Dla jednych koniec panowania. Dla drugich początek nowej epoki. Po pięciu finałowych bitwach tron polskiej siatkówki zmienił właściciela. W wypełnionej po brzegi hali w Sosnowcu nowym monarchą PlusLigi została drużyna Aluronu CMC Warta Zawiercie. Jurajska armia pokonała broniącą tytułu BOGDANKĘ LUK Lublin 3:1 i po raz pierwszy w historii założyła mistrzowską koronę.
Jeszcze rok temu to lublinianie pisali swoją bajkę. Wchodzili do play-offów z czwartego miejsca i sensacyjnie zdobyli złoto w walce właśnie z drużyną z Zawiercia. Tym razem historia zatoczyła koło. Pretendent wrócił po swoje.
Finał tej wojny miał wszystko. Zwroty akcji, emocje, ból, wielkich bohaterów i momenty, które zostaną w pamięci kibiców na lata. Po pierwszym meczu wydawało się, iż zespół prowadzony przez Michała Winiarskiego jest nie do zatrzymania. Potem dwa razy potężnie odpowiedziała BOGDANKA LUK Lublin i mistrz był o krok od obrony tronu.
Ale królestwa nie zdobywa się bez walki.
Czwarty mecz przywrócił wiarę zawiercianom. Piąte spotkanie było już wielką koronacją. Choć pierwszy set należał do lublinian, w których koncertowo grali Wilfredo Leon i Mateusz Malinowski, gospodarze nie pękli. Wręcz przeciwnie. Jakby po przegranej partii obudził się w nich nowy żywioł.
Kolejne sety były pokazem siły nowego mistrza. Szczególnie trzeci, wygrany do 14, przypominał brutalne przejęcie władzy.
W ekipie Aluronu nie było słabych punktów. Kapitalnie grał Aaron Russell, który został MVP finału. Swoje dokładali także Bartosz Kwolek i Bartłomiej Bołądź. Zawiercianie seryjnie punktowali zagrywką, a lublinianie coraz częściej ryzykowali i mylili się pod presją.
Stephane Antiga próbował ratować sytuację zmianami. Sięgnął po Mikołaja Sawickiego, który dopiero wraca do formy po swoich problemach . Ale tego wieczoru korona była już przygotowana dla innych.
Symboliczne było zakończenie meczu. Ostatni punkt sezonu gospodarze zdobyli blokiem na WILFREDO Leonie. Jakby nowy król zamykał bramy zamku przed starym monarchą.
Umarł król. Niech żyje król.














