Smutek Hanny Zdanowskiej to za mało. Łodzianie umierają z zimna w swoich domach

1 godzina temu
- Brał dyżury nocne. Wtedy w mieszkaniu było najzimniej, a najłatwiej było się ogrzać, jeżdżąc rikszą - mówi znany społecznik. Tę historię przypomniała mu seria tragedii w Łodzi.
Idź do oryginalnego materiału