W Mikicinie rolki mają już swoją historię.

sokolka.tv 2 dni temu

Jeszcze kilka lat temu niewielki Mikicin nie kojarzył się z rolkami. Dziś, kiedy na asfalt ruszają kolejni zawodnicy, wiadomo już, iż właśnie tutaj odbywa się wydarzenie, na które wielu czeka przez cały rok. Podczas IV edycji Biebrzańskiego Roller Cup na starcie stanęło 75 zawodników, w tym aż 35 dzieci. Była sportowa walka, pot, wiatr i emocje, ale przede wszystkim – atmosfera, której, jak przekonują uczestnicy, trudno szukać na innych zawodach.

Mikicin na jeden dzień zamienił się w prawdziwą stolicę rolek. Zawodnicy przyjechali tu nie tylko po to, żeby się ścigać. Dla wielu z nich to także okazja do spotkania znajomych, rodzinnego spędzenia czasu i powrotu w miejsce, które z każdą kolejną edycją staje się coraz bardziej rozpoznawalne.

Pierwsze zawody były dla mieszkańców pewną niespodzianką. Dziś ludzie na nie czekają – mówił Marek Jarosz, wójt gminy Jaświły.

Jak zauważył, zmieniło się nie tylko zainteresowanie samą imprezą. Z roku na rok przybywa mieszkańców gminy, którzy sami zakładają rolki, zaczynają trenować i chcą spróbować swoich sił w zawodach.

To właśnie ten efekt organizatorzy cenią chyba najbardziej. Bo Biebrzański Roller Cup nie kończy się wraz z ostatnim zawodnikiem przekraczającym metę. Zostaje coś znacznie ważniejszego, chęć ruchu i sportowej aktywności.

Wójt przyznał, iż po zakończeniu jednej edycji mieszkańcy już myślą o następnej. Podpatrują technikę bardziej doświadczonych zawodników, kupują rolki i próbują swoich sił. Dzięki temu sport, który wcześniej dla wielu był czymś zupełnie obcym, coraz mocniej zadomawia się w Mikicinie.

Tegoroczna frekwencja tylko to potwierdziła. Teresa Domurat, zastępca dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury i Biblioteki Publicznej Gminy Jaświły, podkreśliła, iż na początku uczestników było zaledwie nieco ponad 20. Tym razem na liście znalazło się ich 75, w tym 35 dzieci.

Rywalizacja została podzielona na kilka kategorii wiekowych. Najmłodsi, do 10. roku życia, mieli do pokonania 500 metrów. Dzieci w wieku 11–14 lat ścigały się na dystansie kilometra, a młodzież od 15 do 17 lat – na dwóch kilometrach. Dorośli mogli wybrać krótszy wyścig fitness liczący 9750 metrów albo zmierzyć się z najdłuższą i najbardziej wymagającą trasą – 19,5 kilometra.

I choć wyniki były ważne, nie one decydowały o wyjątkowości tego dnia. Wie coś o tym Henryk Koszczuk, inicjator zawodów. Sam przez lata startował w wielu imprezach rolkowych, między innymi w Krakowie, Gdańsku czy Poznaniu. Widział więc niejeden wyścig. Jego zdaniem Mikicin ma jednak coś, czego nie da się zapisać w regulaminie ani zmierzyć stoperem.

Nie ma nigdzie takiej atmosfery jak tutaj. Są kawa, ciasta i przede wszystkim mieszkańcy, którzy angażują się w wydarzenie i witają zawodników jak swoich – przekonywał.

To właśnie lokalna społeczność sprawia, iż sportowa impreza staje się czymś więcej niż tylko kolejnym punktem w kalendarzu. Dla mieszkańców Mikicina to po prostu święto.

Nie bez znaczenia jest również sama trasa. Dobry asfalt, niewielkie urozmaicenia terenu i bezpieczne warunki sprawiają, iż zawodnicy mogą naprawdę skupić się na jeździe. Jest podjazd, zjazd i nawroty, a wiatr potrafi dodatkowo dać się we znaki – wyliczał pan Henryk.

Choć żartował, iż „stary już jest”, podczas tegorocznej edycji wystartował na dystansie 10 kilometrów. Na sobie miał koszulkę z pierwszych zawodów, które organizował w Warszawie.

Moja przygoda z rolkami nie jest zresztą przypadkiem. Wcześniej biegałem w ulicznych zawodach, ale rolki okazały się dla mnie sportem dającym dużo satysfakcji i jednocześnie, przy zachowaniu ostrożności, mniej obciążającym stawy niż bieganie – zaznaczył pomysłodawca.

Biebrzański Roller Cup na dobre wpisał się w kalendarz wydarzeń gminy Jaświły, a sam Mikicin zaczął być rozpoznawalnym punktem na rolkowej mapie Polski. Przyjeżdżają tu zawodnicy z różnych części kraju, a wydarzenie ma również gości z zagranicy. Niektórzy wracają od pierwszej edycji, inni pojawiają się po raz drugi czy trzeci. I już wiedzą, czego się spodziewać.

Wiedzą, iż w Mikicinie będzie fajnie. Ponadto zawody stały się już imprezą, którą zawodnicy zaznaczają w kalendarzu – mówiła Teresa Domurat.

To także bardzo dobra promocja niewielkiej miejscowości i całej gminy. Marek Jarosz przyznał, iż coraz częściej spotyka się z osobami, które pytają o Mikicin i kojarzą go właśnie z zawodami rolkowymi. Miejscowość, która jeszcze niedawno dla wielu osób była anonimowym punktem na mapie, dziś zaczyna mieć swoją sportową markę.

Samorząd chętnie wspiera tę inicjatywę każdego roku.

Organizacja imprezy jest wyzwaniem, ale jednocześnie daje ogromną satysfakcję. Tym bardziej iż z każdym rokiem wydarzenie nabiera rozmachu – podkreślił wójt.

A jak trasę i atmosferę zawodów oceniali sami uczestnicy?

Na pierwszej połowie trasy był wiatr, momentami dość dokuczliwy. Na szczęście w rezultacie udało się zwyciężyć – mówił pan Jerzy z Legii Warszawa.

To był jego trzeci udział w zawodach w Mikicinie. Jak podkreślił, wraca tutaj przede wszystkim ze względu na wyjątkową atmosferę i lokalną społeczność.

Czuję się tutaj jak w domu. To nie jest jakaś wielka impreza, na której człowiek pozostaje anonimowy. Tutaj spotykam ludzi, których znam, i właśnie dlatego chce się wracać – zaznaczył.

Na drugim miejscu w kategorii fitness uplasowała się Karolina z Juwenii Białystok. Jak oceniła trasę?

Trasa jest bardzo fajna, a asfalt naprawdę sprzyja zawodnikom. Niestety w tamtą stronę jechało się pod wiatr i delikatnie pod górkę, ale na to już nie mamy wpływu. Za to w drodze powrotnej było bardzo przyjemnie, z wiatrem i lekko z górki, więc jechało się dużo łatwiej – mówiła zawodniczka.

Drugie miejsce było dla niej pewnym zaskoczeniem.

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo nie znam zawodników, którzy tutaj startują. Jechałam trochę w ciemno. Udało się zająć drugie miejsce, więc jestem bardzo zadowolona – przyznała.

Karolina pojawiła się w Mikicinie już po raz trzeci. Co sprawia, iż chce tutaj wracać?

Miejscowość jest mała, ale bardzo przyjemna, a atmosfera naprawdę świetna. Jest fajne towarzystwo, a przy okazji zawodów odbywa się piknik. To wszystko przyciąga. Można przyjechać choćby wtedy, kiedy nie trenuje się jakoś bardzo intensywnie. Po prostu fajnie tutaj być – podkreśliła.

Zawodom towarzyszył również piknik na placu filii bibliotecznej w Mikicinie, który przyciągnął całe rodziny. Na najmłodszych czekał darmowy dmuchaniec, a także gry i zabawy przygotowane przez panie z Gminnego Ośrodka Kultury w Jaświłach. Swoje stoiska zaprezentowały również jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej.

Bo właśnie o to chodziło organizatorom – aby tego dnia nikt nie czuł się wyłącznie widzem. Zawody miały być okazją nie tylko do sportowej rywalizacji, ale również do wspólnego spędzenia czasu i integracji mieszkańców.

Najlepsi zawodnicy otrzymali puchary i nagrody, które były wyrazem uznania za ich wysiłek, determinację i sportową pasję.

Jako Sokółka TV cieszymy się, iż mogliśmy po raz kolejny objąć to wyjątkowe wydarzenie patronatem medialnym i towarzyszyć jego uczestnikom.

{gallery}zdjecia/2026/Wrzesien/18{/gallery}

/SM, JS/

Idź do oryginalnego materiału