Potężny system burz zimowych doprowadził w niedzielę do jednego z najtrudniejszych dni dla podróżnych w Stanach Zjednoczonych, powodując masowe odwołania i opóźnienia lotów na największych lotniskach w kraju.

Narodowa Służba Meteorologiczna (NWS) ostrzegła, iż intensywne opady śniegu, marznącego deszczu i śniegu z deszczem zagrażają niemal 180 milionom osób, czyli ponad połowie populacji USA. Pas burzy rozciąga się od południowych Gór Skalistych po Nową Anglię. Po przejściu przez południe kraju system pogodowy ma przemieścić się na północny wschód, gdzie prognozuje się od 30 do 60 centymetrów śniegu w rejonie Waszyngtonu, Nowego Jorku i Bostonu.
Według serwisu FlightAware od soboty w całych Stanach Zjednoczonych odwołano ponad 14 100 lotów, z czego ponad 10 tysięcy było zaplanowanych na niedzielę. Lotnisko im. Ronalda Reagana w Waszyngtonie poinformowało o niemal całkowitym paraliżu – 99 procent zaplanowanych odlotów, czyli 420 lotów, zostało anulowanych.
Poważne zakłócenia odnotowano również na kluczowych lotniskach w Dallas–Fort Worth, Charlotte, Filadelfii, Atlancie, a także na nowojorskich lotniskach JFK i LaGuardia.
Największe amerykańskie linie lotnicze masowo odwoływały rejsy. American Airlines skasowały ponad 1 400 lotów, co stanowi około 45 proc. ich niedzielnego rozkładu. Delta Air Lines i Southwest Airlines odwołały po ponad 1 200 lotów, United Airlines – ponad 860, a JetBlue – ponad 570, czyli około 71 proc. zaplanowanych rejsów.
Eksperci ds. podróży apelują do pasażerów o śledzenie komunikatów przewoźników i jak najszybsze kontaktowanie się z liniami lotniczymi w przypadku odwołania lotu. Zgodnie z przepisami federalnymi, pasażerowie mają prawo do pełnego zwrotu kosztów biletu, jeżeli lot został anulowany i zdecydują się nie podróżować – niezależnie od przyczyny odwołania.
Synoptycy ostrzegają, iż warunki pogodowe mogą przez cały czas powodować zakłócenia w ruchu lotniczym w kolejnych dniach.

1 godzina temu













