Sadza i toksyczne opary – to skraca życie strażaków? Będzie wielkie badanie

2 godzin temu

W Komendzie Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Opolu odbyło się spotkanie robocze poświęcone szczegółom projektu. Uczestniczyli w nim opolski komendant wojewódzki PSP st. bryg. Arkadiusz Kuśmierski oraz przedstawiciele UO:

  • dr hab. Małgorzata Rajfur,
  • prof. UO, i dr inż. Paweł Świsłowski z Instytutu Biologii,
  • a także dr Alicja Paluch
  • i kpt. dr Jakub Pleśniak z Wydziału Prawa i Administracji.

Długofalowa ochrona zdrowia strażaków

– Dla Uniwersytetu Opolskiego kooperacja z Państwową Strażą Pożarną to możliwość prowadzenia interdyscyplinarnych badań o wyraźnym znaczeniu praktycznym i społecznym – podkreśla prof. Małgorzata Rajfur, zastępca dyrektora Instytutu Biologii UO.

Uczelnia zyskuje dostęp do realnego środowiska pracy strażaków, możliwość rozwijania metod biomonitoringu oraz tworzenia wyników, które mogą stać się podstawą publikacji i kolejnych projektów badawczych. Dla PSP najważniejsze będzie uzyskanie obiektywnych danych dotyczących narażenia strażaków na szkodliwe czynniki chemiczne oraz ocena skuteczności stosowanych procedur ochronnych. Wyniki mają przełożyć się na konkretne rekomendacje służące długofalowej ochronie zdrowia funkcjonariuszy.

– Strażak wchodzi w strefę pożaru, gdzie w wyniku spalania powstają pyły, sadze, metale ciężkie czy wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne – opowiada prof. Rajfur. – Zanim założy maskę i aparat tlenowy, wszystko to wdycha. A choćby po ich założeniu sadza przez cały czas osiada na sprzęcie i ubraniu. Po akcji zbiera wyposażenie, wsiada do wozu, jedzie dalej. Koledzy mają na sobie ten sam sprzęt. Wszyscy wdychają te substancje. Są nieustannie narażeni na zanieczyszczenia, które mają szkodliwy wpływ na zdrowie.

Przypadkowe spotkanie, które uruchomiło projekt

Pomysł badań zrodził się nieco przypadkiem. Kpt. Jakub Pleśniak, strażak i wykładowca, spotkał dr. inż. Pawła Świsłowskiego podczas zajęć na studiach zaocznych na Wydziale Prawa i Administracji. Dr Świsłowski opowiadał o biomonitoringu i monitorowaniu zanieczyszczeń środowiska, nie wiedząc, iż wśród słuchaczy jest czynny strażak. Po zajęciach panowie gwałtownie znaleźli wspólny temat.

– Okazało się, iż kpt. Pleśniak szkoli strażaków w zakresie profilaktyki nowotworowej – relacjonuje dr Świsłowski, adiunkt w Instytucie Biologii UO. – Uświadomił nas, jak ogromne znaczenie ma to, w jakim stroju i na jak długo strażak przebywa w różnych strefach pożaru.

Analiza włosów zamiast badań „na gorąco”

Aby skutecznie zbadać narażenie strażaków, naukowcy nie muszą pojawiać się na miejscu pożaru.

– Będziemy wykonywać analizę pierwiastkową włosów – tłumaczy prof. Rajfur. – To prosta, a jednocześnie bardzo informacyjna metoda. Włos przyrasta średnio o centymetr miesięcznie. Strażacy zwykle nie mają długich włosów, ale pobierając próbki, uzyskamy dane z trzech–czterech miesięcy. Zbadamy m.in. obecność metali ciężkich, w tym toksycznej rtęci. To pozwoli zobaczyć, jakie zanieczyszczenia pozostają we włosach, niezależnie od tego, jak często strażak myje głowę. Pewną trudnością jest fakt, iż część panów goli głowę – informujemy, iż do udziału w badaniu potrzebne są choć kilkucentymetrowe włosy.

Drugą metodą – biomonitoringu aktywnego – będzie rozmieszczenie woreczków z mchem w remizach oraz w wozach strażackich.

– Mech działa jak gąbka, akumuluje zanieczyszczenia całą powierzchnią gametofitu – wyjaśnia dr inż. Świsłowski. – To naturalny wskaźnik jakości środowiska, pochłania zarówno pyły, jak i zanieczyszczenia mokre. Skupimy się przede wszystkim na wozach strażackich – to małe, ciasne przestrzenie, w których przebywa jednocześnie choćby 6–8 strażaków, często w ubraniach pokrytych sadzą. Metoda jest nieinwazyjna, nie wymaga sprzętu ani prądu. Porównamy próbki mchu zebrane w lesie z tymi eksponowanymi w remizach i pojazdach.

Ankiety, etyka i logistyka

Badacze złożyli już wniosek do komisji etyki badań naukowych. Zapoznają się z warunkami pracy strażaków, aby jak najlepiej dostosować procedury. – Mamy przygotowane pojemniki na próbki oraz szczegółowe ankiety – mówią.

– Kwestionariusze liczą ponad 50 pytań – dodaje dr Świsłowski. – Dowiemy się, jak często strażak wyjeżdżał do pożarów, kiedy ostatnio, czy pracuje w biurze. Pytamy też o styl życia: palenie papierosów, rodzaj opału, częstotliwość mycia włosów. Chcemy zebrać jak najwięcej danych, by ocenić wpływ nie tylko pożarów, ale całego stylu życia na zdrowie strażaków.

Udział w badaniu jest całkowicie dobrowolny i dotyczy wyłącznie strażaków zawodowych. W województwie opolskim działa 17 jednostek PSP – we wszystkich, za zgodą Komendy Wojewódzkiej w Opolu, będą prowadzone badania. Obejmą wyłącznie ochotników, zarówno kobiety, jak i mężczyzn. W przypadku kobiet trudnością może być farbowanie włosów. Zainteresowanie jest duże – jeżeli zgłoszą się wszyscy chętni, przebadanych zostanie około 160 osób.

Wyniki za około rok

– Zakładamy, iż we wrześniu ruszymy w teren – mówi prof. Rajfur. – Próbki będziemy analizować na bieżąco, równolegle zbierając kolejne. Po zakończeniu analizy włosów rozpoczniemy biomonitoring z wykorzystaniem mchu. Woreczki będą eksponowane przez trzy miesiące. Cały projekt, wraz z analizą wyników, potrwa około roku.

– Szacuje się, iż zachorowalność na niektóre nowotwory wśród strażaków jest choćby dwukrotnie wyższa niż w populacji ogólnej – podkreśla kpt. dr Jakub Pleśniak. – jeżeli lepiej poznamy źródła narażenia, będziemy mogli skuteczniej przeciwdziałać jego skutkom. To pierwsze w Polsce badania o tak szerokim zakresie. Liczymy, iż ich wyniki przełożą się na konkretne rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo pracy strażaków i jakość ich życia.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału