Trzy razy zakręcili Kołem

1 godzina temu

Gdyby po pierwszej połowie meczu SKP z Olimpią Koło ktoś powiedział, iż gospodarze będą prowadzić 2:0, mało kto przyjąłby to do wiadomości. Słupczanie rozpoczęli spotkanie bardzo nerwowo, popełniając proste błędy, które napędzały rywali. Co więcej, nasza drużyna przez długi czas przegrywała walkę w środkowej strefie boiska, przez co trudno było o konkrety pod bramką przeciwników.

Pierwszy strzał oddaliśmy w 16. minucie. Po wyrzucie piłki z autu trafiła ona do Konrada Kobylarka, który zdecydował się na uderzenie, jednak piłka wylądowała w rękawicach bramkarza Olimpii. Dwie minuty później swoją szansę miał Cyprian Banasik, ale i jemu nie udało się trafić do bramki.

Wszystko zmieniło się po wymuszonej zmianie Banasika i przesunięciu Mikołaja Kaliskiego, który został bohaterem SKP w pierwszej połowie. Najpierw, w 33. minucie, po rzucie wolnym otworzył wynik spotkania, a następnie, w 40. minucie, po rzucie rożnym podwyższył prowadzenie, ustalając wynik pierwszej części meczu.

Po zmianie stron najgroźniejsze sytuacje stworzyliśmy po 60. minucie, kiedy swoich szans szukali Hubert Półrolniczak i Mateusz Rąbczewski. Ten ostatni, będący jednym z najlepszych, jeżeli nie najlepszym zawodnikiem słupczan w tym spotkaniu, pozwolił postawić kropkę nad „i”. W 80. minucie jego idealne podanie do Szymona Dzwoniarskiego zaowocowało trzecim golem i zapewniło tak wyczekiwane w Słupcy trzy punkty.

Więcej na łamach „Kuriera”.

Idź do oryginalnego materiału