Takie samochody częściej kojarzą się z okolicami fabryk, centrów badawczo-rozwojowych i torów testowych niż z poznańskimi ulicami. Dlatego pojawienie się jednego z nich w mieście jest sporą ciekawostką.
Czarno-biała „zebra” ma ukryć prawdziwy wygląd auta
Najbardziej rzuca się w oczy specjalna folia pokrywająca niemal całe nadwozie. To popularny sposób maskowania prototypów.
Kontrastowe linie mają utrudnić rozpoznanie rzeczywistych kształtów samochodu, przetłoczeń, formy zderzaków czy reflektorów. Na zdjęciach taki wzór skutecznie zaburza proporcje i sprawia, iż dużo trudniej ocenić, jak będzie wyglądać gotowy model.
Producenci często idą jeszcze dalej i montują dodatkowe nakładki, atrapy oraz osłony, które celowo zmieniają wygląd auta na czas testów.
W środku też kilka da się zobaczyć
Zdjęcia pokazują, iż zamaskowano nie tylko karoserię.
Deska rozdzielcza i część kokpitu zostały przykryte czarnym materiałem. To również typowe dla samochodów przedprodukcyjnych. W ten sposób producenci chronią przed wcześniejszym ujawnieniem wygląd ekranów, konsoli środkowej czy innych elementów wyposażenia.
W kabinie widać także rozwiązania, które mogą być związane z aparaturą pomiarową używaną podczas jazd testowych. Nietypowy element znajduje się również na dachu pojazdu, choć bez dodatkowych informacji nie sposób jednoznacznie określić jego przeznaczenia.
Dlaczego taki samochód jeździ po normalnych ulicach?
Bo właśnie w zwykłym ruchu można sprawdzić rzeczy, których nie pokaże choćby najlepiej przygotowany tor testowy.
Podczas takich jazd bada się zachowanie zawieszenia, układu kierowniczego, hamulców, elektroniki i systemów wspomagających kierowcę. Samochód musi poradzić sobie z korkami, nierównościami, studzienkami, progami zwalniającymi, torowiskami i bardzo różnymi nawierzchniami.
Pod tym względem centrum Poznania może być dla inżynierów całkiem wymagającym środowiskiem.
Co to za marka?
Na razie pozostaje to tajemnicą.
Na samochodzie nie widać klasycznych oznaczeń producenta. Na tylnej bocznej szybie znajduje się natomiast numer „760-639” oraz napis „TEST CAR”.
Po sylwetce można jedynie stwierdzić, iż chodzi o dużego SUV-a lub crossovera. Sam kamuflaż został jednak przygotowany właśnie po to, żeby utrudnić identyfikację pojazdu przed oficjalną premierą.
Rzadki widok w Poznaniu
Zamaskowane prototypy nie są niczym niezwykłym w pobliżu siedzib największych koncernów samochodowych. Fotografowie motoryzacyjni regularnie polują na nie m.in. w Niemczech czy Skandynawii, gdzie prowadzone są intensywne testy nowych modeli.
W Poznaniu taki samochód przez cały czas jest jednak widokiem nietypowym.
Niewykluczone, iż auto sfotografowane dziś w mieście za jakiś czas zobaczymy już bez folii i osłon podczas oficjalnej premiery. Wtedy będzie można sprawdzić, jaki model krył się pod czarno-białym kamuflażem.


1 godzina temu













