
Agentka nieruchomości Alyson Anderson (po prawej) pomogła Patrickowi Arno (po lewej) znaleźć i kupić pierwszy dom w Saskatoon.
Podczas gdy w wielu dużych miastach Kanady ceny nieruchomości zaczynają spadać, w Saskatchewan sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Rynek pozostaje tam wyjątkowo napięty – ceny domów biją rekordy, a liczba dostępnych ofert jest bardzo ograniczona.
Dla kupujących oznacza to coraz większe trudności. Patrick Arno, który wraz z żoną szukał swojego pierwszego domu w Saskatoon, przyznaje, iż wybór był niezwykle ograniczony.
– Nie było zbyt wielu opcji. To było jak szukanie igły w stogu siana – mówi. Para miała konkretne oczekiwania, m.in. przestrzeń dla psa, garaż i możliwość zagospodarowania piwnicy, ale znalezienie takiej nieruchomości okazało się wyzwaniem.
Eksperci potwierdzają, iż w tej chwili rynek sprzyja sprzedającym. Alyson Anderson, agentka nieruchomości z Saskatoon, podkreśla, iż przy tak niskiej podaży kupującym coraz trudniej wejść na rynek. Według danych Saskatchewan Realtors Association ilość mieszkań do sprzedaży w prowincji jest o około 50 proc. niższa niż zwykle o tej porze roku. W Saskatoon liczba dostępnych domów wystarcza na mniej niż dwa miesiące sprzedaży.
– Rynek jest napięty tuż przed najbardziej intensywnym sezonem, co oznacza dalszą presję na wzrost cen – ocenia prezes stowarzyszenia Chris Guérette.
Już teraz ceny osiągnęły rekordowe poziomy. Średnia cena referencyjna domu w Saskatchewan wzrosła do ponad 374 tys. dolarów. W Saskatoon wynosi około 435 tys. dolarów, a w Reginie przekracza 343 tys. Choć są to wartości znacznie niższe niż średnia krajowa, trend wzrostowy jest wyraźny.
Sytuacja w tej prowincji kontrastuje z rynkami w Ontario czy Kolumbii Brytyjskiej, gdzie rośnie liczba ofert, a ceny i popyt zaczynają spadać.
Niedobór nieruchomości sprawia, iż dobrze wycenione domy sprzedają się błyskawicznie – czasem w ciągu kilku godzin. Część kupujących decyduje się składać oferty znacznie powyżej ceny wywoławczej. W marcu średnia przebitka wynosiła choćby 30–36 tys. dolarów, choć zdarzały się oferty wyższe o ponad 100 tys.
Eksperci podkreślają jednak, iż cena nie zawsze jest najważniejsza. Kupujący mogą zwiększyć swoje szanse poprzez wcześniejsze zatwierdzenie kredytu hipotecznego, elastyczność co do terminu przejęcia nieruchomości czy wyższy depozyt.
Arno uważa, iż miał szczęście – znalazł dom po dwóch miesiącach poszukiwań i zapłacił choćby mniej niż cena wywoławcza.
– To dla nas nowy rozdział – mówi. – Długo wyobrażaliśmy sobie wspólne życie w tym miejscu.



