Susza dławi Dunaj. Energetyczny alarm u sąsiadów Polski

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Susza dławi Dunaj. Energetyczny alarm u sąsiadów Polski


Rekordowo niski poziom Dunaju uderza w energetykę Europy Środkowej w chwili, gdy kolejna fala upałów podbija zużycie prądu. Węgry ograniczyły pracę elektrowni jądrowej Paks, a Rumunia mierzy się z zagrożeniem dla bloków w Cernavodă. Dla Polski to ostrzeżenie: bezpieczeństwo energetyczne wymaga odpornej infrastruktury, rezerw mocy i chłodnej kalkulacji, a nie ideologicznych zaklęć.

Dunaj na historycznie niskim poziomie

Długotrwała susza i kolejne fale upałów obniżyły poziom Dunaju do wartości, które wymuszają działania kryzysowe. Jak podała agencja Associated Press, w Budapeszcie stan rzeki spadł w poniedziałek do około 10 centymetrów. Poprzednie minimum, odnotowane w 2018 roku, wynosiło 33 centymetry. Prognozy nie dawały wówczas nadziei na szybkie odwrócenie sytuacji, ponieważ nie oczekiwano znaczących opadów, a temperatury w regionie miały przekraczać 38 stopni Celsjusza.

To nie jest już wyłącznie problem rolnictwa, żeglugi czy turystyki. Niski stan wielkiej rzeki uderza w system energetyczny kilku państw jednocześnie. Elektrownie cieplne i jądrowe potrzebują wody do chłodzenia. Gdy jest jej za mało albo staje się zbyt ciepła, produkcja musi zostać ograniczona z powodów technicznych i środowiskowych.

Paks traci moc w najgorszym momencie

Najpoważniejszy sygnał nadszedł z Węgier. Elektrownia jądrowa Paks, jedyna taka siłownia w kraju, pracowała z mocą 965 megawatów zamiast zwykłych 2000 megawatów. Obiekt położony około 90 kilometrów na południe od Budapesztu odpowiada za znaczną część węgierskiej produkcji energii elektrycznej. Associated Press informowała, iż rekordowo niski poziom Dunaju postawił zakład na krawędzi pierwszego całkowitego wyłączenia w jego 44-letniej historii.

Kryzys ma szczególnie groźną dynamikę. Upał zwiększa zapotrzebowanie na energię do klimatyzacji, a jednocześnie ogranicza zdolność jej wytwarzania. Państwo zostaje ściśnięte między rosnącym popytem a malejącą podażą. W takim momencie liczą się rezerwy, połączenia transgraniczne i zróżnicowane źródła wytwarzania.

Rumunia chroni reaktory i sieć

Problemy dotknęły również Rumunię. Według Associated Press przepływ Dunaju spadł tam do 1630 metrów sześciennych na sekundę, czyli do około jednej trzeciej typowej średniej dla lipca. Jeden blok elektrowni jądrowej Cernavodă wyłączono ze względów bezpieczeństwa, a władze ostrzegały przed zagrożeniem dla drugiego. Rząd ogłosił stan alertu w sektorze energetycznym.

Wiadomości WP wskazują także na problemy związane z wodą w Słowenii oraz najwyższe ostrzeżenia pogodowe w części Chorwacji. Skala zjawiska pokazuje, iż granice państw nie zatrzymują suszy, ale odpowiedzialność za przygotowanie infrastruktury przez cały czas spoczywa na rządach narodowych. To one odpowiadają przed obywatelami za prąd w gniazdkach, wodę w kranach i bezpieczeństwo przemysłu.

Polska potrzebuje odporności, nie monokultury

Dla Polski lekcja jest czytelna. System oparty zbyt mocno na jednym paliwie, jednej technologii albo imporcie pozostaje podatny na wstrząsy. Potrzebujemy energetyki jądrowej, stabilnych źródeł krajowych, sprawnych sieci, magazynów energii oraz realnych planów działania na czas suszy i skrajnych temperatur. Każda technologia ma ograniczenia, dlatego rozsądne państwo buduje odporność całego systemu.

Brukselska polityka energetyczna zbyt często sprowadza debatę do terminów i ideologicznych wskaźników. Tymczasem fizyka nie negocjuje. Gdy rzeka wysycha, a zużycie prądu rośnie, bezpieczeństwa nie zapewni dokument ani kampania wizerunkowa. Zapewnią je inwestycje, zapasy, własne kompetencje i decyzje podejmowane z myślą o interesie narodowym. Dla polskich rodzin i przedsiębiorstw stawką są ceny energii, ciągłość dostaw oraz zdolność państwa do działania w kryzysie.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału