Paulo Bernardo z marszu wskoczył do wyjściowej jedenastki Górnika Zabrze. Najnowszy nabytek wicemistrza Polski odbył przy Roosevelta raptem dwa treningi, z czego tylko raz trenował z drużyną w pełnym składzie. Mimo to w starciu z Radomiakiem były młodzieżowy reprezentant Portugalii zaprezentował się z bardzo dobrej strony.
Wypożyczony do Górnika z Celtiku Glasgow pomocnik na boiska PKO BP Ekstraklasy wszedł bez kompleksów. Już w pierwszych minutach meczu w Radomiu świetnym podaniem obsłużył Sondre Lisetha, po strzale którego na drodze piłki do bramki stanął Kryspin Szcześniak. Ostatecznie portugalski zawodnik przebywał na boisku siedemdziesiąt minut i jego występ był na naprawdę wysokim poziomie.
Pytany o obecną kondycję piłkarza i gotowość Bernardo do występu od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego trener zabrzańskiej drużyny nie ukrywał, iż nie ma jeszcze pełnego spektrum z obserwacji nowego piłkarza podczas zajęć treningowych. - Naprawdę trudno mi jeszcze ocenić jego kondycję, bo na treningach kilka mogłem w tej kwestii zaobserwować. W pierwszej połowie radził sobie bez problemów. Później, gdy w drugiej części gra stała się bardziej fizyczna i pojawiło się więcej faz przejściowych, dało się zauważyć, iż zaczyna mieć drobne problemy. To jednak normalne, bo miał krótszy okres przygotowawczy - ocenia Michal Gasparik, trener Górnika.
- Bernardo zagrał w okresie przygotowawczym chyba w trzech sparingach, w każdym nie więcej niż po 45 minut. Nie jest to łatwe, by wejść do nowej drużyny z marszu. On jednak w pierwszej połowie dał nam to, czego oczekiwaliśmy. Grając w środku pola razem z Kacprem Urbańskim, potrafił utrzymać się przy piłce. Dzięki temu nasze posiadanie było bardzo wysokie i w pierwszej połowie jego występ naprawdę mógł się podobać - przyznaje opiekun wicemistrza Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

















