Cała historia zaczęła się niewinnie na TikToku. 54-latka, skuszona ofertą łatwych pieniędzy, nawiązała kontakt z rzekomym „pracodawcą”. Przeniesiono ją na zewnętrzny komunikator, gdzie otrzymała pierwsze zadania: polubienie konkretnych stron i robienie zrzutów ekranu. Oszuści zastosowali klasyczny mechanizm uśpienia czujności. Najpierw starali się wzbudzić zaufanie kobiety. Zlecali jej proste zadania, a za ich wykonanie otrzymywała na konto drobne „wynagrodzenie”. Wszystko wydawało się
wiarygodne.PRZECZYTAJ TEŻ: Pijany, szaleńczy rajd ulicami Biłgoraja! 45-latek taranował autaDruga faza była oparta na „inwestycji”. Pojawiły się nowe polecenia. Aby zarobić więcej, kobieta musiała najpierw… wpłacić własne pieniądze na wskazane konta. Natomiast faza trzecia to już swoista jazda bez trzymanki, czyli fikcyjna giełda. Ofiara oszustów zostaje wciągnięta w „grę giełdową” i klika w przyciski pod dyktando oszustó
w.Finał wirtualnego dramatuKiedy 54-latka przelała na podane konto łącznie ponad 7 tys. zł, pułapka się zatrzasnęła. Po wykonaniu kolejnego zadania usłyszała, iż „złamała regulamin”, a jej wirtualne konto z oszczędnościami zostało zablokowane.– Oszuści próbowali namówić kobietę do kolejnych wpłat, zapewniając, iż to jedyny sposób na odzyskanie pieniędzy. Na szczęście poszkodowana nie uległa tej presji i zgłosiła sprawę policji – informuje st. asp. Joanna Klimek z biłgorajskiej
komendy.Policja ostrzega: Nie ma „darmowych obiadów”Funkcjonariusze apelują o zachowanie najwyższej ostrożności. Internetowe oferty „szybkiego zysku” przy minimalnym wysiłku to niemal pewne próby wyłudzenia danych lub pieniędzy. Lepiej nie ufać ofertom pracy z TikToka czy Telegrama, które polegają na „lajkowaniu” stron za pieniądze. Trzeba również pamiętać, by nigdy nie instalować nieznanych aplikacji na polecenie osób poznanych w sieci. Ważne, żeby nie wykonywać przelewów „weryfikacyjnych” ani inwestycyjnych na konta osób prywatnych. Oszuści często wybierają na cel osoby dojrzałe, mniej biegłe w pułapkach social mediów.