Ultra Wschód–Zachód. To nie był zwykły wyścig. To była walka z samym sobą

wschodni24.pl 1 dzień temu

Są wydarzenia sportowe, o których mówi się przez kilka dni. Są też takie, które zostają w pamięci na lata. Pierwsza edycja Ultra Wschód–Zachód bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii.

To nie był zwykły ultramaraton. To była historia ludzi, którzy postanowili sprawdzić, gdzie naprawdę leży granica ludzkiej wytrzymałości. Historia organizatorów, wolontariuszy i mieszkańców, którzy przez wiele miesięcy przygotowywali wydarzenie, o jakim w tej części Polski jeszcze nie było.

Na listę zgłoszeń wpisało się 50 zawodników. Na starcie stanęło 35. Już po około 30 kilometrach było wiadomo, iż natura przygotowała własny scenariusz. Deszcz i przede wszystkim potężny, porywisty wiatr sprawiły, iż każdy kolejny kilometr stawał się walką o przetrwanie. To nie rywale byli największym przeciwnikiem. Była nim pogoda.

Kolejni zawodnicy schodzili z trasy. Dla jednych końcem marzeń był pierwszy punkt kontrolny, dla innych drugi lub trzeci. Nie dlatego, iż zabrakło im ambicji. Po prostu Ultra Wschód–Zachód nikomu nie rozdaje prezentów. Tutaj każdy kilometr trzeba sobie wywalczyć.

Mimo ekstremalnych warunków do mety dotarło 20 zawodników. To wynik, który zasługuje na ogromny szacunek. Każdy finiszer udowodnił, iż ma nie tylko mocne nogi, ale przede wszystkim silną głowę i charakter.

Jednak ten wyścig to nie tylko zawodnicy. To również setki godzin pracy ludzi, których na co dzień nie widać. Organizatorzy, wolontariusze, strażacy, mieszkańcy miejscowości leżących na trasie, gospodarze punktów kontrolnych i sponsorzy stworzyli wydarzenie, które wielu uczestników już dziś nazywa wyjątkowym.

Na punktach kontrolnych czekały gorące posiłki, kawa, miejsca do odpoczynku, prysznice i przede wszystkim ludzie, którzy potrafili dodać otuchy w najtrudniejszych chwilach. W Rozprzy, Krotoszynie czy na mecie w Zielonej Górze zawodnicy nie byli anonimowi. Każdy był traktowany jak bohater.

Czy wszystko było idealne? Nie. Jak sami organizatorzy z uśmiechem przyznają: „Pewne niedociągnięcia są”. Przy pierwszej edycji tak ogromnego przedsięwzięcia trudno oczekiwać perfekcji. Ale właśnie dlatego zdobyte doświadczenie jest dziś bezcenne. Każda uwaga zawodników, każdy problem i każda sytuacja na trasie będą fundamentem jeszcze lepszych kolejnych edycji.

Największym zwycięzcą okazała się jednak idea. Powstało wydarzenie, które ma potencjał stać się jednym z najbardziej wymagających ultramaratonów kolarskich w Polsce. Wyścig dla ludzi, którzy nie szukają łatwych dróg. Dla tych, którzy chcą zmierzyć się z naturą, własnym zmęczeniem i ograniczeniami.

Pierwsza edycja przeszła do historii, ale emocje pozostaną z uczestnikami jeszcze bardzo długo. Zdjęcia, filmy i wspomnienia będą przypominały o kilometrach przejechanych w deszczu i pod wiatr, o nocach spędzonych na trasie i o ludziach, którzy bezinteresownie pomagali każdemu zawodnikowi.

A to dopiero początek.

Już niedługo uczestnicy staną na starcie kolejnego wyzwania – Ultra Wschód. Organizatorzy nie zwalniają tempa i już przygotowują następne wydarzenie. jeżeli pierwsza edycja Ultra Wschód–Zachód pokazała coś bardzo wyraźnie, to fakt, iż w Polsce rodzi się nowa marka ultrakolarstwa.

I wszystko wskazuje na to, iż jej najlepsze rozdziały są jeszcze przed nami.

Idź do oryginalnego materiału