
Rząd premiera Douga Forda skierował do sądu sprawę dotyczącą ujawnienia dokumentów związanych z kontrowersyjnymi niebieskimi tablicami rejestracyjnymi w Ontario. Krytycy twierdzą, iż to kolejny przykład ograniczania dostępu opinii publicznej do informacji.
Prawnicy reprezentujący prowincję złożyli wniosek o kontrolę sądową decyzji komisarza ds. informacji i prywatności w Ontario, który nakazał ujawnienie dokumentów po wniosku złożonym przez agencję Canadian Press.
Sprawa dotyczy niebieskich tablic rejestracyjnych wprowadzonych na początku 2020 roku. niedługo po ich pojawieniu się policjant z Kingston opublikował zdjęcie pokazujące, iż tablice są praktycznie nieczytelne nocą. Rząd ostatecznie wycofał się z ich wydawania, jednak wiele z około 200 tys. już wydanych tablic przez cały czas pozostaje w użyciu.
Canadian Press od końca 2022 roku domaga się ujawnienia dokumentów dotyczących planów wycofania tablic z dróg Ontario. Rząd odnalazł 15 dokumentów, ale odmówił ich pełnego udostępnienia, powołując się na poufność informacji i ochronę procesu decyzyjnego.
Komisarz ds. informacji uznał jednak, iż interes publiczny jest ważniejszy niż argumenty rządu. Wskazał, iż mieszkańcy Ontario mają prawo poznać szczegóły dotyczące planów wymiany tablic, kosztów oraz rozważanych rozwiązań.
Rząd nie zgodził się z tym stanowiskiem i skierował sprawę do sądu. Opozycja zarzuca ekipie Douga Forda brak przejrzystości.
– Tajemnica jest standardem dla rządu Forda – ocenił lider Zielonych Mike Schreiner.
Liberalna polityk Stephanie Smyth stwierdziła z kolei, iż mieszkańcy Ontario mają prawo zastanawiać się, „co rząd tak bardzo chce ukryć”, skoro wydaje publiczne pieniądze na kolejną batalię sądową.














