To nie legenda. Sanktuarium na Madagaskarze naprawdę powstaje – z udziałem Sądecczyzny

2 godzin temu

To dzieje się naprawdę. Setki kilometrów od Nowego Sącza, na Madagaskarze, powstaje sanktuarium bł. o. Jana Beyzyma – i w tej historii mocno obecny jest także nasz region. Na zdjęciach (udostępnionych przez Wojciecha Skrzypca z Paszyna) widać coś więcej niż plac budowy. Widać konkret. Fundamenty, mury, pierwsze elementy przyszłego miejsca kultu. Widać też ludzi – pracujących, zaangażowanych, budujących coś, co jeszcze niedawno było tylko ideą. Prace na Madagaskarze realizuje Jezuita z Paszyna Józef Pawłowski.

Marana. Tu historia pisze się na nowo

To właśnie w Maranie o. Jan Beyzym przed laty stworzył miejsce dla chorych na trąd. Dziś to samo miejsce staje się przestrzenią, która ma przyciągać pielgrzymów i przypominać o jego niezwykłej misji. Budowa sanktuarium nie jest symbolicznym projektem na papierze. To realna inwestycja, która już nabiera kształtów. Na załączonych fotografiach widać wyraźnie – powstają mury, wytyczona jest przestrzeń przyszłej świątyni, a teren wokół został przygotowany pod większe zgromadzenia. Pojawiają się także charakterystyczne elementy – jak rozległe schody prowadzące do miejsca modlitwy czy centralna przestrzeń, która docelowo stanie się sercem sanktuarium.

Ślad Sądecczyzny na drugim końcu świata

W tej historii jest też wyraźny, lokalny wątek. Budowa nie byłaby możliwa bez wsparcia ludzi – również z Sądecczyzny, m.in. z Paszyna. To właśnie takie oddolne zaangażowanie – zbiórki, pomoc, wsparcie misji – sprawiają, iż projekt posuwa się do przodu. Bez wielkich kampanii, bez medialnego szumu. Za to z konkretem.

Za budową sanktuarium bł. Jana Beyzyma w Maranie stoi nie tylko misyjna determinacja, ale także realne wsparcie płynące z Sądecczyzny. Szczególnie widoczna jest ogromna aktywność mieszkańców Gminy Chełmiec, a zwłaszcza Paszyna, którzy włączyli się w zbiórki i działania pomocowe na rzecz tej niezwykłej inicjatywy. To właśnie lokalne środowiska – często po cichu, bez rozgłosu – dokładają swoją cegiełkę do powstania miejsca, które już dziś staje się symbolem wiary, solidarności i odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Każdy, kto chce wesprzeć budowę sanktuarium, może to zrobić poprzez wpłatę na konto misyjne: 50 1240 2294 1111 0010 2222 3570 z dopiskiem: MARANA. To coś więcej niż zwykła zbiórka. To historia, która łączy kontynenty – od Paszyna po Madagaskar. I wszystko wskazuje na to, iż mieszkańcy regionu nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Nie tylko budowa. To symbol

To, co powstaje w Maranie, to coś więcej niż świątynia. To: – kontynuacja dzieła sprzed ponad 100 lat, – dowód pamięci o polskim misjonarzu, – znak, iż lokalne społeczności – także z Nowego Sącza i okolic – mają realny wpływ na projekty globalne. Na zdjęciach widać jeszcze surowe mury, ziemię i ciężką pracę. Ale już teraz można sobie wyobrazić, czym to miejsce będzie za kilka lat.

To dopiero początek

Budowa trwa. Kolejne etapy przed nimi. Jedno jest pewne – sanktuarium o. Jana Beyzyma nie jest już planem ani marzeniem. To rzeczywistość, która rośnie z dnia na dzień. I w której swój udział ma także Sądecczyzna.

Fot.: Wojciech Skrzypiec

Idź do oryginalnego materiału