Uskarżająca się na ból w obrębie jamy brzusznej 24 letnia kobieta trafiła do poznańskiego szpitala. W trakcie badań stwierdzono niepokojące zmiany w obrębie prawego jajnika. Pacjentka po konsultacji ze znajomą lekarką spodziewała się usunięcia jednego jajnika. Miała nadzieję, iż po zabiegu będzie szansa, iż zostanie matką.
W trakcie zabiegu lekarz wyciął kobiecie oba jajniki, macicę i jajowody. Z informacji wynika, iż lekarz ginekolog nie wstrzymał się z dalszymi decyzjami do czasu uzyskania wyników śródoperacyjnego badania histopatologicznego,zamiast tego zdecydował się samodzielnie poszerzyć wycinanie narządów. Ponadto pojawiły się zastrzeżenia, iż w dokumentacji medycznej odnotowano dane, które nie odpowiadały rzeczywistemu przebiegowi operacji. Kobieta o skali operacji miała dowiedzieć się po czterech dniach.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak przyznał, iż policja prowadziła dochodzenie w sprawie błędu medycznego do momentu, gdy wpłynęła opinia biegłych. Następnie sprawę przejęła prokuratura. Lekarz usłyszał zarzuty ale do winy się nie przyznał. Zgodnie z prawem za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi kara więzienia do 20 lat. Prokuratura nie zastosowała wobec lekarza żadnych środków zapobiegawczych. Prokurator Wawrzyniak potwierdził, iż nie utrudnia postępowania i regularnie stawia się na wezwania.
Krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii wyraził krytykę
Krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej, prof. Mariusz Bidziński ocenił, iż postępowanie poznańskiego ginekologa było “nieprawidłowe i nieprofesjonalne”. “Podkreślam z całą stanowczością: bez badania histopatologicznego nie da się rozpoznać, czy guz jajnika lub jakikolwiek inny jest złośliwy, czy nie. Lekarz powinien był zaszyć pacjentkę, wybudzić i poczekać na końcowy wynik badania histopatologicznego. Pośpieszył się, wskutek czego okaleczył pacjentkę. Błąd po stronie lekarza jest jednoznaczny” – stwierdził prof. Bidziński. “Ta kobieta prawdopodobnie nie wymagałaby choćby leczenia uzupełniającego” – dodał w oświadczeniu.
Prof. Dariusz S. w dalszym ciągu przeprowadza zabiegi chirurgiczne w Szpitalu Miejskim im. Raszei. “Możemy dyskutować choćby godzinę, czy prof. Dariusz S. powinien tak zrobić, czy nie powinien, a to była jego indywidualna decyzja. W końcu jest szefem oddziału, mamy do niego zaufanie” – uważa Elżbieta Wrzesińska-Żak, dyrektorka szpitala miejskiego im. Raszei w Poznaniu. “Do czasu prawomocnego wyroku obowiązuje domniemanie niewinności. Pan profesor pracuje. Będzie wyrok, będziemy myśleć, co dalej” – podsumowała dyrektorka szpitala.
źródło – GW.

3 godzin temu




![Szpital Murcki rośnie w siłę. POZ bliżej mieszkańców i budowa za 11 mln zł [Zdjęcia, wideo]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-02/DSC07955.jpg)







