Górnik Zabrze de facto z marszu po meczu z Ferencvaros przystąpił do rywalizacji z Radomiakiem Radom na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Trener wicemistrza Polski Michal Gasparik nie ukrywał, iż czasu w dobre przygotowanie do meczu w lidze było jak na lekarstwo, ale wbrew obawom udało się tego dokonać.
- Po powrocie z Budapesztu mieliśmy tylko jeden trening - w piątek. Zajęcia miały charakter stricte taktyczny, ustaliliśmy wyjściową jedenastkę oraz plan na całe spotkanie, zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Nie lubię łączyć tych elementów w ramach jednych zajęć, ale po prostu nie mieliśmy więcej czasu. Sytuację utrudniało też to, iż chłopaki byli zaledwie 48 godzin po meczu z Ferencvaros. Nie wprowadzaliśmy wielu modyfikacji, zmieniliśmy jedynie wyjściowy skład. Zawodnicy doskonale wiedzą, co mają robić na boisku i widać, iż jesteśmy ze sobą już coraz lepiej zgrani - ocenia trener Górnika.
Trójkolorowi wywieźli z Radomia zasłużony komplet punktów, ale były w tym spotkaniu momenty, w których wyraźną inicjatywę przejmował Radomiak. - Spodziewałem się trudnego meczu i to się potwierdziło. Było to widać zwłaszcza w drugiej połowie, ale też na początku spotkania, kiedy rywale stworzyli sobie okazje, bo mają w kadrze jakościowych piłkarzy. Od początku sezonu widzę, iż prezentują się bardzo dobrze pod względem taktycznym i są zdyscyplinowani. Pamiętamy nasze ostatnie starcie z nimi, które wygraliśmy 6:2, ale teraz - pod względem organizacji gry - to zupełnie inna drużyna, przeciwko której gra się naprawdę ciężko - przyznaje szkoleniowiec drużyny z Roosevelta.
- Pokazali to zresztą po przerwie: walczyli, dużo biegali, a my mieliśmy z nimi trochę problemów w defensywie. Cieszę się jednak, iż straciliśmy tylko jedną bramkę, a strzeliliśmy trzy. Choć mogliśmy zdobyć ich więcej, uważam, iż rozegraliśmy po prostu dobre spotkanie - puentuje opiekun wicemistrza Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

















