Stadion żużlowy: Miało być symboliczne wbicie łopaty w blasku fleszy pod (prze)budowę stadionu, jest kibelek tak w przenośni, jak i dosłownie – nowy, ładny, ale tymczasowy, mam nadzieję…

wschodni24.pl 1 godzina temu

Słowem wstępu krótkim: Tekst ten sarkazmem prawdopodobnie pachnieć nieco będzie i złośliwości nutą wyczuwalną także, ale to z cierpliwości wrodzonej, która kresu już swego dochodzi (jako kibic, nie dziennikarz), potrzeba nadrzędna powstania tegoż felietonu – się obudziła…

Kiedy na początku lipca pisałem tytuł artykułu: „Dwie dekady „mówienia” o nowym stadionie żużlowym, trzeciej nie będzie…” postawiłem na końcu wielokropek, nie wykrzyknik, który mógłby zaznaczyć radosny finał, nie kropkę, wieńczącą tryb oznajmujący tegoż tytułu, ale właśnie wielokropek…

Cóż, gdzieś jakoś po kościach czuć było, iż ciąg dalszy nastąpi… choćby obrazek wygenerowany przez AI na podstawie naszego wpisu, a udostępniony przez Facebookową stronę Stadion Żużlowy w Lublinie, jakoś tak niezbyt optymistycznie wyszedł. A przecież już trzy tygodnie później, z euforią nieokiełznaną, podskakując z euforii i lajkując wszelkie informacje powielane w różnych serwisach, a mające źródło swe na stronie FB zastępcy Prezydenta Miasta Lublina, Tomasza Fulary, o wspaniałej wiadomości dla kibiców czarnego sportu w Grodzie Koziołka -czyli o wybraniu wykonawcy wyczekiwanej od dekad budowy/przebudowy stadionu żużlowego.

Obraz na podstawie naszego artykułu utworzony dla strony Stadion Żużlowy w Lublinie

Coś to jednak za pięknie było, bo oto jakieś wątpliwości co do wybrańca nastąpiły i… o tym już czytamy od dni kilku wszyscy, a i wszyscy poczytni w kraju już o tym napisali co mieli…

Rozmowy w Tarnowie, co do startów w przyszłym sezonie zawodników z Lublina, ponoć mocno zaawansowane, choć to jeszcze jak i w koncepcjach co do budowy zmian może być wiele, to wiadomym jest, iż Speedway Ekstraliga stawia wymagania, a limit warunkowo dopuszczonych sezonów przy Z5 osiągnął kres.

Zatem co dalej? No ok, pojedziemy przyszły sezon „poza domem”, może choćby dwa, tylko tak: ilu kibiców z Lublina będzie mogło sobie pozwolić na piątkowe i niedzielne mecze w odległym (a trzymajmy się już jednego) o +/- 260 km Tarnowie? choćby jeżeli to będzie liczna grupa, to może nie zapełnić trybun „jaskółczego gniazda”, w alternatywie pozostałym kibicom, zostanie TV. Szansą na zapełnienie reszty miejsc, będą stęsknieni za Ekstraligowym speedwayem mieszkańcy Tarnowa. Czyli trybuny mamy jakoś tam dogadane.

Co ze sponsorami, partnerami? No tu podejście może być różne, bo to z jednej strony szansa zareklamowania się w Małopolsce, z drugiej strony zaś, część partnerów, liczy raczej na promocję na lokalnym, lubelskim rynku, więc może w ich miejsce znajdą się nowi „tamtejsi” sponsorzy?

No i co z zawodnikami? Toć też niedawno w mediach rozbrzmiewał gniewny ton, jakoby sześciokrotny mistrz świata i lider ORLEN OIL Motor Lublin mocno niezadowolon był z Tarnowa jako „domowego” miejsca rozgrywania spotkań lubelskiej drużyny.

Naoglądałem się, zwłaszcza przez ostatnie lata wszelakich wizualizacji dla nowego stadionu żużlowego, a to na płocie przy parku maszyn, a to w mediach, a to w zasadzie choćby lodówkę otwierając informacje optymistyczne, świeże o stadionie, co raz wyskakiwały. Raz o budowie, a raz o przebudowie. Na przemian niejako, bo to zbyt monotonne byłoby, jak dotychczasowe żywienie w szkolnych stołówkach… I dalej co raz to nowe kłopoty w osiągnięciu tego celu pojawiają się. Niby to choćby wytłumaczalne sensownie, a niesmak coraz większy jakoś i zapach nad inwestycją, niczym z kibelka rok temu wyburzonego, też intensywniejszy.

Strach nie we mnie tylko, ale z rozmów przypadkowych z ludźmi w sytuacjach różnych i miejscach także jawi się takowy, iż wysiłek wszystkich co w odbudowę lubelskiego żużla serce swe włożyli, zaprzepaszczon zostanie, przez stadionu budowy koncepcji upadek. A jeszcze to na łamach Kuriera Lubelskiego wiceprezes ORLEN OIL Motor Lublin, Piotr Więckowski powiedział, strach tenże jakby wzmaga – Mamy najbardziej archaiczny stadion i startowanie na nim w Ekstralidze będzie możliwe dopiero po spełnieniu warunków. (…). Furtki, żeby Motor w okresie 2027 przez cały czas jeździł w Lublinie nie ma. Chyba, iż zostałby zdegradowany do niższej ligi, wtedy tak – Czy zatem nie czeka nas pożegnanie z Ekstraligą? Może nie dziś, nie jutro, ale niebawem…? Tak coraz głośniej szepce się na mieście i głosów podobnych przybywa, niby to w teorie spiskowe nie wierząc, ale… jakoś na świecie coraz mniej rzeczy zaskakującymi jest…

Mimo wszystko choćby i nawet… no to tak nieładnie jakoś by to tak było… i niezręcznie chyba… Zatem liczę resztką ostatnią nadziei, co w kryzysie cierpliwości nadwyrężonej znacznie, jeszcze się tli, iż wszyscy co to w cieniu sukcesów sportowych lat ostatnich żużla lubelskiego błyszczeć byli chętni, a przy tym obietnice swe wszem i wobec składając (wyborcze też, tu zaś skupić się należy o przewodniej, dotyczącej budowy stadionu) uznają temat budowy tejże za priorytetowy i włożą siły wszelkie by … właśnie, finalnie samemu móc skorzystać na tymże przebudowanym stadionie z nowoczesnej strefy VIP, a wtedy i reszta społeczeństwa już jakoś zniesie możliwość wykupienia miejsc np. w Sektorze Rodzinnym, czy też karnetu na numerowane miejsca… Trudno się mówi, jakoś może przyzwyczailiby się kibice, iż nie trzeba trzy godziny przed meczem stać w kolejce by potem biegiem zajmować najlepsze miejsca… Może i osoby niepełnosprawne, które są na każdym meczu, jakoś zaakceptują możliwość widoczności całego toru, bez zasłaniania widoku przez innych kibiców. Może przejścia między sektorami będą wówczas przejściami, a nie sektorami dla widzów stojących, no i toalety podczas równania toru obsłużą swoją mocą przerobową wszystkich zainteresowanych… No i jeszcze ta strefa dla mediów (tu już jako przedstawiciel wymienionych wtrącam) była nowocześniejsza, też jakoś się przyzwyczaimy.

Trudności przy tak potężnej inwestycji mogą się pojawić, ale po dwudziestu latach obiecanek i intensyfikacji tychże obietnic w ostatnich dziewięciu latach, wszelkie napotkane przez obiecujących, a przede wszystkim tłumaczone trudności, jakoś dziwnie przywodzą mi na myśl pewien cytat z komediowego serialu „Alternatywy 4” w reż. Stanisława Barei:

A o ile my te trudności przedstawimy jako przemyślane działanie, to wtedy to w nikim nie wzbudza podejrzenia.

Z tym, iż coraz mniej kibiców wierzy już w to „przemyślane działanie” ….

Idź do oryginalnego materiału