Nie może być inaczej. Wszyscy już napisali o Strefie Czystego Transportu w Krakowie, (Nie)polityczny Kraków też musi, inaczej się udusi. Jak Kraków w smogu.
Już z samego wstępu da się wywnioskować, iż poniżej nie ma biadania nad mieszkańcami, którzy zostali pozbawieni możliwości jeżdżenia po mieście. Najbardziej dlatego, iż nie zostali, bo mieszkańcy Krakowa, osoby płacące tu podatki i posiadające samochody, które wyglądem i sposobem działania nie przypominają eksponatów z muzeum techniki, wjeżdżają do Krakowa od 1 stycznia tak, jak wcześniej. To jest wielki plus. Inne? Wprowadzenie SCT w innych miastach na świecie spowodowało zmniejszenie w nich zanieczyszczeń. Co do wpływu dochodów, nie wymaga uhonorowania Nagrodą Nobla z ekonomii stwierdzenia, iż lepiej, by dochód był większy niż mniejszy. A jeżeli ktoś płaci za wjazd do miasta, to siłą rzeczy będzie większy.
Minusy? I tutaj dwie sprawy. Pierwsza to pojawiające się notorycznie w przestrzeni medialnej głosy o sprzeciwie wobec SCT. Rozejrzyjcie się proszę Państwo wokół siebie. Czy protestujecie Państwo przeciwko SCT? Czy ogranicza ona Wasze prawa? Średnio, ponieważ jesteście mieszkańcami, płacicie tu podatki, albo nie jeździcie rzęchami. Tak niewiele, a jednak tak wiele. jeżeli wierzyć badaniom, 61% Krakowian opowiada się za Strefą Czystego Transportu. Skąd więc tyłu przeciwników? Głównie spoza miasta. Mieszkańcy innych gmin domagają się nieograniczonego wjazdu do Krakowa, bo niby jakim prawem Kraków tego zabrania. No, takim samym jakim każda gmina ustala stawki opłat za wodę, śmieci, komunikację zbiorową i inne. Takim samym, jakim mieszkańców gmin ościennych nie obchodzi ile Krakowianie muszą płacić za odbiór ścieków, a w symetrycznej relacji mogą liczyć na wzajemność Krakowian, którzy nie będą mieszać w stawkach opłat lokalnych w gminie X, Y i Z. Pora więc chyba zaakceptować wybór Krakowa. Oczywiście nie jest to wybór wszystkich mieszkańców, choć wypada chyba spuści
zasłonę miłosiernego milczenia na wszystkich tych, którzy mając stosowne możliwości, nie zameldowali się w Krakowie, choć mogli, czy nie zarejestrowali tutaj pojazdu, choć mogli. Wychodzi na to, iż w życiu codziennym jest jak w sporcie i niewykorzystane okazję się mszczą.
Żeby była jasność, gminy wokół Krakowa są fantastyczne. Autentycznie! I powinny się rządzić jak chcą. Powinny również dać w tym względzie wzajemność Krakowowi i jego mieszkańcom. Tyle.
Problem drugi, który spowodował zamieszanie wokół SCT to komunikacja. Nie miejska. Choć adekwatnie miejska, ale nie na drogach i torowiskach, a w mediach. Dziesięciokrotnie większa, niż na to zasługuje, krytyka SCT jest w dużej mierze efektem chaotycznej, niejasnej, spóźnionej i pochodzącej z wielu różnych źródeł komunikacji o wprowadzeniu strefy w Krakowie. Kampania na serio zaczęła się w grudniu, w niewspółgrających iż sobą źródłach i bez koordynacji. Efektem jest wzrost głośnych protestów przeciwko temu co oczyszcza powietrze, zmniejsza korki i daje większe wpływy do budżetu miasta.
To dziwactwo, prawda? Proszę sobie wybrać co z wyżej wymienionych jest największym dziwactwem. A na koniec test. Strefa Czystego Transportu funkcjonuje w Krakowie już od 1 stycznia. Jak bardzo od tego czasu popsuła Państwu życie?…No właśnie. Życzmy więc sobie klarownego powietrza, klarownych komunikatów władz i klarownych intencji sąsiadów. Wtedy wszystkim nam będzie się żyło lepiej.
Jakub Olech, politolog, wykładowca akademicki, Krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

1 miesiąc temu











![[FOTO] Ciężarówką staranował auto osobowe. Wieczorne utrudnienia na DK-1 w Pszczynie](https://img.bielskiedrogi.pl/2026/03/whatsapp_image_2026_03_10_at_21_53_23tre_kopia_40a7.jpeg)

