Sondre Liseth jest w tym sezonie etatowym napastnikiem Górnika Zabrze. Norweg rozegrał dotychczas w trójkolorowym trykocie 33 mecze, w których strzelił siedem bramek. Czyni to 28-latka najskuteczniejszym - obok Ousmane Sow - strzelcem drużyny z Roosevelta w tym sezonie, jednak na wiosnę skuteczność zawodnika pozostawia wiele do życzenia.
28 meczów w PKO BP Ekstraklasie i 7 bramek. 5 meczów w STS Pucharze Polski i 0 bramek - tak przedstawia się bilans Sondre Lisetha w barwach Górnika Zabrze w bieżących rozgrywkach. Jest i tak o niebo lepiej niż w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, gdy trener Jan Urban wystawiał "Liska" na pozycji defensywnego pomocnika, a ten w dwunastu występach ani razu nie trafił do siatki.
Nie byłoby w statystykach Norwega wielkiego dramatu, gdyby nie fakt, iż fatalnie wygląda jego skuteczność w rundzie wiosennej. Aż sześć spośród siedmiu bramek Liseth zdobył jesienią. W tym roku na listę strzelców wpisał się tylko raz - 28 lutego, w Śląskim Klasyku z GKS Katowice. A na boisko napastnik wybiega z natury w wyjściowym zestawieniu Trójkolorowych i przebywa na placu gry w dłuższym przedziale czasowym.
Nie w sposób podważyć, iż biorąc pod uwagę grę tyłem do bramki i walkę na boisku - w Zabrzu występuje prawdopodobnie jeden z najlepszych pod tym względem napastników w skali PKO BP Ekstraklasy. Liseth nie boi się walki wręcz z rosłymi defensorami rywala, potrafi się zastawić, przytrzymać futbolówkę, zrobić przestrzenie i ukraść cenne sekundy do przegrupowania w linii ataku dla wahadłowych czy Lukasa Ambrosa. Ci jednak często ze stworzonych przez Norwega przestrzeni nie korzystają, a "Lisek" przetrzymując piłkę nie ma jej do kogo odegrać.
Lisethowi brakuje tej wiosny też odrobiny piłkarskiego farta. Kiedy już dochodzi do sytuacji strzeleckiej - jak chociażby na początku meczu z Zagłębiem Lubin - i odda kąśliwy strzał na bramkę, albo piłkę zblokują obrońcy, albo - jak w meczu z Miedziowymi - świetnie broni bramkarz. Sam zawodnik podchodzi do swojego wiosennego bilansu strzeleckiego z zimną krwią. - Próbuję pomagać zespołowi jak tylko mogę. jeżeli przy tym trafię do siatki - super. Ale jeżeli zespół wygrywa, a ja nie wpiszę się na listę strzelców - jeszcze lepiej. Ludzie zawsze będą komentować, ale spójrzcie: zajmujemy miejsce na podium i wygraliśmy puchar. Nie może więc być aż tak źle - przekonuje napastnik Górnika.
Ostatnią bramkę w rundzie jesiennej Wiking z Roosevelta strzelił Wiśle Płock, a trafienie to pozwoliło Trójkolorowym doprowadzić do wyrównania. - Myślę, iż ludzie patrząc z zewnątrz, przywiązują większą wagę do liczb i statystyk niż my wewnątrz klubu. Nie miałem ani jednej takiej rozmowy z trenerami czy kolegami z drużyny. W szatni szuka się zawodników, którzy po prostu potrafią dać coś z siebie dla całej drużyny, a przecież role na boisku są różne i każdy ma nieco inne atuty - dodaje zawodnik zabrzańskiej drużyny.
- Trener Gasparik i my wszyscy dobrze wiemy, co dokładnie daję tej ekipie. Może nie jest to 20 czy 25 goli w sezonie, choć oczywiście chciałbym tyle strzelać. Zawsze jednak miałem taką mentalność: wolę, żebyśmy wygrali mecz 1:0 i żebym gola nie strzelił, niż żebym ustrzelił hat-tricka, a drużyna by przegrała 3:4. Będę się dalej starał pomagać zespołowi i zobaczymy na koniec sezonu, jaki będzie tego bilans nie tylko dla mnie, a przede wszystkim dla drużyny - puentuje gracz 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl















![Chiny - Słowenia: Niespodzianka była na wyciągnięcie ręki. Gorzki komentarz Heynena [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000MWQ02OE0SYFBA-C461.jpg)

