Szczakowianka na krawędzi

extra.info.pl 1 miesiąc temu

Szczakowianka po zakończeniu sezonu znalazła się na rozdrożu. Dotychczasowy Zarząd klubu zdecydował się nie kandydować na kolejną kadencję, a przy braku chętnych do prowadzenia stowarzyszenia zespołowi grozi choćby likwidacja.

Ostatni sezon dla Szczakowianki zdecydowanie nie był najlepszy. Bardzo słaba gra w lidze, kolejne porażki i przedostatnie miejsce na koniec rozgrywek oznaczało degradację do ligi okręgowej. Wiele jednak wskazuje na to, iż to jeszcze nie koniec klubowych problemów i może się okazać, iż w przyszłym sezonie Biało-Czerwonych nie zobaczymy już na piłkarskich boiskach.

Brakuje kandydatów

9 czerwca obradowało Walne Zgromadzenie członków JSP Szczakowianka. Podczas niego zatwierdzono bilans zysków i strat, a także udzielono Zarządowi absolutorium. Kolejny punkt obrad okazał się jednak mocno problematyczny. W związku z końcem kadencji członkowie stowarzyszenia powinni byli wybrać nowy Zarząd. Okazało się jednak, iż nie ma ani jednego kandydata chętnego do przejęcia władzy w klubie. Dotychczasowi członkowie Zarządu na czele z prezesem Andrzejem Sojką zgodnie potwierdzili, iż nie chcą kandydować. Żaden z członków stowarzyszenia ani kibiców, którzy pojawili się na stadionie nie potrafili też wskazać żadnej kandydatury. Wobec braku chętnych Walne zdecydowało o przedłużeniu obrad. Podczas kolejnego spotkania – 23 czerwca – znów zabrakło chętnych. Co prawda pojawiły się dwie osoby, które wstępnie wyraziły zainteresowanie działaniem w klubie, ale ostatecznie nie zgłosiły swoich kandydatur. Po raz kolejny więc przedłużono obrady – tym razem do 30 czerwca. To jednak nie zmieniło sytuacji, a kolejne obrady także zakończyły się fiaskiem. Wobec tego Walne po raz ostatni zdecydowało, iż kolejny termin obrad odbędzie się 21 lipca. o ile do tego czasu nie znajdą się kandydaci do Zarządu, to członkowie stowarzyszenia będą musieli podjąć uchwałę o likwidacji klubu. To oznaczałoby na ten moment koniec 103-letniej historii Szczakowianki.

Sytuacja jest o tyle ciekawa, iż pomijając aspekt sportowy i kiepski sezon, to klub jest w dobrej sytuacji finansowej i organizacyjnej. Stowarzyszenie pospłacało wszelkie zaległości z czasów, gdy władzę w klubie sprawował nielegalny Zarząd i aktualnie na bieżąco reguluje wszelkie zobowiązania, a także rozlicza wszystkie publiczne środki. Problemem jest jednak brak osób, które chciałby wziąć na swoje barki prowadzenie klubu. Ustępujący Zarząd już od wielu miesięcy otwarcie informował, iż nie będzie kandydował na kolejną kadencję i przygotowywał do tego stowarzyszenie. Cała sytuacja to też poniekąd efekt uboczny trwającego od jakiegoś czasu konfliktu z grupą kibiców, która domagała się odejścia prezesa Sojki. Członkowie Zarządu nie chcieli dalszych sporów, więc po latach działania zdecydowali się zrezygnować. To jednak może paradoksalnie doprowadzić do upadku całego klubu. W ostatnich miesiącach Zarząd prowadził też rozmowy z chętnymi do przejęcia władzy w klubie – ale jak widać, na ten moment nie przyniosły one efektów. Zarząd deklaruje jednak pełne wsparcie i pomoc dla potencjalnych nowych władz stowarzyszenia.

Jeszcze w tym miesiącu cała sprawa musi się wyjaśnić. Trudno spekulować, jak zakończy się ta historia i czy uda się też powołać nowy Zarząd. Gdyby ten proces zakończył się sukcesem, to trzeba będzie podjąć decyzję o tym, w jakiej lidze Szczakowianka wystartuje. Do startu rozgrywek ligi okręgowej będzie bowiem już bardzo mało czasu, a cały zespół trzeba będzie budować od nowa. Bardziej realny wydaje się więc start w B-klasie, w tej chwili to jednak ma drugorzędne znaczenie.

Idź do oryginalnego materiału