Jonatan Braut Brunes przed finałowym starciem STS Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze z dużą pewnością siebie zapowiadał, iż jego drużyna sięgnie po trofeum, a on sam strzeli zabrzańskiej drużynie bramkę. Po końcowym gwizdku sędziego to jednak nie norweski napastnik Rakowa, a Sondre Liseth, norweski zawodnik Trójkolorowych mógł cieszyć się z końcowego triumfu.
Norwegowie nie należą do osób szczególnie wylewnych. Ludzie z kraju Wikingów z natury są zimnokrwiści i ważą swoje słowa. Szansę na to przed finałem STS Pucharu Polski zmarnował Jonatan Braut Brunes. Napastnik drużyny z Częstochowy buńczucznie zapowiadał, iż Raków sięgnie po triumf, a on sam na pewno przełamie strzelecką niemoc w starciach z zabrzańską drużyną. Ostatecznie skończyło się na totalnie bezbarwnych występie "kuzyna Haalanda", który poza sytuacją, w której znajdując się na ofsajdzie stanął oko w oko z Marcelem Łubikiem (i pojedynek ten przegrał) nie zaznaczył zbyt dobrze swojej obecności na boisku.
Wyraz swojej złości i bezradności dał w końcówce meczu, kiedy w brutalnym stylu sfaulował Lukasa Podolskiego i wyleciał z boiska z bezpośrednią czerwoną kartką. Po końcowym gwizdku sędziego Brunes nie był zbyt rozmowny, ani w stosunku do dziennikarzy, ani wobec swojego rodaka grającego w barwach Górnika. - Cóż, nie było zbytnio o czym rozmawiać. To są dwa różne światy. Jeden z nas wygrywa i jest szczęśliwy, a drugi... jest sfrustrowany i rozczarowany - przyznaje Sondre Liseth, napastnik drużyny z Roosevelta.
- Zawsze po takim meczu wiesz, iż wszystko łatwo mogło pójść w drugą stronę, więc nie ma o czym za bardzo dyskutować. Życzyliśmy sobie nawzajem powodzenia, pogratulowaliśmy i to wszystko. Tego dnia po prostu my byliśmy silniejszą drużyną - dodaje 28-latek.
Dla Górnika zwycięstwo nad Rakowem w finale STS Pucharu Polski było trzecim triumfem nad częstochowską drużyną w tym sezonie. Po dwóch zwycięstwach w PKO BP Ekstraklasie, przyszedł czas na triumf w finale batalii o puchar kraju. - Najwyraźniej bardzo dobrze nam leżą. Można też poczuć pewną mentalność wchodząc w taki mecz - mamy pewność siebie, bo pokonaliśmy ich już wcześniej i dokładnie wiedzieliśmy, co mamy robić. Nie sądzę, żeby w zespole były jakiekolwiek wątpliwości. Myślę, iż mentalnie bardzo mocno weszliśmy w ten mecz, a nasz plan wypalił - ocenia gracz zdobywcy STS Pucharu Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
















