Tomasz Gabiś: Gry imperialne – Między Imperium Europejskim a Uporządkowaną Anarchią

3 godzin temu

Prawdopodobnie najbardziej politycznie niepoprawna książka roku. O Imperium Europejskim, Uporządkowanej Anarchii, starych i nowych ideologiach, polskiej polityce Pamięci między Niemcami a Rosją, z mowami imperatorów, monologami błaznów, definicjami i profecjami, spuścizną archiwalną, wypisami z teorii i historii, z opiniami, jakich próżno szukać tam, gdzie większość ich szuka, i z bohaterami, o których inni boją się choćby pomyśleć, a inni wręcz nie chcą słyszeć, a już na pewno nie tak. Czyli książka dokładnie taka, jakiej dziś potrzeba (z mat. Wydawcy).

Wydawnictwu Ośrodek Myśli Politycznej dziękujemy za udostępnienie fragmentu do publikacji. Zachęcamy do lektury całej książki.

IMPERIUM MUNDI, ALBO PLANETARNA REALPOLITIK

Czy przewidujesz ogólnoświatową wojnę i anarchię, jeżeli Imperium straci znaczenie?

Oczywiście. Nie jestem pozytywnie nastawiony do Imperatora czy ogólnie do instytucji imperialnych, ale nie widzę żadnej alternatywy. Nie wiem, jak inaczej można utrzymać pokój. Dopóki nie będę miał czegoś innego w ręku, nie mogę zrezygnować z wiary w Imperium.
(Isaac Asimov Preludium Fundacji)

Aczkolwiek praktyka Imperium jest stale skąpana we krwi, idea Imperium jest zawsze oddana pokojowi, wiecznemu i uniwersalnemu pokojowi poza historią.
(Michael Hardt, Antonio Negri)

I powstrzymywało go również jego własne głęboko zakorzenione przekonanie, iż Imperium Galaktyczne jest czymś danym, aksjomatem, podstawą, na której opierają się wszelkie argumenty. W końcu, jeżeli to nie było prawdą, nie chciał o tym wiedzieć. Nie, nie mógł uwierzyć, iż się myli. Imperium Galaktyczne nie mogło się skończyć bardziej niż sam Wszechświat. Lub gdyby sam Wszechświat doszedł naprawdę do swego kresu, to wtedy – i tylko wtedy – skończyłoby się Imperium.
(Isaac Asimov Preludium Fundacji)

Imperium Mundi (IM) rodzi się w warunkach utraty przez Ziemię roli absolutnego punktu odniesienia i centrum grawitacyjnego dla relacji politycznych, ekonomicznych, wojskowych, socjo-symbolicznych, w warunkach przechodzenia od ciężkości ku prędkości, ku logice akceleracji (Virilio), bezpośredniości, natychmiastowości, symultaniczności i stałości globalnego strumienia informacji. IM odpowiada nowym technologiom czasu, elektronicznej teleteraźniejszości, systemowi jednego czasu globalnego (Virilio). Jego czasem jest uniwersalny czas, jego przestrzenią uniwersalna przestrzeń; dominuje w nim „bezczasowy czas i przestrzeń pływów” (Castells), zanikają lub ulegają relatywizacji dawne podzielone, lokalne czasy i przestrzenie a jednocześnie globalna „czasoprzestrzeń” ulega nowemu pokawałkowaniu. W IM, będącym mieszaniną atopii i heterotopii, zachodzi restrukturyzacja stosunków przestrzennych i nowe formatowanie przestrzeni globalnej – relatywizacja lub zniesienie dystansu i odległości,kompresja wymiaru czasowo-przestrzennego, delokalizacja, translokalizacja i deterytorializacja. Terytoria zamieniają się w znaki, dawne przestrzenie ulatniają się, zanika opozycja „bliskie” – „dalekie”, „wewnątrz” – „zewnątrz”, „przedtem” – „potem”; w przestrzeni „postgeograficznej”, chronografia i telegeografia zastępują kartografię, trwa produkcja pluralnych, sztucznych przestrzeni oraz ekspansja cyberprzestrzeni w przestrzeń realną.

Filozofowie, politologowie i socjologowie opisuję stan Imperium Mundi jako: zniwelowanie odległości czasowych i przestrzennych (Zygmunt Bauman), planetarne rozproszenie (Baudrillard), kulturę absolutnej teraźniejszości (Agnes Heller), depolaryzację przestrzeni, czas bezpośredniego urzeczywistnienia (Baudrillard), ściśnięcie czasu i przestrzeni (David Harvey), światową synchronię (Sloterdijk), globalną przejrzystość (Derrick de Kerckhove), kosmopolityczne stadium bezpośredniej międzynarodowej komunikacji (Baudrillard), elektroniczny internacjonalizm (M. Ignatieff), niesłychane zgęstnienie planetarnej polityki (Panajotis Kondylis). W IM upowszechnia się nowa logistyka percepcji, następuje przejście od percepcji horyzontalnej ku percepcji wertykalnej (z powietrza, z góry, z ukosa), rośnie produkcja „globalnych punktów widzenia” wytwarzanych przez perpetualną machinę obserwacyjną, złożoną z globalnych instytucji i agencji, mediów; geografia staje się stanem mentalnym (Deleuze i Guattari).

W IM wyłaniają się obrazowo-dźwiękowe strefy świata, które nie pokrywają się z tradycyjną geopolityką; ta coraz bardziej zlewa się z geotelewizyjnymi i geodigitalnymi obrazami; nowa „medialna geopolityka” oparta jest na symbolicznej redystrybucji terytoriów, rewizualizacja globalnej przestrzeni produkowana jest przez „elektroniczną panoptyczną infrastrukturę, która wiruje wraz z globem i mapuje go ze swojego punktu widzenia, 24 godziny na dobę” (Gerard Toal).

Mieszkańcy Imperium Mundi, żyją w globalnej symulacji medialnej, pośród wielości medialnych światów i medialnej wszechobecności, w wirtualnym świecie Matrixa, Metaversu itd.

Podłączeni do globalnych sieci, cały czas noszący przy sobie komputerowy odbiornik i nadajnik poruszają się w „realnej wirtualności”, zamieszkują „wirtualną hiperrzeczywistość”. Nad światem wisi wielkie cyberkosmiczne elektroniczne oko, ludzkość przeżywa fazę „digitalnego delirium” (Arthur i Marieluise Krokerowie).

W skład elity imperialnej wchodzą: przedstawiciele kompleksu wojskowo-przemysłowo-naukowo-medialno-rozrywkowego, członkowie „kosmokracji“ – globalistycznej oligarchii stworzonej przez międzynarodowy system finansowy (Dominique Venner), członkowie kapitalistycznej międzynarodówki – wielkich korporacji – zwłaszcza farmaceutycznych i technologicznych – oraz grup bankowo-finansowych regulujących globalne przepływy kapitału, kasta nowych supermobilnych grup, globalna technooligarchia, globalne elity kinetyczne, technointeligencja zarządzająca przemysłem komunikacyjnym, informacyjnym i komputerowym, „knowledge workers”, „digitalna transnacjonalna klasa menedżerów” (Robert Cox), superklasa (David Rothkopf), Giganci – globalna elita władzy (Peter Phillips), technofeudaułowie (Yanis Varoufakis), „światowa technooligarchia”, „monarchowie elektronicznego królestwa” i „cezarowie digitalnej dżungli” (Arthur Kroker), cyberkondotierzy, „klasa wirtualna” (Arthur Kroker, Michael A. Weinstein), kryptolodzy i kryptografowie, którzy rozumieją kod, którego nie rozumieją masy, dromokraci ( Virilio) – ci którzy panują nad szybkością i rządzą niższymi, wolniejszymi klasami (s-lower classes), nowa nieważka i bezcielesna władza (Bauman), niemożliwi do jasnego zidentyfikowania anonimowi „właściciele świata”, którzy stworzyli „działający samoczynnie system dezinformacji” (Guy Debord).

W Imperium Mundi współdziałają ze sobą dark occult priests realnych operacji władzy (Arthur Kroker), funkcjonariusze/funkcjonariuszki planetarnych służb specjalnych, dysponenci systemów i instrumentów globalnej kontroli, inwigilacji i szpiegostwa. Dołączają do nich funkcjonariusze globalnej mediakracji, menedżerowie masowej percepcji, kontrolerzy potocznej epistemologii, administratorzy obrazów i słów, właściciele globalnych sieci medialnych wytwarzających „potężne wideogramy dramatu światowej polityki” (Timothy Luke), zarządcy globalnego społeczeństwa hiperspektaklu, na który składają się obrazy, dźwięki, symbole, emocje, afekty, wartości, pojęcia, słowa krążące bez chwili przerwy w globalnej sieci komunikacyjnej, szefowie/szefowe wielkich medialnych konglomeratów produkujących codzienny spektakl, informujących i dezinformujących, symulujących i dyssymulujących, kontrolujących „środki wytwarzania prawdy”, co pół godziny nadających na cały świat tzw. Panic News – Franco „Bifo” Berardi: „Nową dominującą podstawą kapitalizmu jest globalna panika”. Spece od „Politics of Everday Fear” (Brian Massumi) i „kultury strachu” (Frank Furedi), zapewniają stały dopływ strachu: globalna epidemia AIDS, globalne „pandemie” ptasiej grypy, świńskiej grypy, choroby koronawirusowej, małpiej ospy, czyli bezustannie grożący atak demonicznych wirusów, globalne oziębienie, globalne ocieplenie, globalne wściekłe krowy, globalna dziura ozonowa, globalni siewcy nienawiści, globalny spisek islamofaszystowski, globalna sieć terroru, globalne kartele narkotykowe, eskadry czarnych helikopterów, asteroidy-zabójcy, globalna siatka satanistycznych pedofilów, globalne cyberataki, nowi „Hitlerowie” i ich szeroko rozgałęzione macki wpływów etc. etc.

Tygodnik Spraw Obywatelskich

Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.

Przekaż 1,5% i zostań naszym współwydawcą

W IM tworzą się quasi-kasty, wyłaniają nowe dystanse i nowe segregacje. Jedni poruszają się w wirtualnej przestrzeni globalnej, inni przywiązani są do ziemi jak kiedyś chłopi pańszczyźniani. Władza, status, bogactwo zależne są od tego, w jakim stosunku do „sił akceleracji” (Luke), pozostaje dana grupa czy jednostka. Szerokie masy są uwięzione w cielesnych, materialnych substancjalnych koleinach życia „off-line”, podczas gdy „wirtualna elita” żyjąca „online” porusza się w innych wymiarach, transnacjonalna klasa technologiczna utrzymuje łączność wzdłuż i wszerz planety odrywając się od reszty żyjącej w tych samych – terytorialnie – państwach. Technologiczni „mnisi” wytwarzają nowe instrumenty panowania. Zamiast globalnej wioski refeudalizacja, wspólnoty za rogatkami, za zamkniętymi bramami i murami – „otwarte społeczeństwo zamkniętych wspólnot”, społeczeństwo chronionych dzielnic, rezydencji w formie obronnych zamków, architektury fortecznej, „nerdystanów”, albo bogatych enklaw wiejskich dla plutokratów ery informacyjnej, te postnowoczesne i neofedualne Walhalle, jak je nazywa Joel Kotkin. Imperium Mundi to nowe urbanistyczne przestrzenne segregacje, to olbrzymi rozwój prywatnych policji, quasi-prywatnych armii, całego przemysłu bezpieczeństwa pracującego na rzecz elity imperialnej i tworzącego dla niej przestrzeń bezpieczeństwa. Transnarodowa klasa rządzącą dokonuje secesji do zamkniętych mikro-terytoriów połączonych ze sobą ponad granicami państw.

Trzon elity Imperium Mundi stanowi postnowoczesna gerontokracja, która umacnia się dzięki nowym technologiom i rewolucji transplantacyjnej – krew, nerki, oczy, wątroby czy serca pobiera się od biednych z najniższych klas (Dracula redivivus).

Ma ona do dyspozycji: systemy podtrzymywania życia, młodości i sprawności fizycznej oraz umysłowej, chemiczne i odżywcze stymulatory, implanty (mikroimplanty, nanoimplanty, bioniczne implanty, neurologiczne implanty, sensoryczne implanty etc.), przeszczepy, operacje plastyczne, mechaniczne protezy, interfejs mózg-maszyna, egzoszkielety, techniczne protezy wzroku, słuchu, dotyku i węchu, neuroprotezy, preparaty wzmacniające pamięć i sprawność intelektualną (mnemoniki), witaminowe terapie zwalniające proces starzenia, środki przedłużające witalność seksualną, interaktywne aparaty, systemy rozpoznawania głosu, mówiące komputery, interfejsy pozwalające na płynną współpracę człowieka i komputera, tzw. kognitywną ergonomikę, pacemakers, pocztę głosową etc. etc.

Starcy i staruszki, „geriatryczne cyborgi” (gericyborgi) tworzą sobie „elektro-ergonomiczne wirtualne alter ego”, posługują się siecią technologii rozszerzających ich cielesne, intelektualne i informacyjne przywileje w okresie przedłużonego życia a lekarze i naukowcy poszukują dla nich „eliksiru życia”. Oto nowa kasta „nieśmiertelnych”, jak ich nazywał Zygmunt Bauman, elita transhumanizmu rządząca Imperium.

Dzięki technologii komputerowej, systemom informacyjnym i systemom tzw. sztucznej inteligencji imperialny aparat bezpieczeństwa pozostający w ścisłym sojuszu z wielkimi prywatnymi korporacjami z branży cyfrowej, tworzącym trzon „kapitalizmu inwigilacji” (termin Shoshany Zuboff), posiada niebywałe wręcz możliwości trudno dostrzegalnej kontroli poddanych „na odległość”;

w imperialnych ośrodkach naukowych powstają nowe generacje coraz bardziej wyrafinowanych technologii obserwacji, nadzoru, inwigilacji, śledzenia, identyfikacji, namierzania, lokalizacji i „monitoringu” ludzi. Systemy i instrumenty lokalnej i globalnej inwigilacji i szpiegostwa (te znane publicznie są tylko wierzchołkiem góry lodowej) pozwalają w pełni kontrolować komunikację drogą elektroniczną, wszelkie przewodowe i bezprzewodowe kanały transmisji oraz magazynować przesyłane nimi wszelkiego rodzaju dane obywateli, którzy wszędzie muszą się rejestrować i logować; wszystkie dane są scentralizowane w jedną lokalną a następnie ogólnokrajową sieć sztucznej (maszynowej) inteligencji.

Zdalne urządzenia deszyfrujące umożliwiają podsłuch każdej poufnej rozmowy zarówno na telefonie komórkowym, jak i stacjonarnym, przechwycenie i odczytanie każdego listu wysłanego pocztą elektroniczną, sprawdzenie wyników z wyszukiwarek internetowych, wraz z danymi osobowymi użytkowników. Wprowadzone pod pretekstem zapobiegania cyberatakom (w większości inscenizowanym przez tajne służby Imperium) karty identyfikacyjne uniemożliwiają anonimowe korzystanie z sieci, pozwalają śledzić każdy ruch, zwłaszcza w mediach społecznościowych.

Każdemu obywatelowi Imperium nadano tożsamość cyfrową (elektroniczny dowód osobisty, ID-Card), która daje mu prawo dostępu do wszystkich aspektów życia – logowanie do Internetu, podróżowanie, zakupy, usługi finansowe itd. Wskutek znacznego ograniczenia możliwości używania gotówki lub wręcz jej zniesienia oraz wprowadzenia waluty cyfrowej imperialny aparat bezpieczeństwa i współpracujące z nim korporacje technologiczne i finansowe mają pełną kontrolę nad kontami bankowymi, nad wszelkimi transakcjami i przejawami aktywności ekonomicznej obywateli.

Wszechobecne kamery podłączone do Internetu w powiązaniu z technologią rozpoznawania twarzy i zachowania pozwalają identyfikować i śledzić ruchy obywateli w czasie rzeczywistym.

Kamery-czytniki mogą robić zdjęcie każdego numeru tablicy rejestracyjnej jadącego samochodu wraz z datą, godziną i lokalizację pojazdu. Innym narzędziem kontroli są tzw. autonomiczne pojazdy – sterowane z zewnątrz i umożliwiające nie tylko śledzenie każdego kierowcy, ale zdalne zatrzymywanie pojazdu na polecenie tajnych służb. Na wielką skalę używa się dronów, które mogą podsłuchiwać rozmowy telefoniczne, skanować dane biometryczne, fotografować i śledzić. Urządzenia szpiegujące tzw. doppler radar devices, mogą wykrywać oddechy i ruchy ludzi w zaciszu domowym. „Internet rzeczy” pozwala imperialnemu aparatowi bezpieczeństwa monitorować życie domowe. Zamontowane w domach „smart meters” mierzą zużycie prądu, pozwalając jednocześnie kontrolować każde wydatkowanie energii, a w odpowiednich okolicznościach zdalnie wyłączyć jej dopływ.

Rządzący Imperium mają do dyspozycji środki biometrycznej kontroli i identyfikacji oraz nadzoru behawioralnego; system gromadzi dane biometryczne – twarze, odciski palców, tęczówki, sylwetki, głosy, zapachy, mikrobiom, wzrost, bicie serca, oddychanie, sposób chodzenia. Imperialne służby bezpieczeństwa dysponują technologią, która umożliwia skanowanie i identyfikowanie odcisków palców z odległości prawie 6 metrów, czyli bez współpracy i bez wiedzy danej osoby.

Władze Imperium propagują i zalecają noszenie na ciele urządzenia typu elektroniczne opaski, naszywki, pierścienie do monitorowania kondycji fizycznej, rejestrujące ponad siedem tysięcy zmiennych fizjologicznych i behawioralnych, aby na bieżąco badać stan organizmu, monitorować przebieg snu; umieszczony pod skórą czip z sensorami badającymi krew pozwala śledzić w czasie rzeczywistym reakcje fizjologiczne i chemiczne w organizmie. „Inteligentne” toalety monitoruje stan fizyczny i psychiczny użytkownika oraz jego nawyki żywieniowe, co je, co pije i co wydala; umieszczona w uchu „słuchawka” monitoruje aktywność fal mózgowych. W zależności od potrzeb kontrolę nad tymi danymi i procesami mogą przejmować imperialne tajne służby.

Rozbudowane imperialne aparaty bezpieczeństwa medycznego, sanitarnego i epidemiologicznego gromadzą DNA całej populacji (od noworodków po starców) np. materiał genetyczny pobrany przy testach na obecność „wirusów”, co umożliwia genetyczne profilowanie, identyfikację i śledzenie życia ludzi od urodzenia do śmierci. Na elektronicznym koncie pacjenta, które posiada każdy obywatel Imperium, odpowiednie instancje mogą przeglądać jego stan zdrowia, wszystkie przebyte choroby, zażywane leki, przebyte terapie itd.

Imperialne służby bezpieczeństwa znają wprawdzie doskonale przeszłość i teraźniejszość obywatela, ale pragną także znać jego przyszłość, aby wykrywać i podjąć działania prewencyjne.

Tworzą więc profile osobowościowe, ustalają emocjonalne inklinacje i predyspozycje, porównując je następnie z wcześniej ustawionymi parametrami „normalnego” zachowania i formułując ostrzeżenia, iż jego zachowanie jest „podejrzane” i stanowić może ryzyko i potencjalne zagrożenia dla Imperium, ponieważ może zaangażować się on/ona w działania skierowane przeciwko Imperium. Nadzór behawioralny, technologie przewidywania zachowania, eksploracja danych, technologia prekognitywna, algorytmy i narzędzia predykcyjne maszynowej (sztucznej) inteligencji mają identyfikować „podejrzanych”, którzy popełniają pre-crime zanim jeszcze zdążą popełnić realne „przestępstwo”, np. „przestępstwo polityczne” (metody znane z filmu Raport mniejszości).

Pozostające na usługach elity imperialnej tajne służby Imperium pragną wiedzieć literalnie wszystko o pojedynczym obywatelu. Mają dostęp do wszystkiego, co zostało o obywatelach zapisane elektronicznie: co robią, jak się zachowują, jak się poruszają, dokąd idą czy też jadą, z kim się spotykają, cokupują, co jedzą i piją, o której chodzą spać, kiedy wstają rano, co czytają i piszą w internecie, czego słuchają, co mówią, jakie mają poglądy i zainteresowania itd. Informacje o obywatelach systematycznie rejestrowane, gromadzone i magazynowane w zintegrowanych bankach danych dostarczają całościowego, szczegółowego obrazu każdego obywatela, całego jego życia od kołyski do grobu – w Imperium urzeczywistnia się koncepcja „przezroczystego obywatela”. Ta „przezroczystość” obejmuje także emocje – dzięki Emotion AI , która wykorzystuje technologię rozpoznawania twarzy do analizowania grymasów i mimiki twarzy w celu wykrycia wewnętrznych emocji, uczuć, nastawień a choćby rozpoznania emocji politycznych.

W laboratoriach i ośrodkach naukowych i wojskowych Imperium pracuje się nad nowymi formami „internetu ciał”, w ramach którego samo ludzkie ciało, ludzki organizm będzie funkcjonować online m.in. dzięki „inteligentnym” cyfrowym tatuażom z wbudowanymi antenami i czujnikami. W „internecie mózgów” neuronowe nanoboty mają monitorować stan mózgu, drogę sygnałów do i z komórek mózgowych w czasie rzeczywistym. Nanomedycyna i sztuczna inteligencja mają doprowadzić do powstania interfejsu „mózg-chmura”. Mapując synapsy w mózgu, badacze z imperialnego kompleksu wojskowo-naukowego pragną się dowiedzieć, co „pamiętają” i co „myślą” obywatele. Tą wiedzą o „niebezpiecznych myślach” dysponować będą tajne służby Imperium. Dawne powiedzenie „myśli są wolne” w Imperium przestaje obowiązywać.

Istnieją niepotwierdzone, ale pochodzące z wiarygodnych źródeł, informacje, iż imperialny aparat bezpieczeństwa wykorzystuje implanty neuronalne, nanoczipy, neurolinki etc., które wszczepia się potajemnie potencjalnym dysydentom, rebeliantom, wichrzycielom, heretykom, populistom, buntownikom, antysystemowym opozycjonistom, „ekstremistom”, aby ich na bieżąco kontrolować. W ośrodkach badań kognitywistycznych realizowane są prace nad metodami nieinwazyjnego „odczytywania myśli” przy pomocy maszynowej (sztucznej) inteligencji.

Rozwijane są nowe typy broni „cywilnej” (niezabójczej) – magnetycznej, kinetycznej, chemicznej, termicznej i optyczno-akustycznej. Udoskonala się istniejące już środki obezwładniające i paraliżujące, fale dźwiękowe o wysokiej częstotliwości (słyszalne lub nie), które przejściowo paraliżują lub dezorientują, powodują pękanie bębenków usznych i płuc, generatory ultradźwięków wywołujących dezorientację, wymioty, zakłócenia słuchu i równowagi, mdłości, techniki stymulacji wizualnej i wywoływania iluzji takie jak pulsujące w „epileptycznym” rytmie światła o wysokiej intensywności i hologramy używane do aktywnego kamuflażu. Ponadto niezwykle gwałtownie działające środki obezwładniające, uspokajające i wywołujące sen (niektóre oparte na syntetycznych narkotykach), sieci do chwytania pokryte chemicznymi środkami lub naelektryzowane, wyrzutnie kleistej piany. Pragnie się osiągnąć dwa cele: broń ma skutecznie obezwładniać i unieszkodliwiać, a nie zabijać (jak najmniej krwi), ma dosięgać i trafiać jednostki w tłumie. Jednocześnie pracuje się nad wyposażeniem policyjnych robotów w śmiercionośną broń.

Armia Imperium Mundi wykorzystuje nowe formy interakcji człowieka i komputera: w służbę sił wojskowo-policyjnych Imperium wprzęgnięte są osiągnięcia biotechnologii, inżynierii molekularnej, genetyki, nanotechnologii, robotyki, sztucznej inteligencji, badań nad strukturą i działaniem ludzkiego mózgu etc. Rdzeń armii stanowią globalne Specjalne Siły Operacyjne Szybkiego Reagowania i Interweniowania, zdolne do przeprowadzania akcji wojennych lub quasi-wojennych w każdym punkcie świata, do którego oddziały wojskowe winny dotrzeć w jak najkrótszym czasie. Odległości i dystanse mają znaczenie tylko w wymiarach globalnych, cała przestrzeń planety staje się jedną przestrzenią strategiczną, cały ziemski glob podlega „geostrategicznej homogenizacji”. Nie ma już geostrategicznych warowni, bo z każdego miejsca na kuli ziemskiej można osiągnąć każdy inny punkt na niej położony.

Wojny Imperium to „błyskawiczne wojny” oparte na niewiarygodnie szybkim przepływie informacji (Blitzkrieg=Bitkrieg). Czas od decyzji o ataku do ataku może być liczony w sekundach. Dla mierzenia czasu ich trwania potrzeba nie kalendarza, ale zegara. Siły nuklearne mogą precyzyjnie uderzyć na międzykontynentalne odległości w 500 celów strategicznych równocześnie i zniszczyć je w pierwszej minucie kampanii. Trójwymiarowe pole bitwy sięga wysoko w przestrzeń i rozpościera się na tysiącach długości fal, przez 24 godziny na dobę, bez chwili przerwy, pole bitwy jest zlokalizowane geograficznie a równocześnie rozpościera się na tysiące kilometrów.

W skład sił powietrznych wchodzą „platformy informacyjne”, miniaturowe satelity (w przyszłości nanosatelity), superdrony, bezzałogowe pojazdy lotnicze, ponaddźwiękowe pojazdy trans-atmosferyczne, orbitalne flotylle, nowe generacje trudno wykrywalnych samolotów, działających w stratosferze, dla których ani zła pogoda, ani noc nie są przeszkodą, kosmiczne bombowce okrążające ziemię w ciągu kilkudziesięciu minut i zrzucające bomby z wysokości stu kilometrów, bomby elektroniczne, broń hipersoniczna, globalne sensory, globalna komunikacyjna infrastruktura – wszystkie te środki razem tworzą „System Systemów”, pozwalający osiągnąć meta-strategiczną szybkość: od 14 000 km na godzinę do semiprędkości światła. Obowiązuje inna niż dotychczas „fizyka wojny”, inne relacje pomiędzy materią, energią, czasem, przestrzenią.

Globalny wywiad satelitarny – uniwersalny w czasie i przestrzeni – zapewnia przez wiedzę o tym, co dzieje się w każdej chwili w każdym zakątku globu.

Bezustanne skanowanie i monitorowanie powierzchni ziemi ma uczynić ewentualne pole bitwy tak przejrzystym jak „pustynia o dwunastej w południe” (Virilio). Rozpoznawcze i wywiadowcze systemy globalnego namierzania działające z dokładnością do 100 metrów na całej kuli ziemskiej, dają obraz powierzchni planety bardziej szczegółowy niż najlepsza mapa. Imperium dysponuje planetarną machiną obserwacji, która umożliwia „kontrolę z góry”: patrolowanie, namierzanie, identyfikacja, śledzenie, przewidywanie ruchu, nacelowanie, nakierowanie, przechwycenie lub powstrzymanie. Cały glob opleciony jest siatką satelitów, stacji radarowych, nasłuchowych i podsłuchowych – oczy i uszy Imperium sięgają do każdego zakątka globu („Po oku Boga śledzącym Kaina na całej jego drodze aż do grobu, mamy dziś oko Ludzkości przebiegające poprzez oceany i kontynenty w poszukiwaniu przestępców” – Thomas Keenan).

Imperium Mundi stoi na straży wolności operowania w przestrzeni okołoziemskiej, chroni sieci satelitarne i globalną infrastrukturę komunikacyjną i nawigacyjną. Podstawowe kwestie to panowanie nad globalną infosferą i materialną bazą cyberprzestrzeni (Internetu). Aby temu zadaniu sprostać Imperium rozwija militarne technologie w przestrzeni orbitalnej i wielorakie bronie funkcjonujące w próżni kosmicznej, czyni przestrzeń okołoziemską potencjalnym polem walki i terytorium („teatrem”) wojennym, wypracowuje nowe formy władzy militarnej mającej swoją bazę w przestrzeni okołoziemskiej i kosmicznej. Strategia Imperium nakierowana jest na opanowanie przestrzeni okołoziemskiej, orbitalnej i kosmicznej; ku wojnom, nie znającym żadnych terytorialnych rozróżnień i żadnych granic.

W imperialnych think-tankach rozwijane są astropolityka i astrostrategia, stanowiące ostatni, logiczny etap linii technologicznych innowacji, które otworzyły dla wojny nowe przestrzenie. Astropolitycy i astrostratedzy myślą o przestrzeni okołoziemskiej i kosmicznej w kategoriach „terytorium”, które może być militarnie i politycznie kontrolowane, identyfikują najważniejsze ziemskie i kosmiczne miejsca, których kontrola zapewni wojskową i polityczną dominację, rozpoznają topografię przestrzeni, jej grawitacyjne „góry” i „doliny” „brzegi”, „wąskie gardła”, strategiczne „cieśniny” i „przesmyki”, obszary „osiowe”, ewentualne „porty”, „posterunki”, optymalne i najmniej kosztowne trasy transportowe tworzące naturalne korytarze dla ruchu i handlu. Ziemia wraz z atmosferą, przestrzeń okołoziemska, przestrzeń lunarna z jej punktami libracji i księżycem jako strategiczną pozycją, oraz przestrzeń Układu Słonecznego – wszystkie te przestrzenie z ich planetami, księżycami, asteroidami winny, zdaniem astro polityków, stać się uhierarchizowanym pod różnymi względami, kontrolowanym militarnie terytorium.

Według astropolityków ten, kto kontroluje orbitę okołoziemską, ten kontroluje przestrzeń okołoziemską, kto kontroluje przestrzeń okołoziemską, ten dominuje nad Ziemią, kto dominuje nad Ziemią, ten określa losy ludzkości. Z punktu widzenia astropolityki idzie o dominację nad Ziemią jako całością, przestrzeń kosmiczna ma być ultymatywną bazą dla władzy i panowania nad całą ludzkością.

Astropolitycy uważają, iż Imperium Mundi, kiedy ostatecznie wypełni biologiczną niszę, jaką jest Ziemia, musi kontynuować swoją ekspansję albo osłabnie i narażone będzie na wewnętrzne „choroby” – socjalne niepokoje, polityczny rozpad itp. Zdrowe państwo Imperium Mundi, musi wylać się w przestrzeń pozaziemską i kontynuować swoją fizyczną ekspansję. Ponieważ opanowanie przestrzeni kosmicznej związane jest z wielkim ryzykiem, to właśnie w tym procesie wykształca się nowa elita najwyższej klasy wojskowych, odważnych, a choćby zuchwałych, najlepiej wyszkolonych i wyekwipowanych, entuzjastycznie nastawionych do podboju i eksploatacji przestrzeni kosmicznej, zafascynowanych nowymi technologiami, ożywionych nowym heroizmem, dla których podbój przestrzeni kosmicznej jest moralnym imperatywem koniecznym dla przetrwania rasy ludzkiej.

Astropolitycy i astrostratedzy zwracają również uwagę na zewnętrzne zagrożenia dla Imperium, przekonują, iż rozwijanie astropolityki i astrostrategii konieczne jest nie tylko po to, aby Imperium mogło kierować ludzkością i jako strażnik światowego ładu osiągnęło absolutną legitymizację. Jeden z członków ścisłej czołówki astrostrategów Imperium pisał na łamach czasopisma imperialnych sił kosmicznych:

Jeszcze nie dla wszystkich stało się oczywiste, iż „gwiazdy” lub „niebo” posiadają strategiczne znaczenie dla współczesnych planistów obrony. Zagrożenia mające swoje źródło daleko poza systemem Ziemia-Księżyc mogą pojawić się spoza naszego sytemu solarnego lub choćby spoza naszej galaktyki. jeżeli się pojawią, będziemy mieli szczęście, jeżeli będziemy zdolni zauważyć zbliżanie się tych zagrożeń, nie mówiąc o tym, by być wyposażonym tak, aby je zniszczyć, kiedy znajdą się w naszym zasięgu. W długiej perspektywie, z pewnością, bardzo długiej perspektywie bezpieczeństwo ludzkiej rasy zależeć będzie od jej władzy w przestrzeni kosmicznej.

W Imperium Mundi klasyczne geopolityczne równanie: przestrzeń+siła=władza, przez cały czas zachowuje aktualność, z tym, iż siła dodana zostaje do przestrzeni innych niż ziemska, oceaniczna i powietrzna – do przestrzeni okołoziemskiej, kosmicznej, cyberprzestrzeni, infoprzestrzeni etc.

Imperium Mundi=tallasokracja+tellurokracja+aeorokracja+ eterokracja+kosmokracja+cyberokracja = panowanie nad wszystkimi możliwymi przestrzeniami. W Imperium geopolityka łączy się nierozerwalnie z astropolityką, cyberpolityką, technopolityką, a także z chronopolityką, czyli walką o władzę nad czasem. „Control of space” i „Control of pace” – to są cele Imperium.

W Imperium Mundi posiadającym Pełne Spektrum Dominacji pacyfizm odniósł ostateczne zwycięstwo, panuje wieczny pokój: wielkie wojny pomiędzy państwami, blokami i koalicjami państw, imperiami zanikły. Nie zanikły natomiast wojny konflikty i kryzysy lokalne, wojny domowe, ogniska zapalne, potyczki pomiędzy lokalnymi namiestnikami prowincji etc. W te konflikty Imperium interweniuje tylko wówczas, gdyby miały one zagrozić ogólnej równowadze globalnego systemu imperialnego, przy czym interwencje te tylko w ostateczności przybierają charakter punktowej, chirurgicznej interwencji militarnej Zanim to się stanie stosowane są inne środki: policyjne, wywiadowcze, agenturalne, gospodarcze, finansowe itp.

Zniknięcie wielkich wojen światowych i kontynentalnych w Imperium Mundi jest niejako kompensowane wielością mniejszych konfliktów wojennych przyjmujących najprzeróżniejsze formy: stare dobre wojny konwencjonalne z udziałem piechoty, czołgów i artylerii, wojny cyborgów, robocopów, autonomicznych robotów-killerów, universal soldiers, e-ludzi, wojny postmodernistyczne o strukturze bricolage’u, „czyste wojny robotów” i przednowoczesne wojny plemion, zbrojnych band plemiennych, warlords, prywatnych armii, partyzantów, grup terrorystycznych, nie przestrzegających żadnych reguł najemników, wojny post-clausewitzowskie, w których nie istnieją zdefiniowane terytoria, pola walki czy linie frontu, wojny bez czasowych ograniczeń, bez stałych zasad użycia broni i sposobów walki, w których nie mają zastosowania takie pojęcia i obrazy jak „zwycięska bitwa”, „klęska”, „przyczółki”, „plaże, na których lądują oddziały inwazyjne”, wojny asymetryczne i paradoksalne, niestabilne i nielinearne wojny „szarej strefy”, wojny nieformalne, niewypowiedziane, tajne, brudne i krwawe, wojny w państwach-widmach, państwach upadłych, parapaństwach i quasi-państwach, wojny bez stopni, rang, mundurów, oddawania honorów, rozkazu, wojny z udziałem „żołnierzy” nieodróżnialnych od terrorystów, wojny z użyciem supernowoczesnych „toys for the boys” i wojny na kałasznikowy, cyberwars, netwars, neocorticalwars, e-wars, antywojny (Toflerowie), hiperwojny, wojny psychodeliczne, wojny symulowane, wojny toczone w wirze symulakrów, wojny jako propagandowe show, jako pokaz siły przed globalną publicznością, wojny jako spoty reklamowe przemysłu zbrojeniowego, wojny kognitywne, psychologiczne oparte na manipulacji medialnymi obrazami, psychologicznych operacjach i prowokacjach pod fałszywą banderą, wojny informacyjne, gospodarcze i finansowe, wojny lokalne, które stają się globalne dzięki geotelewizji, wojny „rozwijające się w nierealnej, zdematerializowanej przestrzeni i czasie gry komputerowej, nieciągłej, elektronicznie wytwarzanej przestrzeni kolorowych znaków graficznych” (Gerard Toal), wojny wideograficzne (Der Derian), wojny postheroiczne, w których żołnierze są „peacekeepers”, „nowymi wojskowymi humanistami” (Ulrich Beck), politycznymi żołnierzami, żołnierzami-negocjatorami, żołnierzami-policjantami drogowymi, żołnierzami- terapeutami, żołnierzami, którzy nie burzą, ale wznoszą domy, uczą i leczą dzieci, żołnierzami-członkami brygad antynarkotykowych (kontrolujących produkcję i handel narkotykami) etc. etc.

Tam, gdzie panuje wieczny pokój, tam przestaje obowiązywać dawne rozróżnienie pomiędzy tym, co wojskowe a tym, co cywilne, pomiędzy bezpieczeństwem zewnętrznym i wewnętrznym; polityka, wojskowość, szpiegostwo, policja, cywilna informacja, przestępczość, zjawiska natury zlewają się ze sobą. Społeczeństwo Imperium jest wprawdzie społeczeństwem postmilitarnym, ale równocześnie poddane jest powszechnej „militaryzacji” – bierze udział w permanentnej „wojnie piątej generacji” przenikającej całe spektrum ludzkiej aktywności – kulturę, życie społeczne, gospodarcze i polityczne, media, informację, naukę. Panuje pokój, ale „wojna” jest wszechobecna, to, co „wojenne” rozprasza się pomiędzy tym, co „cywilne” a to, co „cywilne” ulega militaryzacji.

Propagandyści Imperium Mundi obwieszczają koniec ery hegemonii i świt „bezprzestrzennego społeczeństwa światowego” (Niklas Luhmann), tłumaczą poddanym, iż żyją w postpaństwowym porządku światowym, w „atopii” (Helmut Wilke), w erze „konnektywistycznej płynności”, bezhierarchicznej interaktywności i powszechnej deterytorializacji. Inni mówią o acefalicznej, acentrycznej strukturze Imperium, które nie ustanawia terytorialnego centrum władzy i nie spoczywa na wytyczonych granicach czy barierach, ale jest zdecentrowanym i zdeterytorializowanym aparatem rządzącym, stopniowo inkorporującym całą globalną domenę wewnątrz otwartych, ekspandujących granic (Michael Hardt i Antonio Negri).

Wszystko to prawda, ale tylko wówczas, kiedy Imperium Mundi porównujemy z dawnymi imperiami kolonialnymi i państwami narodowymi o jasno przebiegających granicach i bardzo wyrazistym centrum. Dopiero na tle scentralizowanej, jednolitej, wewnętrznie ściśle sformalizowanej maszynerii państwa narodowego czy imperium narodowego, osadzonego na oddzielonym od innych terytorium, dysponującego wyrazistym kształtem polityczno-prawnym, jedną konstytucją, jasno wyodrębnioną władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą Imperium jawi się jako proteuszowe, polimorficzne, wewnętrznie spluralizowane, nie jako sztywna, ale elastyczna struktura, nie ujęta w ścisłe formalne ramy, luźna, dynamiczna, ewoluująca, procesualna, oscylująca, pulsująca, wielowymiarowa, niepewna, przypadkowa, problematyczna, policentryczna, plazmatyczna, bezustannie się rekomponująca. Imperium jest polem o różnych, przemieszczających się stanach skupienia, przypomina wielobarwną tapetę bez jasno oddzielonych kolorów i kształtów. Bardziej niż mocną strukturą jest Imperium serią wydarzeń. Modelem dlań może być cyberprzestrzeń – nieskończona i chaotyczna (teoria chaosu jest teorią „adekwatną” do struktury Imperium) przestrzeń bez jasnego centrum i bez hierarchicznego porządku, w której dominują płynne przejścia, zamazane strefy, plamy o różnej intensywności zmieniające swoje kształty, niejasne podziały, szybkość, fluktuacja, mobilność, raz unifikacja, raz dezunifikacja, raz homogenizacja raz heterogenizacja.

Imperium opiera się wprawdzie na globalnym sieciowym rozproszeniu władzy i suwerenności, ale tylko do pewnego stopnia, ponieważ w owej atopicznej, bezgłowej strukturze sieci, w której brak centrum, „brak pulpitu operatora, zespołu dyrektorów, biura zarządu” (Zygmunt Bauman) istnieją uprzywilejowane punkty, czy też uprzywilejowane skupienia uprzywilejowanych punktów, tworzą się węzły, wejścia, bramki, nowe miejsca koncentracji, obszary zwiększonej gęstości, technoterytorialne skupienia, strefy ścisku, unifikacji, homogenizacji i integracji. Płynna, nielinearna, bezhierarchiczna, procesualna, dynamiczna, pozbawiona granic, nie posiadająca ani wnętrza, ani zewnętrza magma władzy zderza się niejako z trwałymi połączeniami, krystalizacjami i koherentnymi podsystemami. Globalna gmatwanina siatek rozproszonej władzy nakłada się na terytorialne relacje władzy i centra geopolityczne. Pod horyzontalną siecią ukrywają się wertykalne hierarchie.

Realne Imperium Mundi powstaje z nałożenia się na siebie obydwu tych płaszczyzn. Globalna gmatwanina siatek rozproszonej władzy nakłada się na terytorialne relacje władzy i centra geopolityczne i geostrategiczne. Mamy do czynienia ze splatającymi się ze sobą dynamicznymi procesami deterytytorializacji i reterytorializacji. Dlatego, mimo iż wolno nam twierdzić, iż w porównaniu z sytuacją z przeszłości mamy w Imperium Mundi do czynienia ze „zunifikowanym światem pozbawionym centrum”, z jedną „zunifikowaną przestrzenią świata”, to jednak nie jest tak, iż nie ma ono swojego Pałacu Zimowego czy raczej Pałaców Zimowych, iż siedziba globalnego Księcia czy raczej siedziby globalnych Książąt nie istnieją lub nie dają zlokalizować. choćby bowiem jeżeli uznać, iż delokalizacja i deterytorializacja władzy imperialnej są czymś realnym w porównaniu ze ścisłą lokalizacją władzy w historycznych państwach czy imperiach narodowych, to jednak można w pewnym zakresie zlokalizować centra Imperium i znaleźć miejsca prerogatyw „królewskich”; poza horyzontalną siecią, posiada ono także swój wertykalny wymiar, ma swoje hierarchie i swoją piramidę władzy, która wcale nie znika, przybiera jedynie inny – mniej wyrazisty – kształt i pokryta jest maskującą warstwą rozproszonych instytucji i ideologiczno-moralnych struktur

Z perspektywy astropolitycznej, z której nasza planeta podobna jest do bilardowej kuli, pozbawionej topografii, terytoriów, geopolitycznych podziałów, widać tylko kontynentalne formy z ich oceanicznymi przeciwstawieniami, ważnymi tylko z punktu widzenia optymalnego usytuowania baz dla wyjścia w przestrzeń i monitorowania operacji w przestrzeni. Jednak realna Ziemia nie jest gładką kulą bilardową, pozostaje ciągle realną przestrzenią, gdzie astropolityczny, abstrakcyjny uniwersalizm zderza się z konkretną geografią świata i różnorodnością ludzkości. Przed „terytorialnym imperatywem”, nie ma ucieczki, tyle, iż jest on zrelatywizowany. Dopóki Imperium nie skolonizuje innych planet, dopóty ziemskie terytoria, na których żyją i pracują ludzie, pozostaną bazą realnej władzy i przedmiotem władzy, choćby panowanie nad oceanami, powietrzem i przestrzenią okołoziemską nic tu nie zmieni.

W realnym Imperium Mundi „zunifikowany świat pozbawiony centrum” nie umknie władzy „terytorialnego imperatywu”, geopolityka nie rozpływa się bez reszty w sieciowych powiązaniach, ale przybiera formę geopolityki subimperialnej, geopolityki regionów, kontynentów, wielkich obszarów, bloków geoekonomicznych i geofinansowych. Jeden planetarny Großraum, podzielony jest na trzy, cztery „metakontynentalne” ośrodki. Trwa tutaj nieustanna walka o zajęcie uprzywilejowanego miejsca w globalnych segmentacjach i hierarchiach władzy, o zlokalizowanie u siebie politycznego środka ciężkości, o wydarcie innym „żelaznego berła” i ustanowienie „u siebie” metropolitalnej prowincji Imperium, o przeniesienie na swoje terytorium centrów militarnego, politycznego, finansowego i gospodarczego panowania. Jednakże nikomu prawdopodobnie nie może się powieść próba zajęcia na stałe i samodzielnego okupowania najwyższego poziomu globalnej piramidy władzy. To najwyższe miejsce pozostaje puste lub zajęte tylko na krótko, ponieważ nikt nie ma tyle siły, by je zająć, ale ma jej na tyle, żeby przeszkodzić innym w jego zajęciu.

Historia Imperium jest historią jego polityki wewnętrznej, historią rywalizacji i walki o władzę pomiędzy Wielkimi Ojczyznami Imperium, kontynentalnymi frakcjami elity imperialnej, historią konfliktów pomiędzy namiestnikami prowincji, w które od czasu do czasu interweniują centralne władze Imperium. To również historia walk frakcyjnych w łonie elity imperialnej, dworskich intryg i spisków, pałacowych przewrotów, starć różnych koterii, klik i rodzinnych klanów na dworze imperialnym i dworach namiestników prowincji. Do gardła skaczą sobie sitwy z imperialnej biurokracji walczące o rozszerzenie zakresu władzy i wpływów, o kompetencje, o kontrolę nad pieniędzmi i zasobami. Nieustającą wojnę – jawną i ukrytą – prowadzą lobbies, grupy interesów, ideologiczno-moralno-medialne bractwa ifinansowo-polityczne power blocs występujące pod nazwami różnych partii politycznych.

Tam, gdzie władza, tam automatycznie pojawia się – mimo wszystkich środków powszechnej kontroli – opór wobec niej; Imperium ma swoją wewnętrzną opozycję.

Bunty lokalnych namiestników i gubernatorów, powstania, rebelie, rewolty poddanych, zamachy terrorystyczne – te formy opozycji stale towarzyszą jego historii.

Aby zapewnić wieczny pokój, armia imperialna jako globalna siła policyjna, która zapewnia wewnętrzny ład w Imperium i egzekwuje przestrzeganie jego praw i najwyższych uniwersalnych pryncypiów etycznych, prowadzi wieczną „wojnę” z terrorystami, rebeliantami i separatystami, ze wszystkimi, którzy łamią Prawa Człowieka i naruszają zasady sprawiedliwości. Dokonuje ona „policyjnych” lub „humanitarnych” bombardowań, przeprowadza „humanitarne interwencje” (karne ekspedycje) i zbrojne „akcje pokojowe”, tropi nieokreślonego wroga, który może pojawić się w każdej chwili w każdym punkcie geograficznej czy socjalnej przestrzeni, wroga niewidzialnego, anonimowego wroga bez twarzy, bez wyraźnych cech, rozproszonego, wroga nie-państwowego, wroga-cienia, kryjącego się w ciemnych zakamarkach Imperium.

Opozycja antyimperialna może przyjąć ponadlokalne (globalne) formy. Ponieważ Imperium nie zna granic, to i „antyglobalistyczny front” może mieć globalny wymiar i sięgać po radykalne środki. Jednak choćby gdyby doszło, co mało prawdopodobne, do globalnej antyimperialnej rewolucji lub „globalnej wojny wyzwoleńczej narodów”, która zostałaby wygrana przez rewolucjonistów, to zwycięzcy obaliliby elity rządzące Imperium, przechwyciliby instrumenty władzy i… zaczęli rządzić „nowym” Imperium. Jedyne, co mogą uczynić polityczni wrogowie Imperium, to przeciwstawić mu wizję alternatywnego „Imperium z ludzką twarzą”, dążyć do zastąpienia „Imperium Zła” przez kontr-„Imperium Dobra”. Ale zwycięskie „Imperium Dobra” pozostanie Imperium, przez kolejnych wrogów uznane za „Imperium Zła”, które koniecznie zastąpić trzeba nowym „Imperium Dobra”.

Niemożliwa jest opozycja wobec Imperium jako takiego, ale tylko opozycja wobec danego rodzaju Imperium.

Antonio Negri i Michael Hardt, autorzy Imperium – utopijnego manifestu „globalnego wyzwolenia”, słusznie zauważają, iż Imperium przedstawia swoje rządy nie jako przejściowy moment ruchu historii, ale jako reżim bez czasowych granic i w tym sensie poza historią lub na końcu historii, który wyczerpuje czas historyczny, zawiesza historię i skupia przeszłość i przyszłość wewnątrz swojego etycznego porządku. Innymi słowy Imperium prezentuje swój ład jako permanentny, wieczny i konieczny. Ale Imperium nie tylko „prezentuje” swój ład jako wieczny; on naprawdę jest wieczny. Zmienić się może elita rządząca Imperium, jego personel polityczny, przesunąć się mogą centra władzy, dokonać zmiany ustrojowe, ale Imperium jest rzeczywiście wieczne.

Chyba… chyba, iż wieczność owa potrwa nieco krócej niż zwykle i nadejdzie epoka mniej lub bardziej Uporządkowanej Anarchii.

Tomasz Gabiś, Gry imperialne – Między Imperium Europejskim a Uporządkowaną Anarchią, Ośrodek Myśli Politycznej, 2025

Idź do oryginalnego materiału