Darowizny dla PiS niższe niż rok temu
Gdy Jarosław Kaczyński (77 l.) apeluje do sympatyków o wpłaty, nie chodzi już o polityczny rytuał, ale o zwykłą księgowość. Po ograniczeniu państwowej subwencji przez Państwową Komisję Wyborczą każda złotówka ma dla PiS znaczenie. Z publicznych rejestrów wynika, iż od początku roku partia zebrała z darowizn niespełna 380 tys. zł. Najhojniejsi okazali się Andrzej Gwiazda i Joanna Duda-Gwiazda. Oboje wpłacili po 69,9 tys. zł, czyli niemal maksymalną dopuszczalną kwotę. Bez takich darczyńców partyjna kasa wyglądałaby znacznie skromniej. Problem polega jednak na tym, iż jeszcze rok temu było lepiej. W pierwszej połowie 2025 r. konto PiS zasiliło ponad 614 tys. zł. Dzisiejszy wynik oznacza więc wyraźny spadek. Można powiedzieć, iż wierni sympatycy przez cały czas sięgają do portfeli, ale robią to ostrożniej niż przed rokiem. Kaczyński przekonuje, iż nie liczy na finansowych krezusów. – Nie liczymy na jakieś wielkie sumy, liczymy na możliwie dużą ilość tych, którzy nas wesprą – mówi prezes PiS, a cytuje go Super Express. Tyle iż arytmetyka bywa bezlitosna. Kilkaset tysięcy złotych brzmi dobrze w partyjnym komunikacie, ale znacznie gorzej wygląda w zestawieniu z kwotami, które – zdaniem PiS – przepadły po decyzjach PKW.
Czarnek kontra własne panele słoneczne
Fotowoltaika ma w Polsce wielu zwolenników, ale chyba niewielu tak osobliwych jak Przemysław Czarnek (49 l.). Polityk PiS od lat krytykuje panele słoneczne, choć… sam ma je na dachu. Podczas fali upałów Fakt zapytał byłego ministra edukacji, czy jego instalacja właśnie przeżywa złote chwile. Odpowiedź była równie gorąca jak pogoda. – Moje panele zdejmę natychmiast po tym, jak obniżymy ceny prądu o kilkadziesiąt procent – oświadczył. Czarnek przekonywał, iż obecny model fotowoltaiki nie rozwiązuje problemów polskiej energetyki. Jak mówił, w dzień energia trafia do sieci, ale wieczorem i tak trzeba uruchamiać elektrownie konwencjonalne, a koszty ponoszą wszyscy odbiorcy. I tu pojawia się paradoks. Skoro panele są tak złym rozwiązaniem, to dlaczego wciąż pracują na dachu jednego z ich najgłośniejszych krytyków? Widocznie promienie słoneczne nie pytają właściciela o poglądy polityczne. Produkują prąd niezależnie od tego, czy ich gospodarz wierzy w zieloną transformację, czy tylko czeka na dzień, w którym będzie mógł z satysfakcją odkręcić śruby mocujące instalację. Na razie jednak wygląda na to, iż fotowoltaika i Czarnek pozostają w związku z rozsądku.
Janina Goss przestała być członkinią PiS
W Prawie i Sprawiedliwości trwa wielkie sprzątanie. Janina Goss (83 l.), od lat uznawana za jedną z najbliższych współpracowniczek Kaczyńskiego, właśnie przestała być członkinią PiS. Powód? Zaskakująco prozaiczny – nieopłacone składki. Pełnomocniczka prezesa w Łodzi, Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, nie pozostawiła pola do domysłów. Jak wyjaśniła, statut jest bezlitosny – po sześciu miesiącach zaległości członkostwo wygasa, a Janina Goss miała nie płacić przez kilkanaście miesięcy. – Odejście pani Janiny Goss to tylko formalność – stwierdziła, podkreślając, iż była skarbniczka partii jako prawniczka doskonale znała obowiązujące przepisy. Kobieta, która przez lata współdecydowała o finansach partii i zasiadała w radach nadzorczych największych państwowych spółek, potknęła się na… składce członkowskiej. Trudno o bardziej symboliczny paradoks – czytamy w Super Expressie.
Nowa książka o Nawrockim
Kampania prezydencka Karola Nawrockiego (43 l.) najwyraźniej jeszcze długo będzie dostarczać nowych historii. Tym razem za sprawą niepublikowanego fragmentu książki prof. Andrzeja Nowaka „Skąd się wziął Karol Nawrocki”, w której pojawia się opis wydarzenia przypominającego bardziej polityczny thriller niż wyborczy objazd. Według relacji samego Nawrockiego podczas wizyty na Dolnym Śląsku po jednym ze spotkań nagle poczuł się fatalnie. – Kończę mówić i nagle czuję, iż dzieje się ze mną coś bardzo złego – wspomina. Chwilę później trafił do autokaru, gdzie – jak twierdzi – stracił przytomność i niczego już nie pamięta. Gdy się obudził, współpracownicy mieli wyglądać tak, jakby właś nie obejrzeli najgorszy horror sezonu. Sam opowiada, iż wnętrze autokaru było po gwałtownych wymiotach, które ktoś porównał do scen z filmu „Egzorcysta”. Na tym jednak opowieść się nie kończy. W książce pojawia się sugestia, iż mogło dojść do próby otrucia kandydata. Sam Nawrocki wspomina, iż ochrona od początku kampanii ostrzegała go, by unikał sytuacji mogących stwarzać ryzyko, choćby tak niewinnych jak całowanie wyborczyń w rękę. Z kolei Nowak formułuje już znacznie dalej idący wniosek, stwierdzając: – Próbowano otruć Karola Nawrockiego. Po prostu otruć, wyeliminować z tej kampanii. Dziennikarze Faktu piszą, iż problem polega na tym, iż poza relacjami uczestników i autora książki nie przedstawiono żadnych dowodów potwierdzających taką wersję wydarzeń.
Leszek Miller o kulisach polityki
Czy nieformalne spotkania przy kieliszku mogły ułatwiać prowadzenie polityki? Według byłego premiera Leszka Millera (79 l.), tak! Jeszcze kilkanaście lat temu politycy różnych ugrupowań częściej spotykali się poza kamerami. Rozmowy prowadzone w mniej oficjalnej atmosferze miały pomagać w łagodzeniu konfliktów i ułatwiać osiąganie porozumienia. Zdaniem Millera przełom nastąpił około 2005 roku, gdy rozwój mediów i telefonów z aparatami sprawił, iż politycy zaczęli unikać prywatnych spotkań w obawie przed kompromitującymi zdjęciami. Były premier odniósł się również do osoby Aleksandra Kwaśniewskiego, który przez lata był bohaterem licznych komentarzy dotyczących alkoholu. Na łamach Super Expressu przekonuje, iż były prezydent nie należał do osób pijących duże ilości trunków. Według niego problemem była raczej niska tolerancja organizmu na trunki, przez co choćby niewielka ilość mogła wywoływać wyraźne objawy i prowadzić do sytuacji szeroko komentowanych przez opinię publiczną. Wśród wspomnień znalazła się także anegdota z przyjęcia zagranicznej delegacji w pałacu w Nieborowie. Podczas toastu okazało się, iż w fabrycznie zamkniętych butelkach zamiast wódki znajduje się… woda. Taka pomyłka mogła zostać odebrana jako poważny afront wobec gości.

11 godzin temu















