Wczoraj od rana w wielu miejscach w Polsce zawyły syreny alarmowe. Oficjalnie były to ćwiczenia i test systemu ostrzegania ludności. I bardzo dobrze. Syreny powinny działać, a mieszkańcy powinni wiedzieć, co oznaczają poszczególne sygnały.
Problem w tym, iż na sprawnych syrenach obrona cywilna się nie kończy. A chwilami można odnieść wrażenie, iż właśnie syreny są jednym z nielicznych elementów całego systemu, które można jeszcze realnie przetestować.
Bo jak przeprowadzić próbę ewakuacji dużego miasta? Gdzie skierować tysiące mieszkańców? Którymi drogami mieliby wyjechać? Kto zapewniłby transport osobom starszym, chorym, niepełnosprawnym oraz rodzinom z małymi dziećmi?
Najważniejsze pytanie brzmi jednak: dokąd mieliby się ewakuować?
Syrena ostrzeże, ale nie ochroni
Alarm może poinformować o zagrożeniu. Nie zatrzyma jednak rakiety, nie zabezpieczy budynku i nie zapewni mieszkańcom bezpiecznego schronienia.
W wielu polskich miastach liczba dostępnych schronów jest dramatycznie mała w stosunku do liczby mieszkańców. Część obiektów istnieje wyłącznie w starych dokumentach, część została zlikwidowana, przebudowana albo znajduje się w stanie, który trudno uznać za gotowość do użycia.
Można więc uruchomić syreny. Można wydać komunikat. Można poprosić ludzi, aby zachowali spokój.
Tylko co mają zrobić później?
Czy mają zejść do piwnicy? Czy mają uciekać z miasta? Czy mają czekać na kolejne komunikaty? Czy ktoś wcześniej wskazał im najbliższe miejsce schronienia?
Samo wycie syren bez odpowiedzi na te pytania może wywołać więcej chaosu niż poczucia bezpieczeństwa.
A może czas przetestować mobilizację?
Skoro państwo sprawdza system alarmowania, warto zadać kolejne pytanie: czy nie należałoby również sprawdzić realnej zdolności mobilizacyjnej kraju?
Polska armia opiera się nie tylko na żołnierzach zawodowych, ale również na rezerwach i jednostkach, które w sytuacji zagrożenia musiałyby zostać uzupełnione ludźmi, sprzętem, paliwem, amunicją i logistyką.
Czy wiemy, ile czasu zajęłoby osiągnięcie gotowości przez poszczególne jednostki? Czy rezerwiści wiedzą, gdzie mają się stawić? Czy działają systemy powiadamiania? Czy przygotowano transport? Czy w magazynach znajduje się sprawny sprzęt?
Takich rzeczy nie powinno się sprawdzać dopiero wtedy, gdy zagrożenie stanie się realne.
Ćwiczenia mobilizacyjne są trudniejsze i droższe niż uruchomienie syren. Mogłyby też ujawnić problemy, o których politycy woleliby nie mówić. Właśnie dlatego są potrzebne.
Politycy znają procedury. A mieszkańcy?
W sytuacji poważnego kryzysu najważniejsze instytucje państwa mają własne procedury bezpieczeństwa. Politycy, urzędnicy i osoby zajmujące najważniejsze stanowiska wiedzą, gdzie mają się udać i jakie działania podjąć.
A co wie przeciętny mieszkaniec?
Czy zna lokalizację najbliższego schronu? Czy wie, gdzie znajduje się punkt zbiórki? Czy ma przygotowany plecak ewakuacyjny? Czy wie, jak postępować w przypadku braku prądu, internetu i łączności telefonicznej?
Nie można budować odporności państwa wyłącznie na procedurach przeznaczonych dla władz. Bezpieczeństwo musi obejmować całe społeczeństwo, a nie tylko osoby posiadające dostęp do specjalnych instrukcji, służbowego transportu i chronionych obiektów.
Nie wystarczy sprawdzić, czy jest głośno
Testowanie syren jest potrzebne. Nie wolno jednak udawać, iż oznacza ono sprawdzenie całego systemu obrony cywilnej.
Prawdziwy test powinien obejmować schrony, ewakuację, łączność, zabezpieczenie szpitali, dostawy wody, energii i paliwa, działanie administracji, pomoc dla mieszkańców oraz zdolność mobilizacyjną wojska.
Syrena ma ostrzegać. Państwo ma chronić.
Jeżeli po usłyszeniu alarmu obywatel przez cały czas nie wie, dokąd ma iść, gdzie się ukryć i kto mu pomoże, to nie mamy sprawnego systemu bezpieczeństwa. Mamy jedynie głośny sygnał przypominający, jak wiele pozostało do zrobienia.
Wczoraj testowaliśmy syreny. Teraz czas zacząć testować państwo.
MILIONY NA TRAMWAJE WODNE. CZY PIENIĄDZE DLA WARSZOWA TRAFIĄ NA OBSŁUGĘ TURYSTÓW?
POROZUMIENIE ZA PLECAMI MIESZKAŃCÓW WARSZOWA? DLACZEGO WŁADZE ŚWINOUJŚCIA NIE CHCĄ POKAZAĆ PROJEKTU DOKUMENTU?
ŚWINOUJŚCIE. 5.000.000 Z BUDŻETU MIASTA NA MODERNIZACJE KORTÓW TENISOWYCH – CZY TO NAJWAŻNIEJSZA INWESTYCJA W MIEŚCIE?
KIEROWCA ZASŁABŁ W TUNELU POD ŚWINĄ. NATYCHMIASTOWA POMOC INNYCH UCZESTNIKÓW RUCHU

Syreny działają. Tylko gdzie mają się ukryć Polacy?

1 godzina temu










