„Bieszczady dla Maksa na MAXA” nie były jedynie kolejną imprezą plenerową. Były wyrazem głębokiej społecznej potrzeby działania i odpowiedzią na realny problem, z którym mierzy się młody mieszkaniec gminy Lesko. Maks Tocki choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a – rzadką, postępującą i śmiertelną chorobę genetyczną. Jedyną szansą na zatrzymanie jej rozwoju jest nowoczesna terapia genowa, dostępna w tej chwili wyłącznie w Stanach Zjednoczonych. Koszt leczenia sięga blisko 16 milionów złotych. Do tej pory, dzięki zaangażowaniu ludzi z całej Polski, udało się zebrać ponad 2 miliony złotych. To ogromny krok naprzód, jednak droga do pełnej kwoty wciąż pozostaje bardzo długa. Niedzielne wydarzenie było jednym z wielu działań mających na celu przybliżenie tej sumy i pokazanie, iż Maks i jego rodzina nie są w tej walce sami.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Centrum całego wydarzenia stanowił plac przed basenem Aquarius w Lesku. To właśnie tam przez wiele godzin gromadzili się mieszkańcy regionu. „Bieszczady dla Maksa na MAXA” były efektem szerokiej społecznej mobilizacji. Wydarzenie zorganizowano z inicjatywy Gminy Lesko, we współpracy ze Stowarzyszeniem Studentów i Absolwentów Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Gminą Poronin. Połączenie sił różnych środowisk pozwoliło stworzyć przedsięwzięcie o dużej skali i znaczeniu.
Muzyka jako jeden z filarów wydarzenia
Jednym z najważniejszych elementów programu była muzyka. Organizatorzy zadbali o to, aby repertuar był zróżnicowany i dostępny dla szerokiego grona odbiorców – niezależnie od wieku czy preferencji muzycznych. Już od godziny 14:00 publiczność rozgrzały taneczne rytmy zespołu CamaSutra, znanego z przebojów obecnych na parkietach w całej Polsce. Następnie na scenie pojawili się Bajeranci z Zakopanego, którzy wnieśli góralską energię, euforia i charakterystyczny klimat Podhala.
https://wbieszczady.pl/aktualnosci/w-internecie-gromadzi-miliony-sluchaczy-teraz-zagrala-koncert-w-bieszczadach-zdjecia/XjVAaoOfWueAXlm0ou90W kolejnych godzinach wystąpili: eMPe50, prezentujący rockowo-bluesową wrażliwość, sanocka Raya Bell, która wprowadziła pozytywny, reggae’owy nastrój oraz Stacja B. – punk-rockowa formacja znana z bezkompromisowych koncertów i obecności na największych festiwalach w kraju. Finał wydarzenia należał do zespołu KSU, czyli ikony polskiego rocka i jednej z najbardziej rozpoznawalnych muzycznych wizytówek Bieszczad.
https://wbieszczady.pl/aktualnosci/ksu-zagralo-koncert-w-bieszczadach-wybrzmialy-najwieksze-hity-grupy-zdjecia/xpags4Gb87Mi1mv2u41AMróz nie zatrzymał uczestników
Warunki atmosferyczne nie należały do najłatwiejszych. Podczas koncertów Stacji B. i KSU termometry wskazywały aż -15 stopni Celsjusza. Niska temperatura nie odstraszyła jednak publiczności, która bardzo licznie wzięła udział w wydarzeniu.
Uczestnicy bawili się znakomicie, aktywnie reagując na koncerty i tworząc atmosferę, która skutecznie niwelowała zimno. Widoczna była determinacja i chęć bycia częścią tego dnia – niezależnie od pogody.
Licytacje i wspólne emocje
Równie istotnym elementem wydarzenia były licytacje, które odbywały się pomiędzy kolejnymi koncertami. Prowadzili je Grażyna Kaznowska oraz burmistrz Leska Adam Snarski. Burmistrz nie tylko moderował przebieg licytacji, ale także aktywnie w nich uczestniczył, pokazując w ten sposób swoje wsparcie dla Maksa i jego rodziny. Na licytacjach pojawiło się wiele różnorodnych przedmiotów oraz voucherów. Kwoty, jakie osiągały, wahały się od kilkuset złotych do choćby kilku tysięcy. Dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Gminy Poronin, gdzie można było zakupić los, a następnie wygrać konkretny przedmiot lub voucher.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Każdy los brał również udział w głównym losowaniu, które odbyło się po zakończeniu koncertów. Wśród nagród znalazły się między innymi hulajnoga elektryczna, pobyty w hotelach, telewizor plazmowy oraz ekspres do kawy. Losowanie dostarczyło uczestnikom wielu emocji i stało się jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów wieczoru.
Wzruszające podziękowania
Szczególnym momentem wydarzenia było pojawienie się na scenie Maksa wraz z rodzicami. Wspólnie podziękowali wszystkim za okazane wsparcie, zaangażowanie i działania podejmowane na rzecz ich syna. Był to moment pełen emocji, który przypomniał uczestnikom, jaki jest prawdziwy cel całego przedsięwzięcia. Pokazał także, iż za każdą zbiórką, liczbą i kwotą stoją konkretni ludzie oraz ich codzienne zmagania.
Stoiska, kolejki i codzienna solidarność
Na uczestników wydarzenia czekało wiele dodatkowych atrakcji. Oprócz koncertów i licytacji przygotowano liczne stoiska, na których dominowały różnego rodzaju produkty spożywcze.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Przez niemal cały czas trwania imprezy przy stoiskach ustawiały się kolejki. Był to wyraźny znak dużego zainteresowania wydarzeniem oraz dowód na to, jak wiele osób chciało włączyć się w pomoc, choćby poprzez drobne gesty, takie jak zakup posiłku czy przekąski.
Cały dochód z wydarzenia „Bieszczady dla Maksa na MAXA” zostanie przeznaczony na leczenie Maksa Tockiego. Każdy element – od koncertów, przez licytacje, po sprzedaż na stoiskach – miał jeden wspólny mianownik: realne wsparcie finansowe dla chłopca i jego rodziny.


![Gm. Lubycza Królewska: Morsy spod Młyna morsowali dla WOŚP. Na termometrach było -21 st. C [ZDJĘCIA]](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/articles/xga-4x3-gm-lubycza-krolewska-na-termometrach-bylo-21-st-c-morsy-spod-mlyna-morsowali-dla-wosp-zdjecia-1768830174.jpg)










