W samych gaciach po nadzieję – charytatywne wejście na Czantorię dla Kazia

lukamaro.pl 2 godzin temu

W sobotni poranek Czantoria stała się miejscem niezwykłym. Nie z powodu pogody, nie z powodu rekordowych tłumów turystów, ale przez ludzi, którzy postanowili wspiąć się na jej szczyt… w samych gaciach. Wszystko po to, by pomóc małemu Kaziowi, choremu na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD) – ciężką, postępującą chorobę genetyczną, która dzień po dniu odbiera dzieciom siłę mięśni.

Ta niecodzienna akcja miała jeden cel: przyciągnąć uwagę, poruszyć serca i zebrać środki na kosztowne leczenie oraz rehabilitację chłopca. Uczestnicy wydarzenia – strażacy, sportowcy, rodziny z dziećmi i zwykli mieszkańcy regionu – pokazali, iż dla dobra drugiego człowieka potrafią wyjść ze swojej strefy komfortu dosłownie i w przenośni.

Choć temperatura nie rozpieszczała, a wiatr na szlaku przypominał, iż Beskidy potrafią być wymagające, atmosfera była gorąca od emocji. Śmiech mieszał się ze wzruszeniem, a na twarzach uczestników widać było dumę, iż mogą zrobić coś ważnego. Każdy krok w górę był symbolicznym krokiem w stronę nadziei dla Kazia.

Dystrofia mięśniowa Duchenne’a to choroba, która stopniowo prowadzi do zaniku mięśni i w konsekwencji do niewydolności oddechowej oraz serca. Jedyną szansą na spowolnienie jej przebiegu jest nowoczesna terapia, której koszt liczony jest w milionach złotych. Dla jednej rodziny to kwota nieosiągalna – dlatego tak wielką rolę odgrywają akcje społeczne, takie jak ta na Czantorii.

Wydarzenie nie było tylko sportowym wyczynem czy medialną ciekawostką. Było dowodem na to, iż solidarność ma realną moc. Każda wrzucona do puszki złotówka, każda udostępniona informacja i każdy zdobyty metr wysokości przybliżał Kazia do leczenia.

Na szczycie, zmęczeni, zmarznięci, ale szczęśliwi uczestnicy rozwiesili baner z imieniem chłopca i hasłem „Dla Kazia”. Widok ten mówił więcej niż tysiąc słów – oto grupa ludzi, która postanowiła nie odwracać wzroku od cudzej tragedii, ale zamienić ją w wspólne działanie.

Czantoria tego dnia była czymś więcej niż górą. Stała się symbolem drogi, którą musi przejść Kazio – trudnej, stromej, pełnej przeszkód. Dzięki ludziom o wielkich sercach nie musi jednak iść nią sam.

Bo czasem wystarczy para gaci, odrobina odwagi i ogrom empatii, by zrobić coś naprawdę wielkiego.

Zdjęcia: Tomasz Świętoń

  • Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. jeżeli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas interesujący temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Idź do oryginalnego materiału