Skrzydłowy Górnika Zabrze pewny swego przed finałem sezonu PKO BP Ekstraklasy. "Wszyscy w klubie jesteśmy świadomi o co gramy"

roosevelta81.pl 4 dni temu
Zdjęcie: Gornik_Lechia_2025_26_Lukoszek


Kamil Lukoszek w tym sezonie nie należy do kluczowych piłkarzy Górnika Zabrze. Lewoskrzydłowy drużyny z Roosevelta uzbierał dotychczas 639 minut w barwach pierwszej drużyny, notując 518 minut na boiskach PKO BP Ekstraklasy i 121 minut w STS Pucharze Polski. Zawodnik, który z klubem z Roosevelta związany jest od lat nie ukrywa, iż ten sezon jest dla niego szczególny.

- Jestem tu od dłuższego czasu. Trafiłem do klubu jako młody chłopak, w wieku szesnastu czy siedemnastu lat. Szczebel po szczeblu piąłem się w górę. W końcu cała ta włożona energia i wysiłek zaowocowały wspaniałą nagrodą - mówi Lukoszek, nawiązując do wygranego w minioną sobotę finału STS Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa.

"Luko" na PGE Narodowym nie pojawił się na boisku, ale po końcowym gwizdku sędziego świętował z drużyną z całego serca. - W takich chwilach i w takim meczu nie ma mowy o obrażaniu się o brak gry w pierwszym składzie. Dla niektórych chłopaków z drużyny to był być może pierwszy i zarazem najważniejszy finał w karierze. Byłem w stu procentach i całym sercem z kolegami na boisku. Wspieraliśmy się nawzajem i na szczęście odnieśliśmy sukces - przyznaje 24-latek

- To niesamowite przeżycie dla nas, a przede wszystkim dla kibiców. To, co wydarzyło się w weekend, było czymś pięknym. Całe Zabrze i cały Śląsk związany z Górnikiem czekały na to od wielu lat. Emocje i doping były nie do opisania - trzy czwarte Stadionu Narodowego w barwach Górnika robiły ogromne wrażenie. Spełniłem swoje wielkie marzenie. Przychodząc do tego klubu, miałem jasne cele i ambicje, żeby coś zdobyć. Udało się, dlatego jesteśmy z tego powodu niezwykle szczęśliwi - dodaje pochodzący z Opola skrzydłowy.

W poprzednich sezonach Lukoszek w barwach Górnika spędzał na boisku więcej czasu, co przekładało się na bramki i asysty. W bieżących rozgrywkach zgromadził w sumie 639 minut w pierwszym zespole, zdobywając wtenczas raptem dwie bramki. - W tym sezonie nie grałem zbyt wiele. Ostatnio miałem trochę pecha do kontuzji - najpierw problem z barkiem, potem pęknięcie kości, więc nie było łatwo. Na ten moment jestem jednak w pełni zdrowy. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby w ostatnich meczach rozegrać jak najwięcej minut, pokazać się z dobrej strony i przede wszystkim pomóc drużynie. Jednak to nie jest dobry czas na myślenie o przyszłości. Zostały nam jeszcze cztery ligowe kolejki. Dopiero po sezonie usiądziemy, porozmawiamy i zastanowimy się, co dalej - wyjaśnia pomocnik drużyny z Roosevelta.

STS Puchar Polski zdobyty na PGE Narodowym jest trofeum, na zdobycie którego Górnik czekał 54 lata. Blisko 32 lata z kolei zabrzańska drużyna stara się o medal mistrzostw Polski, który w tym sezonie jest coraz bardziej realny. - Trudno to wytłumaczyć, dlaczego na trofeum czekaliśmy aż tyle czasu. W tym sezonie jesteśmy bardzo mocni i nie ma co tego ukrywać. W tabeli ligowej również zajmujemy wysokie miejsce, co potwierdza naszą dobrą formę. Byliśmy w tej edycji Pucharu Polski najlepsi i udowodniliśmy to na boisku, chcemy teraz powalczyć o medal w lidze - zapowiada zawodnik Trójkolorowych.

Matematycznie Trójkolorowi wciąż mają szansę na włączenie się do walki o mistrzostwo Polski, jednak w tym wypadku nie wszystko jest zależne od nich. Muszą samemu wygrywać i liczyć na co najmniej dwa potknięcia Lecha Poznań w trzech ostatnich kolejkach. - Najlepiej będzie podsumować to za trzy tygodnie. Na ten moment to tylko gdybanie. Skupiamy się na sobotnim meczu, który mam nadzieję wygramy. Jesteśmy na fali, mamy za sobą bardzo dobry okres, więc niedługo wszystko stanie się jasne - wskazuje Lukoszek.

Górnik należy do najlepszych w PKO BP Ekstraklasie drużyn na własnym stadionie. Lepszym o punkt bilansem legitymuje się tylko GieKSa, która rozegrała jednak mecz od Zabrzan więcej. - Przy Roosevelta zawsze mocno czujemy wsparcie kibiców. Z tego co wiem, już w środę wyprzedano wszystkie bilety na najbliższy mecz. To nas ogromnie napędza i chcemy dostarczać naszym fanom jak najwięcej radości. Wszyscy w klubie jesteśmy świadomi o co gramy, iż przed nami tak naprawdę cztery kolejne "finały". Teraz wszystko zależy już tylko od nas - przekonuje gracz 14-krotnych mistrzów Polski.

Idź do oryginalnego materiału