UE uderza w polskie huty „indyjskim Mercosurem”

3 godzin temu

Artykuł opublikowany na portalu wGospodarce.pl kreśli alarmistyczny obraz sytuacji polskich hut stalowych w kontekście nowej umowy handlowej między Unia Europejską a Indiami. Autorka podkreśla, iż choć Polska oraz UE starają się ograniczyć import stali, w praktyce Indie uzyskają preferencyjny dostęp do rynku UE.

UE uderza w polskie huty „indyjskim Mercosurem”. To szczególnie niepokojące, kiedy weźmie się pod uwagę potężną skalę produkcji indyjskiego hutnictwa i jego plany wzrostu choćby do 300 mln ton rocznie do 2030 r. – co przy obecnych problemach europejskich hut stanowi poważne zagrożenie konkurencyjne. Autorzy cytują również przedstawicieli NSZZ „Solidarność”, którzy wskazują, iż import taniej stali pogłębi problemy rynku hutniczego w Europie, już osłabionego przez wysokie koszty energii i politykę klimatyczną UE (w tym system EU ETS).

Omawiany tekst jest tylko jednym z sygnałów chronicznych problemów polskiego hutnictwa. Inne źródła pokazują, iż sektor znajduje się na krawędzi upadku:

  • Produkcja stali w Polsce spadła do najniższych poziomów od lat 60. XX w., a import stalowych wyrobów osiąga historyczne wartości. Brakuje krajowej produkcji, która mogłaby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie infrastrukturalne i przemysłowe.

  • Zwolnienia w branży i zagrożenie dla tysięcy miejsc pracy potwierdzają społeczno-ekonomiczny wymiar kryzysu: choćby protesty hutników i związkowców domagających się konkretnych działań rządu.

  • Krytycy wskazują, iż unijna polityka klimatyczna – mimo słusznych celów redukcji emisji – stawia sektor produkcji stalowej w pozycji kosztowej gorszej niż konkurenci spoza UE (wysokie ceny energii, opłaty za CO₂).

Europejska polityka klimatyczna i handlowa – w szczególności Carbon Border Adjustment Mechanism (CBAM) – ma ambicję chronić rynek UE przed importem nisko-standardowym pod względem emisji, ale w praktyce niesie też ryzyka. Przede wszystkim tzw. „cło węglowe” CBAM, wprowadzone od 2026 roku, ustala opłaty za emisje przy importowanej stali, co teoretycznie powinno wyrównywać konkurencję. W realnych modelach jednak zmiany kosztów mogą być asymetryczne i prowadzić do trudności konkurencyjnych dla hut europejskich z wysokonakładową produkcją.

Mechanizm ten, choć ma chronić producentów wewnątrz UE przed tzw. carbon leakage (czyli przenoszeniem produkcji do państw o słabszej polityce klimatycznej), w praktyce nie rozwiązuje problemów związanych z kosztami energii ani brakiem modernizacji infrastruktury.

Raporty think-tanków oraz analizy branżowe wskazują, iż problemy polskiego hutnictwa mają również wymiar wewnętrznej polityki przemysłowej. W grę wchodzi brak zdecydowanych, kompleksowych decyzji modernizacyjnych oraz wsparcia dla transformacji procesu produkcji w kierunku nisko-emisyjnym sprawia, iż polski przemysł stalowy stoi „w kropce” – nie jest ani gotowy do transformacji, ani konkurencyjny wobec importu.

Co więcej, projekty rządowe dotyczące planów rozwoju sektora są niewystarczające lub wdrażane z opóźnieniem, co powoduje narastanie luki konkurencyjnej wobec hut w Niemczech czy we Włoszech, które lepiej dostosowują się do wymagań klimatycznych i rynkowych.

Polskie hutnictwo stoi dziś przed poważnym zestawem zagrożeń wynikających z presji importowej taniej stali (zwłaszcza z państw globalnego Południa) oraz polityki unijnej, która bazując na zielonokomunistycznych hasłach o „płonącej planecie”, sztucznie zwiększa koszty produkcji, czyniąc polskie i europejskie hutnictwo mało konkurencyjnym.

Bez pilnej reakcji – obejmującej zarówno strategię przemysłową, jak i realne wsparcie energetyczne oraz negocjacje handlowe z partnerami UE – polskie hutnictwo może rzeczywiście znaleźć się w sytuacji, która trudno będzie nazwać inną niż systematyczne wygaszanie kluczowego sektora przemysłowego naszej gospodarki.

Polecamy również: Antyfaszyści okazali się rosyjską agenturą

Idź do oryginalnego materiału