Trener Górnika Zabrze zachwycony letnim nabytkiem. "Czekaliśmy na ten transfer. Cieszę się, iż ostatecznie się zdecydował"

roosevelta81.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Hojholt_Korona2-1


Górnik Zabrze zremisował w sobotnim meczu 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy w Lublinie. Jednym z najlepszych piłkarzy Trójkolorowych by w tym spotkaniu Malthe Hojholt. Nowy defensywny pomocnik wicemistrza Polski świetnie wprowadził się do nowej drużyny, co bardzo cieszy trenera Trójkolorowych.

Sprowadzenie Hojholta było przedostatnim ruchem Górnika Zabrze w letnim oknie transferowym. Duński środkowy pomocnik miał wszelkie cechy klasycznej "6", na którą czekał sztab szkoleniowy drużyny z Roosevelta. Nic więc dziwnego w tym, iż 25-latek gwałtownie wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie śląskiej ekipy.

W meczu z Koroną wszedł na boisko na kwadrans i uspokoił poczynania w środku pola, z Motorem zagrał od początku i był w opinii wielu najlepszym piłkarzem zabrzańskiej drużyny. - Byłem ciekawy, jak to będzie wyglądało, bo Malthe przez dziewięć miesięcy nie grał w wyjściowej jedenastce. Jednak to, co widzieliśmy na treningach i to, co zaprezentował w ostatnim meczu, wchodząc na 20 minut, udowodnił także dzisiaj. To jakościowy piłkarz, który bardzo nam pomoże. Myślę, iż na pozycji numer "sześć" jest w stu procentach godnym następcą Patrika Hellebranda - ocenia Michal Gasparik, trener Górnika.

Transfer "6" był jednym z priorytetów wicemistrza Polski, ale piłkarz ten miał legitymować się konkretnym profilem. Umiejętnością kreowania gry, wysoką celnością podań i opanowaniem w środkowej strefie boiska. - Czekaliśmy na ten transfer trochę dłużej, ale cieszę się, iż Malthe ostatecznie się zdecydował. Wiemy, jakie miał oferty z innych europejskich klubów, być może choćby z silniejszych lig, ale postanowił przyjść do Górnika, ponieważ spodobał mu się nasz projekt i atmosfera wokół klubu - cieszy się słowacki szkoleniowiec Trójkolorowych.

W starciu z Motorem Duńczyk mógł zdobyć pierwszą bramkę na boiskach PKO BP Ekstraklasy, ale po jego próbie piłka zatrzymała się na słupku lubelskiej bramki. - Już od pierwszych minut spotkania pokazał, iż jest bardzo dobry w defensywie i gra agresywnie. Świetnie porusza się bez piłki, a kiedy jesteśmy w jej posiadaniu, możemy posłać do niego każdą piłkę, bo nie notuje strat. Ma fantastyczne statystyki, bardzo zbliżone do Hellebranda, a do tego potrafi uderzyć z dystansu. To również bardzo ważne w naszym systemie gry. W tej jednej sytuacji zabrakło mu odrobiny szczęścia, bo piłka odbiła się jeszcze od pięty przeciwnika. Gdyby nie to, prawdopodobnie wpadłaby do siatki - puentuje opiekun 14-krotnych mistrzów Polski.

Idź do oryginalnego materiału