Boeing 737 MAX 8 Polskich Linii Lotniczych LOT wystartował w nocy z Palma de Mallorca i według rozkładu miał wylądować w Warszawie o 6:30. Do stolicy nie doleciał na czas, bo nad północnymi Włochami załoga przerwała rejs i sprowadziła maszynę na lotnisko w Mediolanie. Powodem był przypadek medyczny na pokładzie.
Rejs oznaczony jako lot LO6212 ruszył z hiszpańskiej wyspy 23 lipca około godziny 3:00. Trasa nad Morzem Śródziemnym przebiegała spokojnie i nic nie zapowiadało zmiany planów. Sytuacja zmieniła się dopiero, gdy samolot wszedł w przestrzeń powietrzną Włoch.
Sygnał 7700 nad Mediolanem i kilka pętli przed lądowaniem
Nad Mediolanem maszyna zaczęła krążyć, wykonując kilka pętli, a następnie skierowała się na tamtejsze lotnisko. Od zmiany kursu do przyziemienia minęło niespełna 50 minut. Serwis FlightRadar24, który śledzi ruch lotniczy w czasie rzeczywistym, odnotował, iż w trakcie manewru transponder samolotu nadawał kod 7700. To sygnał ogólnego zagrożenia, którym załoga informuje kontrolę ruchu lotniczego, iż na pokładzie dzieje się coś wymagającego natychmiastowego pierwszeństwa przy lądowaniu. Różni się od kodu 7500, zarezerwowanego dla porwania, i od 7600, który oznacza utratę łączności radiowej.
Krążenie przed lądowaniem nie było przypadkowe. Samolot, który dopiero wystartował na kilkugodzinną trasę, ma pełne zbiorniki paliwa i przekracza masę dopuszczalną do lądowania. Zanim usiądzie na pasie, musi część tej masy wytracić, dlatego pętle nad miastem to element procedury, a nie oznaka utraty kontroli nad maszyną.
Po bezpiecznym przyziemieniu pasażer wymagający pomocy trafił pod opiekę służb medycznych. Tym razem nie doszło do najczarniejszego scenariusza, który kilka miesięcy wcześniej rozegrał się na innym rejsie przewoźnika, gdy jeden z podróżnych zmarł w powietrzu i maszyna również musiała lądować poza planem. Kontynuację lotu do stolicy zaplanowano na godzinę 11:00.
Do Warszawy miał dolecieć nad ranem. Rejs kończył wakacyjną trasę
Palma de Mallorca to jeden z klasycznych kierunków wakacyjnych, a nocny powrót do stolicy zamykał typowy letni rejs z Balearów. Portem docelowym było Lotnisko Chopina, macierzysta baza polskiego przewoźnika, przez którą przechodzi większość jego siatki połączeń. Dla części pasażerów oznaczało to, iż zamiast porannego lądowania w Warszawie czekało ich kilka godzin postoju na obcym lotnisku i dolot dopiero przed południem.
Boeing 737 MAX 8 to jedna z podstawowych maszyn przewoźnika na trasach krótkiego i średniego zasięgu, obsługująca właśnie takie połączenia jak wakacyjne rejsy na Baleary. Postój na lotnisku zapasowym uderza nie tylko w podróżnych kończących drogę w stolicy. Lotnisko Chopina pełni funkcję węzła przesiadkowego, dlatego przy dużych opóźnieniach część pasażerów bywa zmuszona przebukować dalsze rejsy zaplanowane z Warszawy.
Nieplanowane lądowania samolotów zmierzających do Warszawy powtarzają się kilka razy w roku i mają różne przyczyny, od usterek technicznych po nagłe sytuacje zdrowotne. Część z nich kończy się powrotem na Lotnisko Chopina jeszcze przed osiągnięciem celu, inne, jak ta, wymuszają postój na lotnisku zapasowym gdzieś po drodze.
Prawa pasażera przy awaryjnym lądowaniu. Kiedy należy się rekompensata
Zasady odszkodowań reguluje rozporządzenie (WE) nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11 lutego 2004 r. Przewiduje ono rekompensatę od 250 do 600 euro za odwołany lot lub duże opóźnienie, zależnie od długości trasy. najważniejszy jest jednak wyjątek zapisany w artykule 5 tego aktu. Gdy opóźnienie wynika z tak zwanych okoliczności nadzwyczajnych, których przewoźnik nie mógł uniknąć mimo racjonalnych działań, obowiązek wypłaty gotówki odpada.
Nagła choroba pasażera mieści się właśnie w tej kategorii. Linia nie odpowiada za pogorszenie zdrowia jednej z osób na pokładzie, więc lądowanie ratujące życie nie rodzi po jej stronie roszczenia finansowego. Jak wskazuje Rzecznik Praw Pasażerów przy Prezesie Urzędu Lotnictwa Cywilnego, instytucja powołana do pozasądowego rozstrzygania sporów między podróżnymi a liniami, prawo do samej rekompensaty jest roszczeniem cywilnoprawnym i przysługuje tylko przy przyczynie leżącej po stronie przewoźnika.
To jednak nie zwalnia linii ze wszystkiego. Rozporządzenie osobno gwarantuje prawo do opieki, które obowiązuje niezależnie od tego, kto zawinił. W jego ramach przewoźnik musi zapewnić posiłki i napoje w trakcie oczekiwania, umożliwić kontakt z bliskimi, a przy dłuższym postoju opłacić nocleg wraz z dojazdem. Ma też obowiązek dowieźć pasażera do miejsca docelowego, czyli w tym wypadku do Warszawy, choćby kolejnym rejsem.
Przy dużym opóźnieniu lub odwołaniu rejsu dochodzi jeszcze prawo wyboru między dokończeniem podróży a zwrotem ceny biletu. Rozporządzenie pozwala zdecydować się na zmianę trasy do celu w najbliższym możliwym terminie albo na rezygnację i odzyskanie pieniędzy za niewykorzystany przelot. Europejskie Centrum Konsumenckie przypomina, iż termin dochodzenia roszczeń bywa różny i zależy między innymi od miejsca zamieszkania pasażera oraz kraju, w którym doszło do zdarzenia, dlatego skargę do przewoźnika najlepiej złożyć bez zwłoki.
Co to oznacza dla Ciebie? Twoje prawa po lądowaniu poza planem
Dla podróżnego lecącego z Lotniska Chopina lub do niego najważniejszy jest podział na dwa różne uprawnienia. Rekompensata pieniężna w wysokości od 250 do 600 euro dotyczy sytuacji zawinionych przez przewoźnika i przy awaryjnym lądowaniu z powodu nagłej choroby pasażera zwykle nie przysługuje, bo takie zdarzenie prawo traktuje jako okoliczność nadzwyczajną. Prawo do opieki działa inaczej i obowiązuje zawsze, niezależnie od przyczyny lądowania. Oznacza to darmowe posiłki podczas oczekiwania, możliwość kontaktu z rodziną oraz opłacony hotel i transfer przy postoju przeciągającym się do kolejnego dnia.
Podstawą ewentualnych roszczeń wobec linii są zachowane karty pokładowe, potwierdzenia rezerwacji i paragony za wydatki poniesione na lotnisku zapasowym. Spory, których nie uda się rozwiązać bezpośrednio z przewoźnikiem, rozpatruje Rzecznik Praw Pasażerów przy Prezesie Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a jego postępowanie pozostaje dla pasażera bezpłatne. Zmiana lotniska docelowego oraz kilkugodzinny postój nie pozbawiają prawa do dokończenia podróży na koszt linii, a obowiązek dowiezienia do Warszawy trwa do samego końca rejsu.

1 godzina temu












