Wakacje jeszcze w czerwcu, ale szkoła już w sierpniu? Padł taki pomysł

2 godzin temu

W polskich szkołach brakuje klimatyzacji, a czerwcowe upały regularnie przekraczają 30°C. Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna na nauczycielskich forach wraca od lat ten sam pomysł: przesuńmy wakacje na połowę czerwca, a nowy rok szkolny zacznijmy w połowie sierpnia.

Zdjęcie poglądowe, generowane automatycznie przy pomocy Gemini.

Sierpień wolny, czerwiec w ławce – jak wygląda obecny kalendarz

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 18 kwietnia 2002 r. w sprawie organizacji roku szkolnego (Dz. U. z 2002 r. Nr 46, poz. 432), zakończenie zajęć dydaktycznych przypada na pierwszy piątek po 20 czerwca. W roku szkolnym 2025/2026 ostatni dzwonek zabrzmi 26 czerwca 2026 r. Wakacje realizowane są od 27 czerwca do 31 sierpnia – łącznie 66 dni.

Propozycja krążąca w środowisku nauczycielskim zakłada przesunięcie tego schematu o 2-3 tygodnie do przodu: koniec roku szkolnego miałby przypadać na połowę czerwca, a nowy rok szkolny startowałby w połowie – zamiast na początku – sierpnia. W praktyce uczniowie traciliby kilkanaście dni letnich wakacji, by zyskać tyle samo w czerwcu. Zmiana wymagałaby nowelizacji wspomnianego rozporządzenia. MEN nie sygnalizuje żadnych prac w tym kierunku.

„Zamiast gasić pożar, przenosimy go na inny miesiąc”

Stanowisko uczniów jest jednoznaczne. Paweł Mrozek, lider Akcji Uczniowskiej, odrzuca tę propozycję wprost:

„Nie zgadzamy się na pomysł, by letnia przerwa zaczynała się w połowie czerwca, a rok szkolny ruszał już w połowie sierpnia. To nie jest żadna reforma, nie jest to rozwiązanie, a po prostu kolejne łatanie systemowej dziury plastrem. Dobrze, iż nie jest to na razie rozważane przez polityków” – powiedział Mrozek w rozmowie z „Wprost”.

Mrozek nie bagatelizuje problemu upałów – tylko wskazuje, iż odpowiedź na nie jest zupełnie chybiona. „Sale lekcyjne zamieniają się w piekarniki, a uczniowie siedzą w klasach zlani potem, próbując skupić się w warunkach, które z nauką nie mają nic wspólnego. Ale zamiast inwestować w klimatyzację i modernizację budynków, ktoś wpada na pomysł, żeby przesunąć kalendarz. To trochę tak, jakby zamiast gasić pożar, po prostu przenieść go na inny miesiąc” – ocenił w tym samym wywiadzie dla „Wprost”.

Nauczyciele podzieleni, ZNP patrzy na infrastrukturę

Dyskusja o zmianie kalendarza wraca głównie na branżowych forach i w nieformalnych rozmowach środowiskowych – żaden ze związków nauczycielskich nie zgłosił jej jako oficjalnego postulatu. Co więcej, część nauczycieli otwarcie uważa, iż to temat zastępczy, który odciąga uwagę od poważniejszych problemów edukacji.

Związek Nauczycielstwa Polskiego wielokrotnie wskazywał na konieczność modernizacji budynków szkolnych i poprawy warunków pracy – nie zaś reformy dat wakacji. To rozróżnienie jest istotne: ZNP identyfikuje ten sam problem co autorzy propozycji (przegrzane szkoły), ale proponuje zupełnie inne rozwiązanie.

IMGW potwierdza: upały w czerwcu to nowa norma

Dane Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej nie pozostawiają wątpliwości – liczba dni z temperaturą przekraczającą 30°C rośnie z roku na rok, a czerwiec coraz częściej przynosi fale upałów, które jeszcze dekadę temu były domeną lipca i sierpnia. Uczniowie spędzają w tym czasie ostatnie tygodnie roku szkolnego w salach, które w wielu placówkach nie mają żadnej klimatyzacji ani sprawnej wentylacji.

Skutki zdrowotne są realne: przegrzanie organizmu prowadzi do odwodnienia, bólów głowy i gwałtownego spadku zdolności koncentracji. To nie tylko kwestia dyskomfortu – wysoka temperatura bezpośrednio obniża efektywność nauki. Część samorządów już reaguje, inwestując w termomodernizację szkół i instalację klimatyzatorów. W kilku krajach UE dopuszcza się też elastyczne skracanie lekcji lub przejście na tryb zdalny w dni ekstremalnych upałów – bez ruszania dat wakacji.

Turystyka, urlopy rodziców i ceny noclegów – kto zapłaci za zmianę

Ewentualna reforma kalendarza nie dotyczyłaby tylko szkół. Branża turystyczna od lat funkcjonuje w rytmie wyznaczonym przez wakacje od końca czerwca do końca sierpnia. Przesunięcie sezonu o 2-3 tygodnie oznaczałoby konieczność przebudowania oferty, cenników i dostępności obiektów – szczególnie w popularnych miejscowościach, gdzie rezerwacje robi się z wielomiesięcznym wyprzedzeniem.

Mrozek zwraca uwagę na szerszy kontekst: „Taka ewentualna zmiana byłaby ogromnym przestawieniem nie tylko dla uczniów i nauczycieli, ale także rodziców, branż turystycznych. Za dużo zachodu po nic” – podkreślił w „Wprost”. Rodzice pracujący w sektorach o ograniczonej elastyczności urlopowej – handel, ochrona zdrowia, produkcja – musieliby z dużym wyprzedzeniem reorganizować plan opieki nad dziećmi, co generuje realne koszty i komplikacje logistyczne.

Co to oznacza dla Ciebie? Twój urlop i wakacje dzieci są na razie bezpieczne

Na dziś wakacje letnie 2026 r. zaczynają się 27 czerwca i realizowane są do 31 sierpnia – bez zmian, bez niespodzianek. MEN nie pracuje nad reformą kalendarza, więc planując urlop i wyjazdy, możesz opierać się na aktualnych datach.

Warto jednak śledzić, co dzieje się z inwestycjami w infrastrukturę szkolną w Twojej gminie – bo to właśnie tam, a nie w Warszawie, decyduje się, czy w następnym czerwcu dziecko będzie siedziało w przegrzanej klasie, czy w normalnych warunkach. jeżeli szkoła, do której chodzi Twoje dziecko, nie ma klimatyzacji ani sprawnej wentylacji, warto zapytać radę rodziców i dyrekcję o plany w tym zakresie – samorządy mają instrumenty, by ubiegać się o dofinansowanie termomodernizacji z funduszy unijnych.

Idź do oryginalnego materiału