Sprawa córki siatkarza z Zawiercia rozpaliła internet. Dominował hejt i antyukraińska narracja

1 dzień temu

ZAWIERCIE / WARSZAWA Historia 15-letniej Darii – córki Jurija Gładyra, siatkarza grającego w Aluron CMC Warcie Zawiercie – odbiła się szerokim echem nie tylko ze względu na wydarzenia w warszawskiej szkole, ale też przez to, co stało się później w mediach społecznościowych. Jak wynika z analizy Instytutu Monitorowania Mediów, sprawa została gwałtownie „przejęta” przez internetowe mechanizmy nakręcania emocji, a duża część komentarzy i wpisów nie dotyczyła już pomocy ofierze, tylko stała się paliwem dla agresji i antyukraińskich haseł.

Co się wydarzyło

Z opisu Przeglądu Sportowego Onet wynika, iż konflikt w klasie miał eskalować na początku października 2025 r. Nastolatka zaczęła dostawać wulgarne wiadomości głosowe i obraźliwe treści, a rodzice zgłaszali sprawę szkole, oczekując realnych działań ochronnych.

W reportażu podkreślano też, iż chodzi o placówkę prywatną z wysokim czesnym i międzynarodowym programem nauczania, co dodatkowo wywołało społeczne oburzenie: w opinii rodziny i części komentatorów „prestiż” nie przełożył się na skuteczną reakcję na przemoc.

Internetowy hejt

Sprawa Darii gwałtownie zaczęła żyć własnym życiem w Internecie. W analizowanych treściach – jak wskazywali eksperci IMM – przeważał negatywny wydźwięk wobec samej dziewczyny. W sieci masowo pojawiały się określenia i skojarzenia mające ją odczłowieczać: od wulgaryzmów po historyczne wyzwiska i hasła w rodzaju „Wołyń” czy „banderowcy”. Część komentujących próbowała przerzucać odpowiedzialność na nastolatkę i jej rodzinę, a sam fakt obecności ukraińskich dzieci w polskich szkołach bywał przedstawiany jako „prowokacja”.

IMM zwraca uwagę na jeszcze jeden mechanizm. Wśród najbardziej angażujących profili miały pojawiać się konta znane z wcześniejszego rozpowszechniania antyukraińskich treści. Innymi słowy – dramat konkretnej osoby stał się dla części internetu „nośnym pretekstem”, żeby znowu wpuścić w obieg nienawiść na tle narodowościowym.

Solidarność kibiców

Co ciekawe, analiza pokazuje też mocny kontrast między internetem a światem offline. W realnym życiu, zwłaszcza w środowisku sportowym, dominować miały reakcje solidarnościowe. Wsparcie dla Jurija Gładyra i jego rodziny okazywali m.in. kibice z Zawiercia – na trybunach pojawiały się transparenty i sektorówki z wyrazami wsparcia.

Ten gest wsparcia mocno kontrastuje z tym, jak część środowisk kibicowskich zapisała się w debacie publicznej jeszcze latem 2025 roku. W lipcu na katowickim Rynku odbyła się manifestacja o charakterze antyimigranckim, którą współtworzyli również uczestnicy identyfikujący się ze środowiskiem kibicowskim. Tam dominowały emocje sprzeciwu i wykluczania, a przekaz opierał się na zbiorowych hasłach i polaryzacji. W Zawierciu widzimy z kolei inny obraz: solidarność z konkretną rodziną i jasny sygnał, iż nagonka – niezależnie od jej tła – nie powinna mieć miejsca.

Weto prezydenta

Sama historia zaczęła się od konfliktu w prywatnym liceum w Warszawie, gdzie – według relacji medialnych – dziewczyna miała otrzymywać obraźliwe wiadomości i nagrania, a sprawa trafiła również na poziom instytucji oświatowych i państwowych. Ten wątek opisywały ogólnopolskie media, ale IMM podkreśla przede wszystkim drugą falę problemu: gdy przemoc ze szkolnych korytarzy przenosi się do internetu i zaczyna żyć własnym, często brutalnym życiem.

W tle tych wydarzeń wraca też pytanie o realne narzędzia ograniczania mowy nienawiści w sieci. W ostatnich dniach szeroko komentowane jest weto prezydenta do ustawy związanej z wdrażaniem unijnych przepisów o usługach cyfrowych (DSA), które mają zwiększać odpowiedzialność platform za szkodliwe treści. To spór polityczno-prawny, ale dla wielu ekspertów ma praktyczny wymiar: bez skutecznych mechanizmów i egzekwowania zasad, hejt potrafi rozlewać się szybciej niż jakakolwiek reakcja instytucji.

Źródło: Artykuł powstał na podstawie publikacji Instytutu Monitorowania Mediów (IMM) oraz Przeglądu Sportowego Onet.

Idź do oryginalnego materiału