Trener Zawiszy Bydgoszcz z niedosytem po porażce w półfinale STS Pucharu Polski. "Znaliśmy słabsze strony Górnika, ale rywal nie dał nam ich wykorzystać"

roosevelta81.pl 16 godzin temu

Zawisza Bydgoszcz wysoko postawił poprzeczkę drużynie Górnika Zabrze w środowym półfinale STS Pucharu Polski. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego trener niebiesko-czarnych Adrian Stawki zapewniał, iż zna słabsze strony Trójkolorowych i będzie chciał tę wiedzę wykorzystać na boisku. Ostatecznie się nie udało, jednak momentami lider tabeli Grupy II Betlic 3 Ligi potrafił się odgryźć czołowej ekipie PKO BP Ekstraklasy.

Po końcowym gwizdku sędziego redakcja serwisu Roosevelta81.pl dopytała trenera Zawiszy o jego spostrzeżenia dotyczące słabszych stron drużyny trenera Michala Gasparika. - Na pewno są to stałe fragmenty gry w defensywie. Zespół Górnika jest na ostatnim chyba miejscu, jeżeli chodzi o bronienie stałych fragmentów gry, ale my tych stałych fragmentów gry mieliśmy w tym meczu za mało, żeby w ogóle zagrozić Górnikowi - wyjaśnia trener Stawski.

- Na pewno też w fazach przejściowych - gdzie nam nie wychodziło najlepiej - bo Górnik jest w nich bardzo dobry, wiemy, iż bardzo gwałtownie przechodzi, ale też z tego tracił bramki. Widzieliśmy sporo niedociągnięć w obronie pola karnego w centrum, gdzieś w okolicy jedenastego metra, bo sporo bramek czy sytuacji przeciwnicy dochodzili, łapiąc napastnika za plecami któregoś ze środkowych obrońców. My tam też tej piłki za dużo nie dostarczyliśmy przez co nie stworzyliśmy zagrożenia w tym aspekcie - dodaje 47-latek.

Plany trenera Zawiszy pokrzyżował... Górnik, który oddał Bydgoszczanom piłkę i zostawiał sporo miejsca na boisku. - O tym właśnie mówiliśmy w szatni. Patrząc, jak graliśmy z Wisłą Kraków - Wisła nas przez pierwsze 15-20 minut mocno zdominowała. Tu było odwrotnie - byliśmy w szoku, iż mieliśmy tyle miejsca na rozegranie piłki, w trzeciej lidze czasami mamy mniej, bo zespoły często cofają się. Tu mieliśmy więcej. To na pewno boli, bo piłka odbita od zawodnika jeszcze nie naszego, a właśnie zawodnika Górnika... ale też dopuściliśmy do tego, by ten strzał można było oddać i ta bramka padła. Było nas bardzo dużo w polu karnym, a nikt nie doskoczył, byliśmy za daleko. To był nasz błąd, który taki klasowy zespół jak Górnik potrafił wykorzystać - kiwa głową z uznaniem Stawski.

Szkoleniowiec klubu z Gdańskiej uważa, iż mecz z Górnikiem mógł zaszczepić w sercach wielu dzieci z Bydgoszczy miłość do Zawiszy. - Na trybunach było chyba cztery tysiące dzieci, także bardzo dużo. Widziałem łzy w oczach tych dzieci po porażce, to też pokazuje, iż dzieci, młodzież żyją Zawiszą, iż będą się garnęli do grania w piłkę i ściągali na trybuny. Można pokazać, iż będąc choćby na tym poziomie, na jakim jesteśmy, można tak wysoko zajść. Mam nadzieję, iż nasz zespół jest inspiracją do tego, żeby dzieci poszły w piłkę i w sport przede wszystkim - argumentuje opiekun niebiesko-czarnych.

Po pięknej pucharowej przychodzie Zawisza wraca co ligowej codzienności, gdzie bije się o awans do Betlic 2 Ligi. - W niedzielę jedziemy nad morze i gramy w Rewalu. Mamy tylko trzy punkty przewagi nad resztą stawki, a tych meczów jeszcze sporo zostało. No i tyle - ten jeden mecz nam odpadł 2 maja. Możemy się na lidze i na pucharze regionalnym skupić, bo jeszcze gramy w pucharze regionalnym. Jak istotny jest ten puchar regionalny, pokazuje ta przygoda, którą dzisiaj zakończyliśmy - puentuje trener drużyny z Kujaw.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału