Umowa na sprzątanie dobra, więc dlaczego tunel pod stacją Świdnica Miasto to źródło ciągłych skarg?

1 godzina temu

W odpowiedzi na pytania naszej redakcji Urząd Miejski informuje, iż przejście podziemne pod stacją Świdnica Miasto powinno być myte raz w tygodniu, a sprzątane aż pięć razy. Choć na papierze zapisano wszystko – od ścian po poręcze i windy – podróżnych najczęściej wita smród uryny i lepiący się brud. W czym tkwi więc w problem?


​Brud, smród i chaos organizacyjny – o czym pisaliśmy

​Niedawno na łamach Swidnica24.pl opisywaliśmy koszmarne warunki higieniczne panujące w przejściu podziemnym łączącym dworzec kolejowy Świdnica Miasto z dworcem autobusowym. Odchody ptaków, odór uryny oraz lepiące się schody i poręcze to codzienność, z którą muszą mierzyć się setki pasażerów i mieszkańców każdego dnia. Wtedy też zwróciliśmy uwagę na przedziwny chaos organizacyjny: zarządca infrastruktury kolejowej, spółka PKP PLK, tłumaczyła, iż sprząta obiekt „w miarę dostępnych środków”, podczas gdy z pierwszych sygnałów z magistratu wynikało, iż pieniądze na czystość w tunelu płyną również z miejskiej kasy.

​Po naszej publikacji i kolejnych pytaniach skierowanych do Urzędu Miejskiego w Świdnicy, aby precyzyjnie ustalić, kogo adekwatnie obciąża odpowiedzialność za ten stan rzeczy, nadeszły szczegółowe wyjaśnienia. Odpowiedź rzeczniczki rzuca zupełnie nowe światło na sprawę.

​Cały tunel w miejskiej umowie

​– Utrzymanie czystości przejścia podziemnego realizowane jest w ramach umowy pn. „Bieżące utrzymanie czystości przystanków komunikacyjnych i dworca autobusowego w Świdnicy w roku 2026”, zawartej w dniu 26 listopada 2025 roku, zarejestrowanej pod numerem 25/XII/1487 w dniu 10.12.2025 r. Zamawiającym jest Gmina Miasto Świdnica, a wykonawcą odpowiedzialnym za realizację prac jest Zakład Usług Porządkowych „JEDYNKA” Piotr Silko. Umowa ta obejmuje całe przejście podziemne wraz ze schodami i spocznikami prowadzącymi na oba perony stacji kolejowej oraz w kierunku dworca autobusowego, a także ściany boczne, poręcze i wnętrza znajdujących się tam wind – informuje Magdalena Dzwonkowska, rzecznik Urzędu Miejskiego w Świdnicy.

​Przedstawicielka Ratusza szczegółowo opisała również, jak skonstruowany jest zakres obowiązków firmy sprzątającej. – Zakres obowiązków wykonawcy podzielony jest na bieżące utrzymanie oraz okresowe mycie. Bieżące porządki, polegające na zamiataniu i usuwaniu nieczystości stałych, takich jak śmieci, piach czy liście ze schodów i spoczników, a także dbanie o czystość ścian, poręczy i wind, wykonywane są pięć razy w tygodniu od poniedziałku do piątku, z wyłączeniem dni ustawowo wolnych od pracy – wyjaśnia rzeczniczka.

​Jak się okazuje, umowa zakłada także regularne sprzątanie obiektu na mokro. – Z kolei mycie elementów przejścia podziemnego odpowiednimi środkami czyszczącymi przewidziane jest raz w tygodniu, co przekłada się na około 52 mycia w ciągu roku. Przy myciu posadzki przejścia dopuszcza się stosowanie sprzętu maszynowego. Wszystkie te czynności, w tym cotygodniowe mycie, są realizowane w ramach podstawowego zakresu podpisanej umowy i nie stanowią dodatkowo płatnego zadania – podkreśla Magdalena Dzwonkowska, dodając jednocześnie, że: – W planach na 2027 rok przewiduje się zwiększenie częstotliwości mycia na Centrum Przesiadkowym.

​Papiery swoje, rzeczywistość swoje

​Z oficjalnych wyjaśnień urzędników wynika zatem jednoznacznie, iż miejska umowa na sprzątanie jest skonstruowana prawidłowo i na papierze w pełni zabezpiecza utrzymanie czystości w całym obiekcie. Dlaczego więc rzeczywistość tak mocno w odczuciu korzystających z przejścia odbiega od ustaleń w dokumentach?

Czy miejskie służby rzetelnie sprawdzają, czy wykonawca faktycznie co tydzień myje poręcze, ściany i posadzkę na mokro? Skoro w każdym zgłoszeniu i komentarzu trafiającym od mieszkańców powtarzają się te same zarzuty – lepiące się powierzchnie i uporczywy odór uryny – trudno uwierzyć, by czyszczenie mechaniczne odbywało się tam zgodnie z harmonogramem.

​Problem to nie tylko służby, ale i brak kultury

​Trzeba jednak postawić sprawę jasno: żaden harmonogram ani najlepiej napisana umowa nie utrzymają czystości, jeżeli sam obiekt będzie traktowany jak publiczny szalet. Obraz, jaki codziennie zastają tam podróżni, to również wypadkowa zachowania osób korzystających z przejścia. Smród moczu nie bierze się z kurzu czy wiatru, ale z bezmyślnego zanieczyszczania wspólnej przestrzeni przez przechodniów.

Wielokrotnie podawaliśmy przykłady reakcji strażników miejskich, którzy reagowali na przypadki zanieczyszczania tunelu, legitymowali i karali mandatami sprawców wykroczeń. Nie można jednak oczekiwać, iż funkcjonariusz będzie stał w tym miejscu 24 godziny na dobę. Kamery od dawna nie są dla nikogo straszakiem.
​
Czy sytuacja jest bez wyjścia? Być może pilnowanie, by umowa była faktycznie realizowana zgodnie z zapisami sprawi, iż brud nie będzie się odkładał. Pierwsze efekty już były widoczne – zarejestrowaliśmy umycie schodów.

/red./
/fot. mn/

1 z 12
Idź do oryginalnego materiału