Już prawie miesiąc minął od zakończenia pierwszej pilotażowej misji okulistów, którzy z ramienia Stowarzyszenia Dla Świata pojechali do Sierra Leone. Tym razem pod hasłem „Okuliści dla Świata” medycy pomagali mieszkańcom, którzy na co dzień mają ograniczony dostęp do lekarzy. W czasie wyjazdu udało się pomóc setkom ludzi.
Historyczna pierwsza misja
Na pierwszą pilotażowa misję „Okuliści dla Świata” wybrali się Paweł Kapszewicz – okulista i Tomasz Liber – ratownik medyczny. Wolontariusze pojechali z walizkami pełnymi sprzętu. Ten dostali od zaprzyjaźnionych osób, które wspierają działania stowarzyszenia.
Dla Stowarzyszenia dla Świata był to historyczny moment. Wcześniej misje wyjazdowe się nie odbywały. Pilotażowy wyjazd do Sierra Leone to początek nowej działalności. Na miejscu medykom udało się pomóc setkom osób, u których diagnoza zmieniła życie.
– Ten wyjazd był pilotażowy, ale już wiemy, iż tam wrócimy. Udało nam się przebadać 530 osób, w tym około 100 dzieci. jeżeli chodzi o dwutygodniowy wyjazd, z czego 10 dni było zabiegowych, to wynik bardzo dobry – mówi Tomasz Liber, ratownik medyczny.
– Bardzo dużo zrobiliśmy, a potrzeby są zawsze większe niż możliwości. Kolejka się nie kończy nigdy. Nie zostawialiśmy pacjentów bez opieki, ale ile dni byśmy tam nie byli, zawsze byłoby mnóstwo ludzi – dodaje Paweł Kapszewicz, lekarz okulista.
W czasie misji wolontariusze rozdawali okulary, dzięki którym mieszkańcy mogli na nowo zobaczyć otoczenie.
– Okulary staraliśmy się dobierać z tych, które mamy. Udało się pomóc wielu osobom. Dodatkowo otrzymał je też personel szpitalny. Był jeden doktor, chirurg, który się ucieszył i podziękował, iż dzięki temu będzie miał większe możliwości operowania – opowiada Paweł Kapszewicz.
Nie bez przeszkód
Każdy wyjazd poprzedza szereg przygotowań. Wolontariusze cały potrzebny sprzęt, leki i wyposażenie zabierają z Polski.
– Musimy przemyśleć, co tam na miejscu będzie nam potrzebne. W takich krajach nie pójdziemy do marketu i nie kupimy zapasowej żarówki czy elementu, który się zepsuł w czasie naszych działań – mówi Tomasz Liber.
– Trzeba przewidywać, co się może stać. Na wyjazd bierzemy dużo leków też dla siebie. Sprzęt mamy sprawdzony i wozimy ten sam. I szczerze mówiąc, czasami ten starszy jest dużo lepszy, bo jest mniej elektroniki. Jest bardziej odporny na wyzwania afrykańskie – dodaje Paweł Kapszewicz.
Niezależnie od tego, do jakiego miejsca jest wyjazd, zawsze towarzyszy mu stres. Ten związany jest z sytuacjami losowymi, które mogą się zdarzyć po drodze i tym, jakie warunki będą na miejscu.
– Zawsze największym strachem dla nas jest czekanie na nasze walizki. W czasie podróży mogą zaginąć, a jak tak się stanie z choćby jedną, to bardzo duży problem. Nie jesteśmy w stanie prowadzić czynności bez sprzętu, leków i kropli – mówi Tomasz Liber.
– Zawsze zagadkowe jest to, jak będzie działał sprzęt. Podczas transportu walizki są rzucane, a ten sprzęt jest bardzo delikatny. Nigdy też nie wiemy dokładnie, w jakich warunkach będziemy pracować. Każde miejsce jest inne. W czasie tego wyjazdu spotkała nas niemiła sytuacja, bo nasze walizki nie dotarły do domu. Gdyby to się stało w drugą stronę, to byłby naprawdę problem. Gdyby to nie dotarło, musielibyśmy wszystko kupować na miejscu, ale to dużo drożej by wyszło. I czas… – powiedział Paweł Kapszewicz.
W czasie tegorocznego wyjazdu nie zabrakło niespodziewanych sytuacji, które nieco skomplikowały podróż.
– Sam dojazd był trudny, bo jechaliśmy przez Gwineę. Musieliśmy przekroczyć granicę, a tam w tym okresie był pucz wojskowy i rządzi generał. Dostaliśmy się do aresztu na siedem godzin. Opuściliśmy go dopiero po interwencji ambasady – opowiada okulista.
Afryka a choroby oczu
Afryka jest państwem, w którym bardzo wiele osób choruje na jaskrę. Dotyka ona nie tylko dorosłych, ale również dzieci. W przeciwieństwie do państw europejskich, gdzie takie przypadki adekwatnie się nie zdarzają.
– W Afryce, niezależnie od kraju, urazów jest dużo. Przede wszystkim wpływa na to praca fizyczna, ale ludzie tam kłują się też ostrymi roślinami. W ostatnim dniu przyszedł pan, który tydzień wcześniej miał pęknięcie gałki ocznej, no i nie da się już nic zrobić, było za późno… – opowiada okulista.
– Społeczność afrykańska nie ma dostępu do specjalistów, a tym bardziej okulistów. Nie spodziewaliśmy się, iż aż tak dużo dzieci będzie miało problem z oczami. I będzie skutkowało to utratą wzroku – podkreśla ratownik medyczny.
Wśród pacjentów, z którymi na miejscu spotkali się wolontariusze, najwięcej było przypadków zaćmy. Podczas pilotażowego wyjazdu chorzy nie byli jeszcze operowani, ale spisano ich i następnym razem będą zoperowani. Na liście znalazło się 200 osób, którym medycy pomogą za kilka miesięcy.
– Niestety byli też pacjenci, którym już nie możemy pomóc, bo mają jaskry dokonane i smutne jest to, iż diagnozowaliśmy to również u małych dzieci. Im już nikt na całym świecie nie jest w stanie pomóc. Ci ludzie zostaną niewidomi do końca życia – podkreśla Paweł Kapszewicz.
W głowie zostaje coś więcej
Każdy wyjazd na misje wiąże się ze stykaniem z ogromnym bólem i cierpieniem człowieka. Medycy dwoją się i troją, żeby pomóc jak największej liczbie osób. Niestety nie każdy przypadek nadaje się na operację.
– W głowie na pewno zostaje to, jak wygląda to tam na miejscu. W Europie czasem musimy poczekać w kolejce kilka miesięcy, żeby się dostać do specjalisty – to naprawdę nieźle. W porównaniu, tam jedna wizyta kosztuje w przeliczeniu 150 zł, gdzie zarobki nauczyciela, który jest wykształcony, wynoszą 300 zł. Także połowę pensji trzeba wydać na leczenie – wylicza Paweł Kapszewicz.
Mimo tak licznych przypadków chorób, często nieuleczalnych, wolontariuszy zaskoczyło na miejscu nastawienie miejscowego społeczeństwa.
– To, co nas zaskoczyło pozytywnie, to nastawienie ludzi. Ich życzliwość i to, iż przychodzili tak tłumnie. Założyliśmy sobie, iż maksymalnie przyjmiemy po 40 osób na dzień. Ale nie chcieliśmy nikogo zostawić bez pomocy, więc przyjmowaliśmy po 80-90 osób – podsumowuje Tomasz Liber.
W Sierra Leone medykom udało się pomóc 530 pacjentom. Wydali setki okularów i niezliczone ilości leków.

5 dni temu















