Ulubieniec trybun Areny Zabrze przeplata świetne mecze ze słabszymi. "To zupełnie normalne. Bardzo w niego wierzymy"

roosevelta81.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Chłań_Lech


Maksym Chłań w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy nie prezentuje swojej najwyższej formy. Ukraiński skrzydłowy w dziesięciu meczach PKO BP Ekstraklasy zdobył zaledwie jedną bramkę w meczu z Wisłą Kraków, dołożył do tego jedno trafienie w finale Superpucharu Polski z Lechem Poznań. Zarówno sam zawodnik, jak kibice drużyny z Roosevelta od przebojowego skrzydłowego oczekują znacznie więcej.

Skrzydłowy z Żytomierza do Górnika trafił latem 2025 roku, w ramach wolnego transferu po wygaśnięciu umowy z Lechią Gdańsk. Chłań gwałtownie zaaklimatyzował się w trójkolorowych barwach, stając się ważnym graczem w drużynie trenera Michala Gasparika. Premierowy sezon 23-latek kończył z dorobkiem sześciu bramek i czterech asyst w 26 meczach na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Dołożył do tego dwie bramki w pięciu występach w STS Pucharze Polski - w tym tę najważniejszą - w finale na PGE Narodowym z Rakowem Częstochowa.

W nowy sezon ulubieniec trybun Areny Zabrze wszedł nie najlepiej. W eliminacjach europejskich pucharów nie zdołał zaliczyć bramki czy asysty, w lidze zdobył jedną bramkę w dziesięciu meczach, jedną dołożył w przegranym finale Superpucharu Polski z Kolejorzem. Dorobek ten nie zadowala samego Chłania, nie może też cieszyć kibiców, którzy przyzwyczaili się do tego, iż Ukrainiec gra efektownie i daje Górnikowi liczby. Tych ostatnich na razie brakuje.

W ostatnim meczu z Jagiellonią świeżo upieczony reprezentant Ukrainy mógł zaliczyć przynajmniej jedną asystę, ale przejmując piłkę na lewej stronie zbyt długo holował futbolówkę, zamiast podać do wychodzących na pozycję kolegów z drużyny, co kończyło się stratą i kontrami drużyny z Białegostoku.

W obronę skrzydłowego Trójkolorowych bierze jednak trener Górnika. - U Maksa Chłania często bywa tak, iż rozgrywa albo świetny mecz, albo nieco słabszy. W meczu z Jagiellonią jego decyzje nie zawsze były optymalne i zbyt łatwo stracił kilka piłek. Nie mamy jednak o to do niego pretensji. To zawodnik, który wręcz potrzebuje dryblować i ma umiejętności, by wygrywać pojedynki z jednym, a choćby z dwoma rywalami. Dajemy mu na to dużą swobodę - mówi Michal Gasparik, szkoleniowiec zabrzańskiej drużyny.

- Musimy jednak pamiętać o sytuacjach takich, jak ta przy bramce dla Jagiellonii - na własnej połowie po prostu trzeba skutecznie i bezpiecznie wyprowadzić piłkę. To wciąż młody chłopak, więc to zupełnie normalne, iż przydarzają mu się lepsze i gorsze występy. Ale bardzo w niego wierzymy - zapewnia opiekun wicemistrza Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału