Miał być powód do dumy, symbol nowoczesnej polskiej żeglugi i realne wzmocnienie połączeń promowych z polskiego wybrzeża. Jest nowoczesny, duży i budzi zainteresowanie. A jednak wokół Jantar Unity narasta jedno zasadnicze pytanie, które zadają sobie dziś mieszkańcy wybrzeża i branża morska. Jak to możliwe, iż najnowszy polski prom, który będzie pływał ze Świnoujście, po uroczystym chrzcie w Szczecin, wypłynie pod… cypryjską banderą?
Nowoczesna jednostka z ambicjami
Jantar Unity to prom typu Ro Pax zaprojektowany z myślą o obsłudze ruchu pasażerskiego i towarowego na Bałtyku. Jednostka ma obsługiwać regularne połączenia promowe, w tym kluczową trasę ze Świnoujścia do Szwecji. To właśnie Świnoujście ma być portem operacyjnym promu, miejscem codziennej pracy załogi, pasażerów i przewoźników.
Z punktu widzenia infrastruktury portowej i lokalnej gospodarki to ogromne znaczenie. Każdy nowy prom to miejsca pracy, rozwój zaplecza logistycznego i wzmocnienie pozycji Świnoujścia jako jednego z najważniejszych portów promowych w tej części Bałtyku.
Chrzest w Szczecinie i symbolika wydarzenia
Uroczysty chrzest jednostki zaplanowano w Szczecinie, co samo w sobie ma wymiar symboliczny. To miasto o wielkich tradycjach morskich, stolica regionu i miejsce, gdzie morskie ambicje Polski zawsze były podkreślane. Ceremonia ma być wydarzeniem medialnym, z udziałem polityków, samorządowców i przedstawicieli branży.
I wszystko byłoby spójne, gdyby nie jeden szczegół, który całkowicie burzy narrację o polskim sukcesie.
Cypryjska bandera zamiast polskiej
Mimo iż Jantar Unity jest promem budowanym z myślą o polskich liniach, obsługującym polski port i mającym być wizytówką nowoczesnej floty, jednostka zostanie zarejestrowana pod banderą Cypru. Formalnym portem macierzystym nie będzie więc Świnoujście ani Szczecin, ale Limassol.
Dla wielu brzmi to jak absurd. Prom pływający z Polski, ochrzczony w Polsce, promowany jako polska inwestycja, a na rufie obca bandera. Trudno się dziwić, iż w komentarzach pojawiają się emocje i pytania wprost. Czy naprawdę nie da się dziś prowadzić nowoczesnej żeglugi pod polską banderą?
Dlaczego armatorzy wybierają obce rejestry
Odpowiedź jest znana, choć niewygodna. Rejestry takie jak cypryjski oferują niższe koszty, prostsze procedury, korzystniejsze warunki podatkowe i mniej restrykcyjne regulacje dotyczące załóg. Polski rejestr od lat przegrywa konkurencję nie prestiżem, ale realiami ekonomicznymi.
Efekt jest taki, iż polskie statki coraz częściej są polskie tylko z nazwy i trasy, a formalnie stają się częścią zagranicznych rejestrów. Dla państwa oznacza to utratę wpływów i kontroli. Dla wizerunku to kolejny sygnał, iż coś w systemie nie działa.
Świnoujście zostaje z faktem dokonanym
Dla mieszkańców Świnoujścia liczy się przede wszystkim to, iż prom będzie pływał, przewoził pasażerów i towary oraz wzmacniał pozycję miasta na mapie Bałtyku. To fakt. Ale jednocześnie trudno nie zauważyć dysonansu między dumą z nowej jednostki a świadomością, iż nie pływa ona pod polską banderą.
To temat, który wraca jak bumerang przy każdej większej inwestycji morskiej. I za każdym razem kończy się tym samym pytaniem. Czy naprawdę musimy godzić się na to, iż polska flota istnieje głównie w folderach promocyjnych?
Wnioski, które trudno pominąć
Jantar Unity jest nowoczesnym i potrzebnym promem. To dobra wiadomość dla Świnoujścia i pasażerów. Ale decyzja o cypryjskiej banderze pokazuje brutalną prawdę o stanie polskiej polityki morskiej. Dopóki rejestracja statku pod polską banderą będzie dla armatora mniej opłacalna niż za granicą, podobne historie będą się powtarzać.
I właśnie dlatego wielu komentuje to jednym zdaniem. To są jaja.

1 godzina temu









