W Gołuchowie jeden gol i jedna kontrowersja. LKS znów zwycięski [ZDJĘCIA]

2 godzin temu

Tym razem LKS, w przeciwieństwie do kilku poprzednich spotkań, musiał kruszyć mur obronny rywali i prowadzić grę w ataku pozycyjnym. Na szczęście bramkarza gości udało się pokonać już po kwadransie. Piotr Dolata przymierzył sprzed pola karnego, a piłka wpadła do siatki. Jak się później okazało, był to gol na wagę zwycięstwa.

Wynik nie uległ już zmianie, choć okazji do podwyższenia prowadzenia nie brakowało. Najlepszej nie wykorzystał sam autor bramki, który po świetnym podaniu Filipa Banasiaka spudłował z kilku metrów.

– To był mecz z gatunku „trzeba go wygrać za wszelką cenę”. Wiedzieliśmy, iż Zefka mocno cofnie się na własną połowę, ale spodziewałem się trochę innego ustawienia, bo w ostatnim meczu grała czwórką z tyłu. Tym razem rywale wyszli systemem 5-4-1, oddali nam piłkę i to my musieliśmy budować grę. Mimo wszystko stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji, jedną wykorzystaliśmy. W drugiej połowie wkradł się trochę chaos, mieliśmy problemy z tą bezpośrednią grą na napastnika, w konsekwencji złapaliśmy kilka żółtych kartek. Mimo to powinniśmy zamknąć ten mecz na 2:0. Nie strzeliliśmy z czwartego metra do pustej bramki, to się nie mieści w głowie, ale czasem takie sytuacje się zdarzają. Zagraliśmy drugi raz z rzędu na zero z tyłu i to cieszy – powiedział Michał Gościniak, trener LKS-u Gołuchów.

Sporo emocji wywołała sytuacja, w której starli się Marcin Wandzel i Maciej Stawiński.

– Ewidentnie czerwona kartka. Maciek jest przed nim, Marcin ciągnie go za koszulkę, jest ostatnim obrońcą, nie ma asekuracji. Za takie coś trzeba pokazać czerwoną kartkę. Nie mówię, iż ten mecz byśmy wygrali czy zremisowali, ale chodzi o respektowanie pewnych zasad – pieklił się Michał Giecz, grający trener Zefki.

Inaczej całą sytuację ocenił szkoleniowiec LKS-u.

– Pan sędzia bardzo mocno nabierał się na stary trick napastnika Zefki, który cały czas łapał w taki sposób, iż sędzia tego nie widział, a on w ostatniej chwili się przewracał. Robił to notorycznie. Tak było również w tej sytuacji. Moim zdaniem przewinienia naszego zawodnika nie było. Młody sędzia trochę się na ten stary numer nabrał. A choćby jeżeli był tam faul, to moim zdaniem nie na czerwoną kartkę, bo asekuracja była – ocenił Michał Gościniak.

LKS awansował na 11. miejsce w tabeli z dorobkiem 31 punktów. O kolejne powalczy 30 kwietnia w Kościanie. Na własne boisko wróci 3 maja, gdy podejmie Górnika Konin.

LKS GOŁUCHÓW – ZEFKA KOBYLA GÓRA 1:0 (1:0)

SKŁAD

LKS Gołuchów: Michał Stefaniak, Mikołaj Wyborny Ż (57’ Paweł Stempień), Marcin Wandzel Ż, Filip Morkowski Ż, Łukasz Śmiatacz, Filip Banasiak (87’ Kacper Czajka), Patryk Kieliba, Karol Latusek, Remigiusz Pastucha (62’ Wojciech Kidoń), Paweł Kusz (57’ Dawid Głowacki), Piotr Dolata (92’ Miguel Alejandro Abonia Vélez)

BRAMKA

1:0 – Piotr Dolata (15’)

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kosz nie dał rady. Polonia Bytom poza zasięgiem

Idź do oryginalnego materiału