Strażnicy mogą przyjść bez zapowiedzi, wejść na posesję i pobrać próbki popiołu z pieca. Dzieje się to w godzinach od 6 rano do 22 wieczorem. Tysiące Polaków zostało już ukaranych, a za niewpuszczenie kontrolera grozi coś znacznie gorszego niż mandat.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie – Gemini)
W ciągu ostatniego roku liczba kontroli domowych pieców i kominków wzrosła kilkukrotnie. Zimą 2025/2026 straże miejskie i gminne przeprowadzają dziesiątki tysięcy wizyt w całej Polsce. Właściciele domów jednorodzinnych i mieszkań z indywidualnym ogrzewaniem muszą liczyć się z tym, iż w dowolnym momencie ktoś zapuka do ich drzwi i zażąda wstępu. Przepisy dają funkcjonariuszom bardzo szerokie uprawnienia, o których większość ludzi choćby nie wie.
Mogą przyjść między 6 a 22. Przepisy dają im wielką moc
Straż miejska i gminna oraz upoważnieni urzędnicy mają prawo wejść na prywatną posesję w godzinach od 6:00 do 22:00. Nie potrzebują do tego ani zgody właściciela, ani nakazu sądowego. Wystarczy upoważnienie od prezydenta miasta lub burmistrza. Mogą wejść zarówno do budynku mieszkalnego, jak i na teren posesji, do kotłowni, piwnicy czy garażu gdzie stoi piec.
Kontrolerzy mają prawo zażądać okazania dokumentacji dotyczącej źródła ciepła, sprawdzić jakość spalanego paliwa i pobrać próbkę popiołu do analizy. Mogą też sprawdzić wilgotność drewna specjalnym miernikiem. W niektórych miastach wykorzystują dodatkowo drony z czujnikami zanieczyszczeń i kamerami termowizyjnymi. Takie urządzenia potrafią wykryć nieprawidłowości nie wychodząc z samochodu, a dopiero potem kierują ekipę pod konkretny adres.
Kontrola może być rutynowa albo nastąpić po zgłoszeniu sąsiada, który zauważył podejrzany dym z komina. Wystarczy jeden telefon do straży miejskiej, żeby uruchomić procedurę. Ta sama posesja może zostać skontrolowana wielokrotnie, jeżeli zgłoszenia się powtarzają. Służby mają obowiązek reagować na każde takie zawiadomienie.
Pan Zbigniew z Poznania przekonał się o tym osobiście. W ciągu jednego miesiąca przyjechali do niego 3 razy. Za każdym razem sąsiad dzwonił, iż czuje dziwny zapach. Przy pierwszej wizycie wszystko było w porządku, palił suchym drewnem. Druga kontrola też nie wykazała nieprawidłowości. Dopiero przy trzeciej wizycie spalał odpady budowlane, bo „szkoda było wyrzucać deski po remoncie tarasu”. Dostał mandat 500 zł na miejscu. Sprawa trafiła jednak do sądu, bo sąsiad dostarczył nagrania z telefonu, gdzie widać czarny dym z komina. Sąd podwyższył karę do 3 500 zł.
5000 zł grzywny lub miesiąc w areszcie
Spalanie śmieci w domowym piecu to wykroczenie zagrożone karą do 5 000 zł grzywny. W skrajnych przypadkach sąd może orzec choćby 30 dni aresztu. Straż miejska podczas kontroli może nałożyć mandat w wysokości od 20 do 500 zł, choć w praktyce zawsze jest to pełne 500 zł. jeżeli właściciel odmówi przyjęcia mandatu, sprawa trafia do sądu, a tam kara automatycznie rośnie.
Co ważne, każde kolejne użycie pieca niezgodnie z przepisami to osobne wykroczenie. To oznacza, iż jeżeli dostałeś mandat w poniedziałek za palenie plastikiem, a we wtorek znowu to zrobisz, możesz dostać kolejny mandat. Niektórzy właściciele zbierają po kilka kar w ciągu sezonu grzewczego. W Gdańsku jeden z mieszkańców otrzymał 7 mandatów w ciągu 2 miesięcy. Łączna kwota przekroczyła 3 500 zł, bo kilka spraw trafiło do sądu.
Nie wolno spalać żadnych odpadów – ani plastiku, ani lakierowanego drewna, ani starych mebli, ani odpadów zielonych z ogrodu. Zakaz dotyczy również papieru, tektury czy opakowań. W piecu można spalać wyłącznie suche drewno opałowe, węgiel odpowiedniej jakości lub inne paliwa dopuszczone uchwałą antysmogową w danym województwie. choćby spalanie mokrego drewna może być uznane za naruszenie przepisów, jeżeli jego wilgotność przekracza 20 proc.
Pani Małgorzata z Lublina dowiedziała się o tym w brutalny sposób. Paliła w kominku starymi meblami po babci. „Szkoda było wyrzucać tyle drewna” – tłumaczyła strażnikom. Dostała mandat 500 zł i nakaz natychmiastowego zaprzestania. Nie posłuchała. Tydzień później przyszli ponownie, znowu zastali ją przy paleniu meblami. Tym razem sprawa trafiła do sądu. Wyrok? 4 000 zł grzywny i zakaz użytkowania kominka do czasu przedstawienia dokumentacji, iż został wyczyszczony i sprawdzony przez kominiarza.
Rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego Piotr Siergiej w rozmowie z portalem Prawo.pl przestrzegał: „Straż miejska nie ma dla takich osób żadnej litości. Wręczają im mandaty w wysokości do 500 zł, a jak nie chcą ich przyjąć, kierują sprawę do sądu. Sąd może zdecydować o karze w wysokości do 5 000 zł, a choćby 30 dni aresztu.”
Niewpuszczenie kontrolera? To przestępstwo jak napad
Wielu właścicieli myśli, iż może nie wpuścić strażnika do domu. To błąd, który może kosztować znacznie więcej niż mandat za spalanie śmieci. Utrudnianie lub udaremnianie kontroli to przestępstwo zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności. Nie wykroczenie, tylko przestępstwo – takie samo jak kradzież czy uszkodzenie mienia.
Jeśli odmówisz wpuszczenia kontrolera na posesję, może on wezwać policję. Funkcjonariusze wejdą siłą, a ty dodatkowo odpowiesz przed sądem za utrudnianie czynności służbowych. W takiej sytuacji nie ma mowy o mandacie, sprawa od razu trafia na policję i do prokuratury. Sąd może orzec karę grzywny, ograniczenia wolności albo choćby bezwzględnego więzienia.
Pan Andrzej z Krakowa przekonał się o tym na własnej skórze. Gdy straż miejska zapukała do jego drzwi w sprawie kontroli pieca, nie wpuścił ich. Argumentował, iż „to jego dom i nikt nie ma prawa wchodzić bez nakazu”. Strażnicy wezwali policję. Po 2 godzinach drzwi zostały otwarte, przeprowadzono kontrolę i znaleziono w piecu odpady budowlane. Pan Andrzej odpowiedział za dwa przestępstwa – utrudnianie kontroli i spalanie odpadów. Sąd wymierzył mu karę 8 miesięcy ograniczenia wolności i grzywnę 6 000 zł. Dodatkowo musiał przepracować 60 godzin prac społecznych.
W mniejszych miejscowościach, gdzie nie ma straży miejskiej, kontrole przeprowadzają upoważnieni urzędnicy gminni. Mają dokładnie takie same uprawnienia jak strażnicy, z tym iż nie mogą nakładać mandatów. Mogą natomiast wnioskować do sądu o ukaranie, a sąd wymierza wtedy karę bez żadnego targu – od razu pełne 5 000 zł grzywny.
Pobiorą próbkę popiołu i zbadają wilgotność drewna
Typowa kontrola zaczyna się od rozmowy z właścicielem. Kontrolerzy pytają o rodzaj ogrzewania, spalane paliwo, częstotliwość przeglądów kominiarskich. Mogą zażądać okazania dokumentów – faktury za zakup opału, protokołu z przeglądu komina, dokumentacji kotła lub kominka. Sprawdzają też, czy źródło ciepła jest zgłoszone w systemie CEEB.
Następnie przechodzą do konkretów. Oglądają piec, sprawdzają co leży obok jako zapas paliwa. jeżeli palą drewnem, używają wilgotnościomierza. Urządzenie pokazuje dokładny procent wilgotności. Powyżej 20 proc. to już podstawa do mandatu. jeżeli w piecu znajduje się jeszcze popiół, pobierają próbkę do analizy laboratoryjnej. Badanie potrwa kilka dni, ale pokaże dokładnie co było spalane – czy tylko drewno i węgiel, czy może również plastik, guma, lakierowane płyty meblowe albo inne odpady.
Kontrola obejmuje również stan techniczny instalacji. Sprawdzają czy komin nie jest zatkany, czy przewody są szczelne, czy wentylacja działa prawidłowo. Mogą zapytać o datę ostatniego czyszczenia przewodów i zażądać dokumentacji z tego tytułu. Brak aktualnego przeglądu kominiarskiego to dodatkowe przewinienie, za które również grożą kary.
Całość trwa zwykle od 15 do 45 minut, w zależności od tego, czy znajdują nieprawidłowości. jeżeli wszystko jest w porządku, kontrolerzy dziękują za współpracę i odchodzą. jeżeli jednak znajdą dowody palenia śmieci lub innego naruszenia przepisów, na miejscu wystawiają mandat albo sporządzają notatkę służbową, na podstawie której gmina wystąpi do sądu o ukaranie.
Pani Joanna z Wrocławia wspomina swoją kontrolę jako prawdziwy koszmar. Strażnicy przyszli wieczorem, około 20:30. Akurat paliła w kominku, atmosfera rodzinna, dzieci oglądały film. Po sprawdzeniu wilgotności drewna okazało się, iż wynosi ona 28 proc. Dostała mandat 500 zł. Co więcej, zabrali próbkę popiołu. Tydzień później przyszło wezwanie na policję. Analiza laboratoryjna wykazała ślady plastiku. Sprawa trafiła do sądu, łączna kara wyniosła 2 500 zł plus zakaz używania kominka do czasu uzyskania pozytywnej opinii z kolejnej kontroli.
Warszawa wystawiła ponad 1000 mandatów. Inne miasta też nie odpuszczają
Skala kontroli rośnie z roku na rok. Same tylko w Warszawie w 2024 roku przeprowadzono ponad 4 000 kontroli pieców i kominków. Wykryto 1 700 nieprawidłowości, co stanowi aż 42 proc. wszystkich skontrolowanych obiektów. Wystawiono 1 032 mandaty na łączną kwotę blisko 120 000 zł. To oznacza, iż średnio co drugi skontrolowany właściciel palił czymś niewłaściwym lub w niewłaściwy sposób.
Gdańsk przeprowadził 414 kontroli i wystawił 89 mandatów za łącznie 11 700 zł. W Poznaniu tylko w pierwszym miesiącu po wprowadzeniu nowych uprawnień odbyło się 450 kontroli. Łódź, Katowice, Wrocław – wszędzie liczby idą w setki, a w największych miastach w tysiące rocznie.
Statystyki pokazują, iż problem palenia śmieci wcale nie maleje. Według badania przeprowadzonego w listopadzie 2024 roku przez agencję Zymetria na zlecenie RLG, aż 80 proc. osób spalających śmieci nie wie, iż jest to karalne. Niemal połowa respondentów uważa, iż ich sąsiedzi palą odpady, choć sami się do tego nie przyznają. Wyczuwalny zapach i specyficzny kolor dymu – czarny, żółty lub pomarańczowy – pozwala to podejrzewać.
W sezonie 2023/2024 odnotowano 42 ofiary śmiertelne zatrucia czadem oraz 15 285 pożarów spowodowanych przez urządzenia na paliwa stałe. Główne przyczyny to zaniedbane kominy, niewłaściwe spalanie i brak regularnych przeglądów. Służby traktują teraz kontrole jako kwestię bezpieczeństwa publicznego, nie tylko walki ze smogiem.
Co to oznacza dla czytelnika
Jeśli ogrzewasz dom lub mieszkanie piecem, kotłem na paliwo stałe albo kominkiem, musisz być przygotowany na kontrolę w każdej chwili. Straż miejska może przyjść rano, wieczorem, w weekend czy w święto – byleby między 6:00 a 22:00. Nie możesz odmówić wstępu. Niewpuszczenie ich to przestępstwo zagrożone więzieniem do 3 lat.
Spraw, żeby w piecu zawsze było tylko czyste, suche paliwo. Wilgotność drewna nie może przekraczać 20 proc. jeżeli nie masz wilgotnościomierza, kup – kosztuje 30-50 zł w każdym markecie budowlanym. Mokre drewno dymi, wypala się wolniej i zostawia więcej sadzy. Kontrolerzy od razu to zobaczą.
Nigdy nie wrzucaj do pieca żadnych śmieci – ani plastiku, ani starych mebli, ani odpadów z ogrodu. choćby karton czy papier to już wykroczenie. Za każdym razem ryzykujesz mandat 500 zł, a jeżeli sprawa trafi do sądu, karę do 5 000 zł. W skrajnych przypadkach grozi areszt do 30 dni. Kary mogą być nakładane wielokrotnie, za każde kolejne naruszenie.
Upewnij się, iż masz aktualny przegląd kominiarski wpisany do systemu CEEB. Sprawdź to na stronie zone.gunb.gov.pl. Sam papierowy protokół nic nie znaczy, jeżeli nie ma wpisu elektronicznego. Kontrolerzy sprawdzają system na bieżąco. Brak aktualnego przeglądu to dodatkowy mandat lub grzywna do 5 000 zł.
Zadbaj o dokumentację zakupu opału. Faktury, paragony, dowody przekazania gotówki – wszystko to może pomóc udowodnić, iż palisz legalnym paliwem z legalnego źródła. Niektórzy właściciele robią choćby zdjęcia stosu drewna przed sezonem, żeby mieć dowód na to, czym palą.
Jeśli widzisz, iż sąsiad wypuszcza z komina czarny lub kolorowy dym o nieprzyjemnym zapachu, możesz zgłosić to do straży miejskiej. Telefon wystarczy. Służby mają obowiązek reagować. Pamiętaj jednak, iż fałszywe zawiadomienie też jest karalne. Zgłaszaj tylko wtedy, gdy naprawdę widzisz lub czujesz nieprawidłowości.
Przepisy antysmogowe są coraz surowsze, a kontrole coraz częstsze. W wielu województwach od 1 stycznia 2026 obowiązują już całkowite zakazy używania starych pieców bezklasowych i kotłów niespełniających norm. jeżeli masz stary piec, sprawdź czy pozostało legalny. W przeciwnym razie nie tylko dostaniesz mandat za jego użytkowanie, ale możesz też stracić odszkodowanie z ubezpieczenia w razie pożaru.

1 godzina temu















