29 września 2025 roku życie Roberta Wróbla zawisło na włosku. Podczas pracy w jednym z żarowskich zakładów 51-latek uległ wypadkowi przy pracy, doznając licznych obrażeń. Stracił obie nogi. Dzisiaj apeluje o wsparcie – czeka go długotrwała rehabilitacja, liczy również na protezy.

– Wiodłem spokojne i szczęśliwe życie w roli męża, ojca i dziadka. Każdy dzień miał swój rytm, obowiązki, drobne radości, które wydawały się oczywiste. Zdrowie było traktowane jak coś stałego, a marzenia odkładano ,,na potem” wierząc, iż zawsze będzie na nie czas – wspomina pan Robert.
Feralny dzień przypominał każdy inny, ale stał się początkiem życiowej tragedii.
– Pracowałem jako lider zmianowy w zakładzie odlewniczym. Znajdują się w nim ogromne maszyny, które obsługiwałem na co dzień przez wiele lat. Podczas codziennych obowiązków uległem wypadkowi, maszyna zmiażdżyła mi obie nogi, które zostały amputowane, miałem złamaną rękę i prawe biodro – opisuje.
W szpitalu 7 tygodni walczył o życie. Stan był krytyczny, miał niewydolność wielonarządową.
– Czas zwolnił, a świat skurczył się do sali szpitalnej, rehabilitacji i walki o każdy, choćby najmniejszy postęp. Teraz jestem już w domu, w otoczeniu bliskich i chciałbym wrócić chociaż trochę do formy z przed wypadku. Do tego potrzebna jest siła walki i pieniążki, „siłę walki” mam, bo mam dla kogo żyć ale z pieniędzmi jest gorzej. Czeka mnie jeszcze operacja biodra, długa rehabilitacja, protezowanie nóg, aby na nowo stanąć na nogi – wskazuje poszkodowany.
Robert Wróbel będzie wdzięczny za każdą wpłatę, która zostanie przeznaczona na rehabilitację i inne potrzeby, związane z osiągnięciem jak największej samodzielności. Datki można wpłacać przez platformę pomagam.pl.
/opr. red./
fot. archiwum Roberta Wróbla

2 godzin temu










