Trener Wisły Płock po wygranym meczu z Cracovią: Czekaliśmy na to trochę czasu

2 godzin temu

W niedzielę Nafciarze prowadzili do przerwy po trafieniu Patryka Kuna, w drugiej połowie po niefortunnej interwencji bramkarza Cracovii było 2:0, grający w osłabieniu goście strzelili na 2:1, ale gospodarze strzelili na 3:1 za sprawą wypożyczonego ostatnio z Widzewa Samuela Akere.

Wisła - Cracovia. Przewaga Nafciarzy

Wisła w tym sezonie wygrała w pierwszym meczu z Rakowem, ale następnie zanotowała dwa remisy i trzy porażki. Wygrana z zespołem z Krakowa pozwoliła Nafciarzom opuścić strefę spadkową, ale ich pozycja wciąż nie jest dobra.

Po meczu z Cracovią trener zespołu z Płocka Adam Majewski pogratulował zespołowi i sztabowi wygranej.

- Czekaliśmy na to trochę czasu. W kilku poprzednich spotkaniach to się nie udało z różnych względów. Sam mecz na bardzo duży plus. Od samego początku przejęliśmy inicjatywę, wyszliśmy bardzo zmobilizowani. Strzeliliśmy gola i była to sytuacja, na którą czekaliśmy, pierwszy celny strzał na bramkę przeciwnika Patryk Kun zamienił na gola. Wiadomo, iż to zdecydowanie ułatwia grę i tego nam brakowało w poprzednich spotkaniach - analizował trener Wisły.

Żałował świetnej sytuacji Olafa Kobackiego na 2:0, bo Nafciarze cały czas mieli inicjatywę i być może ta bramka dałaby zespołowi jeszcze większą kontrolę.

- Po czerwonej kartce dla zawodnika Cracovii wydawało się, iż jest już po meczu. Ale tu akurat minus dla naszego zespołu za brak koncentracji i nonszalancję, bo wydawało się, iż nic złego nie może się już wydarzyć. Szybka reakcja, piękny strzał debiutującego Samuela Akere. Tak naprawdę myślę, iż w tym momencie to spotkanie się zakończyło, bo do końca kontrolowaliśmy już przebieg meczu - dodał trener Majewski.

Szkoleniowiec dziękował także kibicom za wsparcie. Liczy, iż nie będziemy czekali długo na kolejny wygrany mecz w Płocku.

Ekstraklasa. Kolejna porażka Cracovii

W zupełnie innym nastroju był trener Cracovii Bartosz Grzelak po trzeciej porażce z rzędu.

- Cóż mogę powiedzieć... W żadnej fazie i w żadnym okresie tego meczu nie zagraliśmy dobrze. Choć my i Wisła Płock to dwa wyrównane zespoły, to dziś rywale byli od nas lepsi w każdym elemencie gry - przyznał szczerze szkoleniowiec Cracovii.

Dodał, iż jego ekipa próbowała odwrócić losy spotkania, kończyła mecz dwoma napastnikami, robiła, co w jej mocy.

- Niestety, wszyscy wiemy, jakim wynikiem zakończyło się to starcie. Nasza gra nie była wystarczająco dobra, aby wygrać mecz w Ekstraklasie - dodał Bartosz Grzelak.

Idź do oryginalnego materiału