Spacer po deptaku w Lublinie jak tor przeszkód. Mieszkańcy mają dość wiecznych zbiórek i nachalnych wolontariuszy

1 tydzień temu
Zdjęcie: Zbiórki prowadzone codziennie na deptaku w Lublinie


Weekendowy spacer lub popołudniowa kawa w ścisłym centrum Lublina coraz częściej zamiast relaksu przynoszą zniecierpliwienie. Do naszej redakcji regularnie napływają wiadomości od poirytowanych mieszkańców i turystów. Na popularnej trasie spacerowej – od fontann na Placu Litewskim, przez całe Krakowskie Przedmieście, aż po Bramę Krakowską i Stare Miasto – przejście kilkuset metrów bez kontaktu z kwestującymi graniczy dziś z cudem.

Od formularzy po wiatraczki z terminalem

Jak wynika z relacji naszych czytelników, przestrzeń reprezentacyjnego centrum miasta została zdominowana głównie przez grupy młodych ludzi.

Pierwszą z nich stanowią przedstawiciele organizacji SOS Wioski Dziecięce. Rozstawieni co kilkadziesiąt metrów wzdłuż deptaka wolontariusze z charakterystycznymi identyfikatorami i tabletami lub podkładkami zatrzymują przechodniów, namawiając do podpisania deklaracji stałego wsparcia finansowego poprzez cykliczne polecenia zapłaty na rzecz potrzebujących dzieci.

Drugim stałym elementem krajobrazu śródmieścia stali się nastolatkowie z kolorowymi wiatraczkami. W tym przypadku zbieranie datków weszło na w pełni cyfrowy poziom – młodzi ludzie podchodzą do spacerowiczów i osób siedzących w kawiarnianych ogródkach nie tylko z tradycyjnymi puszkami na gotówkę, ale również z bezprzewodowymi terminalami płatniczymi, gdybyśmy akurat nie mieli przy sobie drobnych.

Zobacz również

Tajemnicza oleista ciecz i potężny smród w Czerniejówce. Mieszkańcy zaalarmowali straż, są zapory | ZDJĘCIA

Spacer po deptaku w Lublinie jak tor przeszkód. Mieszkańcy mają dość wiecznych zbiórek i nachalnych wolontariuszy

Ewakuacja i ranni po wycieku amoniaku na terenie jednej z firm przy ul. Metalurgicznej

Dramatyczna akcja na ul. Nałęczowskiej w Lublinie. Kobieta skoczyła z 4. piętra

Gdzie kończy się dobroczynność, a zaczyna natarczywość?

Mieszkańcy w nadsyłanych sygnałach podkreślają, iż nie mają nic przeciwko legalnym akcjom charytatywnym, jednak problemem stała się skala zjawiska i metody działania kwestujących. Wielu Lublinian przyznaje wprost, iż zamiast podziwiać odnowione kamienice czy fontanny, zaczyna omijać wzrokiem kolejne grupki młodzieży lub przyspieszać kroku, by uniknąć kolejnej niezręcznej rozmowy.

Też macie wrażenie, iż przejście deptakiem przypomina dziś bieg z przeszkodami? Dajcie znać w komentarzach!

Idź do oryginalnego materiału