„To już nie są rowery”. Po artykule KRKnews czytelnicy alarmują: dostawcy jedzenia problemem na krakowskich chodnikach

16 godzin temu

Po publikacji artykułu o dostawcach jedzenia w Krakowie do redakcji napłynęły dziesiątki maili od czytelników. Temat wzbudził ogromne emocje – zarówno empatię wobec trudnych warunków pracy dostawców, jak i rosnące obawy o bezpieczeństwo pieszych. Publikujemy jeden z listów, który wprost opisuje problem poruszania się dostawców po chodnikach i drogach rowerowych.

Po naszym artykule przyszła fala maili

Tekst poświęcony kurierom jedzenia na rowerach w Krakowie wywołał duży odzew czytelników. W wiadomościach, które trafiły do redakcji, powtarza się jeden wątek: z jednej strony zrozumienie dla trudnych, często niebezpiecznych warunków pracy dostawców, z drugiej – narastające poczucie chaosu i zagrożenia w przestrzeni publicznej.

Czytelnicy zwracają uwagę, iż obraz „rowerowego kuriera” coraz częściej nie odpowiada rzeczywistości. Pojazdy, na których poruszają się dostawcy, bywają ciężkie, przerabiane, z napędem elektrycznym pozwalającym na bardzo wysokie prędkości. W praktyce – jak opisują – poruszają się one po chodnikach i drogach dla rowerów w sposób, który budzi strach pieszych.

Poniżej publikujemy w całości jeden z listów, który – naszym zdaniem – dobrze oddaje skalę problemu i emocje części mieszkańców.

List czytelnika publikujemy w całości:

Przeczytałem Wasz artykuł o dostawcach jedzenia, tych na „rowerach” przede wszystkim:
Ich praca jest bardzo trudna, niebezpieczna i myślę, iż zupełnie nieciekawa. Są pod presją czasu non stop z powodu tego, iż komuś nie chce się gotować jedzenia lub po nie pójść samemu.

Niestety Wasz artykuł tylko wspomina niektóre aspekty ich pracy i nie rozwija kwestii uciążliwości obecności tych dostawców na ulicach. Ale do rzeczy:

– rowery, na których się poruszają, to w dużej części nie są rowery, tylko przeróbki rowerów, które po zamontowaniu napędu elektrycznego pozwalają im jeździć ze znacznymi prędkościami, czyli to już są motorowery, a w niektórych przypadkach choćby motocykle (jeśli napęd elektryczny rozpędzi to do ponad 45 km/h). I to bez rejestracji, bez ubezpieczenia, na wariata po DDR lub chodnikach. Nieraz są to ciężkie maszyny. Załączam zdjęcia maszyn, na których jeżdżą z ul. Szewskiej spod lokalu z syfnym żarciem, którego nazwy nie przytoczę, bo reklamować go nie chcę.

– nieznajomość znaków i PORD, co oczywiście dotyczy i innych użytkowników dróg. Niedawno tłumaczyłem obcokrajowcowi na pseudo rowerze, iż znak, który widzi, to nie zakaz wjazdu dla rowerów, tylko koniec DDR. A on się tłumaczył, iż jedzie chodnikiem, bo na końcu DDR stał znak koniec DDR, a on myślał, iż to zakaz wjazdu i nie zjechał na jezdnię, tylko dalej pojechał chodnikiem. Ciężko mu było całą sprawę wytłumaczyć, bo znajomość polskiego miał nikłą.

Podsumowując, ci dostawcy to jest problem na chodnikach. Raz, iż im się spieszy, a dwa – mam wrażenie, iż są to osoby młode, które często nie mają prawa jazdy, nie mają pojęcia o zasadach ruchu drogowego. Do tego często pochodzą z krajów, w których ruch samochodów to jest większa dzicz niż w Polsce i mają zakodowane, żeby się między auta nie pchać, bo to zwyczajnie niebezpieczne. A iż jeżdżą na ciężkich, szybkich pojazdach, to stanowią spore zagrożenie. I wcale nie zamierzają nikomu na chodniku ustępować – tylko oczekują, iż to piesi się na czas rozstąpią.

Oczywiście Policja nic z tym nie robi albo od czasu do czasu podejmuje jakieś działania pozorowane.

Pozdrawiam,
Łukasz, mieszkaniec Krakowa
Temat wraca – i będzie wracał

NASZ KOMENTARZ:

Publikując ten list, nie ferujemy wyroków i nie przerzucamy odpowiedzialności wyłącznie na jedną grupę. Problem wydaje się znacznie szerszy: dotyczy egzekwowania przepisów, realnej kontroli pojazdów elektrycznych, szkoleń, barier językowych i presji czasu narzucanej przez platformy delivery.

Jedno jest pewne: po reakcjach czytelników widać wyraźnie, iż kwestia dostawców jedzenia w przestrzeni miejskiej nie jest marginalna i wymaga poważnej, systemowej rozmowy – zanim dojdzie do poważnego wypadku.
(KK)

Idź do oryginalnego materiału