Rusza piąta edycja Ligi Narodów. Polska po raz pierwszy poza elitą

1 godzina temu

Po raz pierwszy od momentu inauguracji rozgrywek piłkarskiej Ligi Narodów reprezentacja Polski rywalizować będzie w innej dywizji niż najwyższa. Na początek piątej edycji biało-czerwoni dwukrotnie zagrają z Bośnią i Hercegowiną, raz ze Szwecją i raz z Rumunią.

Polska do dywizji B spadła jesienią 2024 roku, zajmując ostatnie miejsce w grupie A1, za Portugalią, Chorwacją i Szkocją. Aby powrócić do elity, podopieczni selekcjonera Jana Urbana muszą albo zająć pierwsze miejsce po sześciu meczach grupy B4, albo uplasować się na drugiej pozycji, a później pokonać w barażach jedną z dwóch najsłabszych ekip z trzecich miejsc dywizji A lub jedną z dwóch najlepszych drużyn z czwartych miejsc dywizji A.

Ewentualne trzecie miejsce Polski oznaczać będzie pozostanie w dywizji B, a czwarte – konieczność gry w barażu o utrzymanie z jedną z reprezentacji z drugich miejsc dywizji C.

Ten inny niż dotychczas model awansów i spadków wynika z faktu, iż w okresie 2028/29 zacznie obowiązywać nowy format. Zamiast czterech dywizji będą trzy, a w każdej z nich znajdą się trzy grupy po sześć zespołów.

Selekcjoner Jan Urban i jego podopieczni mają więcej niż jeden powód, aby walczyć o pierwsze miejsce w grupie. To nie tylko bezpośrednia przepustka do dywizji A, ale też szansa na miejsce w barażach o awans do mistrzostw Europy 2028. Wszystko jednak zależy od tego, jak w eliminacjach Euro 2028 poradzą sobie gospodarze (Anglia, Szkocja, Walia, Irlandia Północna i Irlandia) oraz inni zwycięzcy grup dywizji A i B Ligi Narodów.

Nie jesteśmy w takiej sytuacji, iż przyjechaliśmy z mistrzostw świata i możemy szukać teraz nowych rozwiązań, traktując Ligę Narodów jako poligon. Tak się nie stało, nie było nas na mundialu. Musimy poważnie potraktować LN. Jest to również ścieżka prowadząca do mistrzostw Europy. jeżeli nie będzie nam dane dostać się bezpośrednio z eliminacji, to tutaj jest pewna możliwość

– podkreślił Urban.

Do jego dyspozycji będą m.in. doświadczeni Robert Lewandowski, Piotr Zieliński czy Jan Bednarek. Wśród powołanych znalazło się też parę nowych nazwisk, jak Wojciech Mońka czy Wiktor Nowak. Kontuzje wykluczyły ze zgrupowania Kamila Grabarę, Adriana Benedyczaka i Filipa Rózgę, a dodatkowe otrzymał m.in. potencjalny debiutant Marcel Reguła.

Cztery ze spotkań grupowych biało-czerwoni rozegrają na przełomie września i października. Rozpoczną w piątek od starcia z Bośnią i Hercegowiną w Warszawie, trzy dni później zmierzą się na wyjeździe ze Szwecją, 2 października – u siebie z Rumunią i 5 października ponownie z Bośnią, tym razem na stadionie rywala.

Tak długie jesienne „okienko reprezentacyjne” jest nowością. W przeszłości o tej porze roku były w kalendarzu dwa krótsze – osobno we wrześniu i październiku. Fazę grupową Polacy dokończą 14 i 17 listopada: najpierw zagrają na wyjeździe z Rumunią, a potem we Wrocławiu ze Szwecją.

Atrakcyjnie zapowiada się walka o najwyższe cele w tych rozgrywkach. W grupach dywizji A spotkają się m.in. Holandia z prowadzonymi już przez Juergena Kloppa Niemcami (grupa A2), dojdzie także do starć pomiędzy Włochami, Francją i Belgią (A1), a także Anglią, Hiszpanią i Chorwacją (A3). Z najwyższej dywizji najmniej spektakularna wydaje się grupa A4, do której trafiły: Portugalia, Norwegia, Walia i Dania.

Zespoły z pierwszych dwóch miejsc tych grup awansują do ćwierćfinałów, które wyłonią uczestników turnieju Final Four, zaplanowanego na 9-13 czerwca 2027 roku.

Tytułu broni Portugalia, która triumfowała także w pierwszym sezonie, a na liście zwycięzców są też Francja i Hiszpania. Polska nigdy w najlepszej czwórce się nie znalazła.

Idź do oryginalnego materiału