Susza, przymrozki i upały. Rolnicy na Lubelszczyźnie liczą straty

2 godzin temu
Zdjęcie: Susza, przymrozki i upały. Rolnicy na Lubelszczyźnie liczą straty


Na Lubelszczyźnie kończą się intensywne prace polowe związane ze zbiorami. Rolnicy podsumowują tegoroczne plony. Przymrozki, susza oraz wysokie temperatury spowodowały straty sięgające od 60 do choćby 100 procent.

– To był trudny rok – mówi prezes Lubelskiej Izby Rolniczej Gustaw Jędrejek. – Rozpoczął się przymrozkami w kwietniu, te przymrozki sięgały 10 stopni Celsjusza. Wymroziło bardzo dużo sadów, roślin jagodowych, tych, które kwitły w tym czasie. Wiele odmian zostało zniszczonych w 100%. Później była susza, później były gradobicia w wielu rejonach tutaj na Lubelszczyźnie. A później jeszcze były te ekstremalne temperatury, które dokończyły dzieła. Plony są bardzo niskie, wręcz w niektórych uprawach zerowe.

– Ten rok był ciężki, moim zdaniem chyba najcięższy, jaki pamiętam w sadownictwie w owocach jagodowych – mówi Sebastian Huber, rolnik, producent malin. – Średnio, o ile mogę powiedzieć o malinie, to straty są na poziomie 60-70%, czyli zebraliśmy 30% plonu, jeżeli chodzi o malinę letnią. Wchodzimy teraz w drugą część sezonu, czyli malinę jesienną, to na pewno się poprawi, bo malina jesienna, szczególnie ta w zbiorze powtarzającym się, została ustawiona na jesień, bo te pierwsze letnie pędy przemarzły. A malina typowo, klasycznie jesienna na razie wygląda dobrze.

– Straty tegoroczne, jeżeli chodzi o przymrozki, w naszym gospodarstwie sięgnęły 90% – mówi Adam Jacórzynski, producent czarnej porzeczki, czerwonej porzeczki oraz maliny. – Po czym przychodzi początek lipca i nie mamy już nic. Na dowód tego jest na przykład zbiór tegorocznych porzeczek z kwatery 2,5-hektarowej. Nie wiem, czy można się tym pochwalić. Udało nam się z żoną zebrać raptem dwa kisteny, czyli to jest około 700 kilogramów. Proszę sobie wyobrazić, jakie są nakłady dotyczące kwatery 2,5-hektarowej. Mówię 2,5, bo akurat na to tylko żeśmy wjechali, stwierdziliśmy, iż już na inne nie będziemy wjeżdżali. Jakie są nakłady na taki areał, a jaki jest zwrot tego wszystkiego, można sobie to przeliczyć w bardzo prosty sposób. Nam się niestety nie udało sprzedać tej porzeczki jeszcze w kwocie 8-9 złotych. My ją sprzedaliśmy po 4 złote, to jest prosty rachunek. W granicach 700 kilogramów razy 4 to jest 2800 złotych za 2,5 hektara. Trzeba zaznaczyć, iż to nie jest dochód, tylko przychód na cały rok.

Powiedział pan, iż odczujemy to wszyscy. Co to znaczy?

– To znaczy, iż nie będziemy mieli dobrego polskiego produktu – mówi Gustaw Jędrejek. – Jest on ściągany głównie przez markety, bo markety zabezpieczają tutaj, a markety nie są w naszych rękach. Sprowadzają ten towar z różnych regionów świata, gdzie nie ma spełnianych standardów takich jak w Polsce, czy w Unii Europejskiej. Tu chodzi o inne kraje, Turcję, Rumunię, Mołdawię, czy inne kraje, które produkują i akurat nie ucierpiały na tych klęskach, które wystąpiły w naturze.

Jakie systemowe rozwiązania można byłoby wprowadzić, żeby polski rolnik był konkurencyjny w stosunku do innych krajów?

– Problem, który nas dotyka co roku, czyli susza, czyli mrozy, powinien być z uwzględnieniem zrobienia, czy też uproszczenia systemu nawadniającego na każdej plantacji – mówi Adam Jacórzynski. – Oczywiście to nie może być na zasadzie, iż proszę wykopać studnię, ale trzeba najpierw zrobić roczną biurokrację do tego. Każdy z sadowników czy rolników też się obawia, o ile takową studnię już będzie miał, to niestety będzie musiał za nią płacić. A wiadomo, o ile jest taka możliwość, to państwo się nad tym nie zastanawia, tylko bierze. To jest też jeden z powodów, dla którego jest dużo studni na dziko. jeżeli ktoś by się pofatygował i na przykład byłoby działanie czy wsparcie na nawadnianie koronowe, przeciwprzymrozkowe, przecież ludzie by z tego skorzystali. Myślę, iż rozwiązania systemowe, te, które pomagają, bo kwota 2-3 tysiące, ona nie pomaga, ona po prostu w jakimś stopniu zamydla nam oczy, a nie pomaga.

W naszym regionie najbardziej ucierpiały owoce jagodowe, takie jak porzeczki, maliny oraz agrest. Duże straty odnotowano także w uprawach fasoli. Szacuje się, iż z powodu wysokich temperatur i suszy zniszczeniu uległo choćby od 90 do 100 procent plonów.

InYa / opr. WM

Fot. pexels.com

Idź do oryginalnego materiału