Górnik Zabrze nie zdołał przedłużyć passy meczów bez porażki do jedenastu i na własnym stadionie przegrał z Zagłębiem Lubin 0:2. Mimo dominacji w posiadaniu piłki i pod względem sytuacji stworzonych pod bramką rywala, Trójkolorowi musieli po końcowym gwizdku sędziego przełknąć gorzką pigułkę.
- Boli ta porażka. Wiedzieliśmy, iż pierwszy mecz po wygranym finale jest zawsze trochę ryzykowny, ale chłopaki od początku pokazali, iż są głodni, iż chcą zrobić coś w tej lidze i ta pierwsza połowa z naszej strony była dobra. Wiemy, jak jest ciężko strzelić bramkę Zagłębiu i musieliśmy strzelić tę pierwszą bramkę - mówi Michal Gasparik, trener Górnika.
- Mieliśmy tam jakieś okazje bramkowe, może nie stuprocentowe, ale w tej ostatniej tercji wiedzieliśmy jak utrzymać się przy piłce. Próbowaliśmy praktycznie wszystkiego w tej pierwszej połowie, ale ta piłka nie wpadła do bramki. Wiemy, iż Zagłębie jest bardzo mocne po stałych fragmentach gry, iż im wystarczy jedna sytuacja, no i ta sytuacja potem ustawiła to jak wyglądał ten mecz - dodaje słowacki szkoleniowiec zabrzańskiej drużyny.
- W drugiej połowie próbowaliśmy jeszcze robić zmiany, liczyliśmy, iż coś więcej uda się zrobić pod bramką rywala, bo przegraliśmy i ten pierwszy mecz z nimi i to była trzecia połowa adekwatnie, gdzie nie strzeliliśmy bramki. Daliśmy szanse innym chłopakom, ale nie pomogło nam to i dlatego ten wynik jest taki, jak w pierwszym meczu. Wiemy, iż Zagłębie nam nie leży, ale żałuję, bo wierzyłem, iż strzelimy dzisiaj pierwszą bramkę i potem by się ten mecz zupełnie inaczej ułożył - przekonuje trener drużyny z Roosevelta.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
















