Rewolucja w BKM na ostatnią chwilę! Chaos, irytacja pasażerów ale prezydent jest zadowolony

2 godzin temu
Od 1 lipca Białostocka Komunikacja Miejska funduje pasażerom prawdziwy rollercoaster. Wakacyjne zmiany rozkładów jazdy to pikuś przy rewolucji regulaminowej, jaką zgotowano mieszkańcom. Wprowadzenie „ciepłych guzików” i przystanków na żądanie brzmi nowocześnie, ale zrobiono to w najgorszy możliwy sposób: bez przynajmniej kilkumiesięcznej kampanii informacyjnej, nagle i tuż przed wakacjami. Czy wiceprezydent Białegostoku Rafał Rudnicki - podobnie jak to było z BiKER-em - nie przewidział, iż nadciąga lato i trzeba będzie włączać drogą klimatyzację w autobusach? Czy też znowu o czymś nie pomyślał i Białystok musi być gotowy na komunikacyjny chaos? Wakacyjny rozkład i trasy pisane na kolanie

Mniejsze potoki pasażerów w lipcu i sierpniu to tradycyjny pretekst do cięć w rozkładach. W tym roku BKM modyfikuje aż 20 linii i chwali się, iż autobusy przejadą o 5% więcej kilometrów niż rok temu. Co z tego, skoro pasażerowie zamiast sprawdzać minuty odjazdów, muszą uczyć się podróżowania autobusem na nowo? Urzędnicy ocknęli się w ostatniej chwili, publikując opasłe regulaminy i internetowe poradniki na moment przed wejściem zmian w życie. O rzetelnych konsultacjach czy widocznej akcji edukacyjnej w przestrzeni miasta można było jedynie pomarzyć.

Zmiany dotkną kluczowych linii: 2, 5, 6, 8, 11, 12, 14, 16, 19, 20, 21, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 100 i 105. Magistrat dumnie ogłasza korekty tras „czternastki” czy linii 24 na wniosek mieszkańców, by zlikwidować opóźnienia i kursowanie stadne. Fajna inicjatywa i dobra reakcja na wnioski mieszkańców, ale tryb ogłaszania tych zmian z dnia na dzień
Idź do oryginalnego materiału