To nie jest tylko klub – 70 lat LZS Krynki zapisane w ludziach, wspomnieniach i sercu.

8 godzin temu

Siedemdziesiąt lat. To nie tylko jubileusz, to dowód charakteru, doświadczenia i siły, której nie da się zmierzyć tabelą ligową. jeżeli klub sportowy LZS Krynki ma dziś 70 lat, to znaczy jedno – ma za sobą historię, której niejeden młodszy klub mógłby pozazdrościć.

Dzisiejszy wieczór był idealnym momentem, by tę historię przywołać. By podziękować za zaangażowanie, serce i dobre słowo. By przypomnieć, iż ten klub od zawsze tworzyli ludzie. O początkach, drodze i znaczeniu LZS Krynki opowiadali Kamil Jackiewicz oraz Mariusz Stefanowicz, przybliżając zebranym siedem dekad piłkarskiego życia Krynek.

Historia klubu zaczęła się w 1955 roku – skromnie, wręcz surowo, ale z ogromną pasją.

– To był stary wygon. Rzeczółka, z której leciała woda, służyła nam za prysznic, a stodoła była miejscem, gdzie można było się przebrać – rozpoczął Kamil Jackiewicz, członek Stowarzyszenia Luks Krynki.

Decyzja zapadła w połowie czerwca, w weekend 12–13 czerwca 1955 roku. Mieszkańcy Krynek postanowili dołożyć do istniejących sekcji sportowych także tą związaną z piłką nożną. Przez kolejne dekady klub był stałym elementem życia miasteczka. Grał w B klasie, A klasie, okręgówce – piłce amatorskiej, ale niezwykle ważnej dla lokalnej społeczności.

– To nigdy nie była piłka wielkich pieniędzy. To była piłka ludzi. Raz awans, raz spadek, zmieniały się nazwy, sponsorzy, czasem klub znikał, by za chwilę wrócić. Ale zawsze był– podkreślali prowadzący spotkanie.

Nazwy na koszulkach – Urząd Miasta Krynki, Czyścioch, Krynka, Garbarnia – dziś są kroniką zmian i dowodem na to, jak klub ewoluował razem z otoczeniem.

Rok 2025 stał się dla LZS Krynki wyjątkowy – jubileusz 70-lecia i sportowy awans, który wymusił bardziej profesjonalne podejście do futbolu.

– Historia tego klubu to przede wszystkim ludzie. Tacy, którzy oddawali całe serce, pasję i czas. Nigdy nie było tu ogromnych sponsorów, gwiazd czy wielkich pieniędzy. Była za to lokalna społeczność – mówił Kamil Jackiewicz.

Prowadzący podkreślili, iż najbardziej dumni są z ludzi – z kibiców, sponsorów, wszystkich związanych z klubem.

– Bez względu na wyniki, pogodę, porę roku – oni zawsze byli. To było wpisane w DNA Krynek – mówił Jackiewicz.

O obecnej kondycji LZS Krynki oraz spojrzeniu w przyszłość mówił trener zespołu Jan Łotysz. Podkreślał przede wszystkim wyjątkową atmosferę panującą w drużynie.

Największą wartością jest to, iż ten zespół naprawdę funkcjonuje jako jedność. Zawodnicy dobrze czują się ze sobą, a drużyna ma wyraźną tożsamość i swój charakter – zaznaczał szkoleniowiec.

Jak dodał, realizowane są rozmowy z zarządem dotyczące ewentualnych wzmocnień, jednak priorytety pozostają niezmienne.

Zależy nam na tym, aby w podstawowym składzie zawsze znajdowało się co najmniej sześciu piłkarzy z Krynek. Bywały momenty, gdy było ich choćby dziewięciu, i właśnie tej drogi chcemy się trzymać.

Trener nie krył również wiary w dalszy rozwój klubu.

Jestem przekonany, iż LZS Krynki przez cały czas będzie rywalizował w rozgrywkach ligowych. Zrobię wszystko, aby tak się stało – z myślą o kibicach, działaczach i sponsorach, bo doskonale wiemy, ile serca wszyscy w ten klub wkładają – podsumował Jan Łotysz.

Podczas uroczystości głos zabrała także burmistrz Krynek Jolanta Gudalewska, która podkreśliła wyjątkowy charakter jubileuszu oraz silne związki klubu z lokalnym samorządem.

Siedemdziesiąt lat minęło niezwykle szybko. Dzieje klubu od samego początku są nierozerwalnie splecione z historią samorządu gminy Krynki. Od wielu lat wspólnie działamy, współpracujemy i wspieramy LZS Krynki, niezależnie od zmian organizacyjnych – zaznaczyła.

Życzę, aby następne dziesięciolecia były równie bogate w sukcesy sportowe, pasję i społeczne zaangażowanie – dodała burmistrz.

Słowa gratulacji i życzeń przekazała również zastępca burmistrza Emilia Szulborska-Żyndul.

Siedemdziesiąt lat działalności to piękna historia budowana na pasji i miłości do sportu. Klub odgrywa ogromną rolę w integrowaniu lokalnej społeczności. Życzymy kolejnych sukcesów, niegasnącego entuzjazmu oraz satysfakcji i euforii płynącej ze wspólnego działania – podkreśliła.

W uroczystości jubileuszowej udział wziął starosta sokólski Piotr Rećko wraz z małżonką Edytą. Wspólnie z radnym Pawłem Łabanowiczem oraz wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Tomaszem Potapczykiem wręczył pamiątkowe grawertony trenerowi LZS Krynki Janowi Łotyszowi, byłemu prezesowi klubu Mariuszowi Stefanowiczowi oraz obecnemu prezesowi Zbigniewowi Hlebowiczowi.

W swoim wystąpieniu starosta podkreślał, iż jubileusz LZS Krynki to nie tylko okazja do wspomnień, ale przede wszystkim moment, w którym klub tworzy swoją najpiękniejszą, współczesną historię.

Dziś to wy piszecie najważniejszy rozdział w dziejach klubu. Dla mnie jest to powód do dumy, iż możemy w tym uczestniczyć i obserwować, jak rozwija się ta drużyna. Jubileusz 70-lecia jest doskonałym podsumowaniem tego, jak żyjecie klubem i jak potraficie budować prawdziwy zespół – mówił Piotr Rećko.

Starosta zwrócił również uwagę na ogromne zaangażowanie lokalnej społeczności, działaczy sportowych, radnych oraz przedstawicieli samorządu, podkreślając, iż wsparcie gminy Krynki i jej władz stanowi istotny filar funkcjonowania klubu.

Doskonale wiem, jak trudne jest utrzymanie się na poziomie czwartej ligi i jak wiele wysiłku to wymaga. Tym większy jest mój podziw dla waszego sukcesu. Jednak jeszcze ważniejsze od wyników sportowych są relacje, które potraficie budować, oraz pozytywna energia, jaka tu panuje. To właśnie ona sprawia, iż tak chętnie tu wracamy – podkreślał.

Na zakończenie starosta skierował słowa uznania do prezesa klubu.

Dziękuję panu za podjęcie się tej odpowiedzialnej roli. To nie jest łatwe zadanie, ale życzę dalszego rozwoju klubu, utrzymania drużyny i angażowania młodych ludzi. To cele, które mają ogromne znaczenie dla przyszłości LZS Krynki – dodał.

Głos zabrała również Edyta Rećko, która zapewniła o wsparciu dla drużyny w bieżącym sezonie.

Będziemy kibicować w każdym meczu, trzymać kciuki za kolejne spotkania i – na ile to możliwe – uczestniczyć w nich osobiście. Życzymy klubowi wielu sportowych sukcesów – powiedziała.

Szczególnym momentem była obecność Stanisława Raka – jednego z najstarszych zawodników LZS Krynki, grającego w latach 70.

– Ja piłkę nożną miałem w genach. Najbardziej pamiętam kolektyw. Jechaliśmy razem, wracaliśmy razem, byliśmy jedną drużyną. To są wspomnienia, które zostają do końca życia. Cieszy mnie, iż kolejne pokolenia przez cały czas są przy tym klubie. To znaczy, iż ta historia naprawdę trwa – mówił wzruszony.

Jubileusz 70-lecia LZS Krynki nie był tylko podsumowaniem. Był dowodem, iż klub to coś więcej niż sport. To wspólnota, pamięć i serce, które bije w Krynkach od siedmiu dekad – i wciąż bije mocno.

Sylwia Matuk, fot. Jarosław Stasiulewicz

Idź do oryginalnego materiału