Rodzice Adasia usłyszeli dramatyczną diagnozę. Teraz walczą o zdrowie i życie swojego dziecka

2 godzin temu

Cud, który wydarzył się jeszcze przed narodzinami

Historia Adasia od samego początku jest naznaczona walką. Jego rodzice, Anna i Mariusz Owczarek, mieszkańcy naszego regionu, do dziś pamiętają dramatyczne chwile z okresu ciąży, kiedy usłyszeli najgorszą możliwą wiadomość.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/wojsko-pokazalo-kulisy-pracy-swojego-obiektu-z-centralnej-polski-panuje-tu-nowa-filozofia/y22tU7cVeuEbafo2VVZ6

– Nasz syn Adaś to cud – i to w dosłownym znaczeniu tego słowa. Jego waleczność i wola życia zdumiewają od samego początku. Już na wczesnym etapie ciąży przeżyliśmy potworny dramat. Podczas badania lekarz oświadczył nam, iż ciąża obumarła i nie ma już żadnej nadziei. Usłyszeliśmy nakaz przyjęcia tabletek na poronienie. Nasz świat na chwilę się zawalił, ale serce podpowiadało nam, by walczyć do końca – relacjonują rodzice Adasia.

Przyjście na świat Adasia było ogromną ulgą dla jego rodziców (fot. kawalek-nieba.pl)

Na szczęście na ich drodze pojawił się inny lekarz, który postanowił wykonać kolejne badanie USG. To właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.

– Choć synkowi rosnąć przychodziło z trudem i cała ciąża była dla nas czasem ogromnego lęku, Adaś udowodnił, jak wielką ma w sobie siłę. Dzielnie dotrwał do 37. tygodnia i przyszedł na świat z wagą 2850 g. Ze względu na te niezwykle trudne początki, po narodzinach przeszedł szereg szczegółowych, wieloprofilowych badań – opisują pani Anna i pan Mariusz.

Wyniki były najlepszą wiadomością, jaką mogli usłyszeć – chłopiec był zdrowy i rozwijał się prawidłowo. Uwielbiał zabawy z siostrą, gwałtownie mówił i z euforią bawił się swoimi ukochanymi samochodzikami.

Dramat zaczął się od pozornie zwykłych objawów

Nic nie zapowiadało tragedii. Pewnego dnia Adaś zaczął wymiotować, tracił równowagę i skarżył się na ból za uchem. Rodzice natychmiast pojechali z nim do szpitala.

– Wszystko zaczęło się nagle. Adaś zwymiotował dwa razy, zaczął tracić równowagę i pokazywał rączką, iż boli go za uchem. Zaniepokojeni natychmiast trafiliśmy do szpitala. Lekarze początkowo podejrzewali zapalenie ucha, potem poszczepienne zapalenie móżdżku. Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej okrutna. 11 czerwca usłyszeliśmy diagnozę, która brzmiała jak wyrok: guz mózgu – opowiadają rodzice chłopca.

W ciągu zaledwie półtorej godziny od diagnozy Adaś znalazł się na stole operacyjnym. Ośmiogodzinna operacja była dla jego rodziców najdłuższą nocą w życiu.

Operacja była dla rodziców ogromnym stresem (fot. kawalek-nieba.pl)

Pierwsza próba wybudzenia zakończyła się dramatycznie z powodu rozległego obrzęku mózgu. Przez siedem dni chłopiec walczył o życie na oddziale intensywnej terapii.

Wynik badań przyniósł kolejne złe wiadomości

Po wielu dniach niepewności Adaś zaczął wracać do sił. Samodzielnie oddychał, otworzył oczy, znów zaczął się uśmiechać i bawić. Niestety, wyniki badań histopatologicznych przyniosły kolejną bolesną wiadomość.

– Musieliśmy czekać i wierzyć, iż do nas wróci. I wrócił. Zaczął samodzielnie oddychać, otworzył oczy. Z każdym dniem nas zaskakuje. Dziś znów je, siedzi, bawi się i śmieje. Każdy jego uśmiech to kolejny mały cud. Niestety, wynik badania histopatologicznego przyniósł najgorsze wieści: wyściółczak (ependymoma) o złośliwości WHO 2/3. Nie udało się usunąć całego guza, ponieważ jego część nacieka na miejsca, których wycięcie groziłoby śmiercią Adasia – podkreślają rodzice.

Obecnie chłopiec walczy z infekcją płynu mózgowo-rdzeniowego, która opóźnia dalsze leczenie. Gdy infekcja zostanie opanowana, czeka go kolejna operacja oraz rozpoczęcie dalszej terapii onkologicznej.

Każda pomoc może dać Adasiowi szansę

Rodzina stoi przed ogromnym wyzwaniem. Leczenie wymaga nie tylko kolejnych zabiegów, ale również kosztownej diagnostyki, konsultacji i rehabilitacji.

Zebrane środki zostaną przeznaczone m.in. na:

  • zaawansowane badania molekularne guza i dobór nowoczesnego leczenia,
  • konsultacje z najlepszymi specjalistami w Polsce i za granicą,
  • intensywną rehabilitację neurologiczną, ogólną i okulistyczną,
  • organizację leczenia oraz niezbędne wyjazdy do ośrodków medycznych.

– W tej chwili stoimy na początku drogi pełnej niewiadomych. Nowotwór, z którym się mierzymy, jest nieprzewidywalny i trudny do zwalczenia. Aby dać Adasiowi realną szansę, musimy działać natychmiast na wielu frontach – zaznaczają rodzice.

Adasia i jego rodziców może wspomóc każdy z nas (fot. kawalek-nieba.pl)

Na zakończenie kierują poruszający apel do wszystkich ludzi dobrej woli.

– Zrobimy wszystko, aby dać naszemu synkowi szansę na powrót do zdrowia, do jego samochodzików i do beztroskiego śmiechu z siostrą. Jednak bez Waszego wsparcia jesteśmy bezbronni wobec tego, co przed nami. Z całego serca dziękujemy za każdy Wasz gest. Za każdą złotówkę, za każde udostępnienie oraz za każde dobre słowo. W tej najtrudniejszej walce w naszym życiu Wasza obecność daje nam siłę, by wierzyć, iż Adaś wygra – kończą pani Anna i pan Mariusz.

Adasia i jego rodziców można wesprzeć TUTAJ.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/propozycja-zeby-przekazac-szpital-w-rece-wojska-taka-jest-wola-spoleczenstwa-co-na-to-wladze/M6xec6uOsQa7CKLnwyRs
Idź do oryginalnego materiału