Fot. Ryszard Wyszyński






W środę 8 maja na cmentarzu komunalnym przy ul. Stefana Żeromskiego w Wałbrzychu odbyły się uroczystości pogrzebowe Adama Galanta. W ostatniej drodze towarzyszyli mu najbliżsi, przyjaciele oraz koleżanki i koledzy z Górnika Wałbrzych.
Urodzony w Węglińcu lekkoatleta reprezentował barwy Osy Zgorzelec i Górnika Wałbrzych. Specjalizował się w biegach przez płotki i bardzo gwałtownie znalazł się w gronie najlepszych zawodników w kraju. Sukcesy odnosił zarówno na dystansie 60 metrów, jak i 110 metrów przez płotki, zdobywając medale i uznanie podczas mistrzostw Polski oraz zawodów międzynarodowych.
W 1972 roku razem z Leszkiem Wodzyńskim został współrekordzistą Polski, co otworzyło mu drogę do udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Monachium. Mimo osiągniętego minimum i wysokiej formy Polski Związek Lekkiej Atletyki podjął jednak decyzję, iż do Monachium pojedzie inny zawodnik. Tłumaczono to młodym wiekiem Adama Galanta i perspektywą startu w kolejnych igrzyskach olimpijskich.
Niestety jego dobrze zapowiadającą się karierę przerwała poważna kontuzja, której doznał podczas zawodów ligowych w Krakowie, walcząc o punkty dla swojego klubu.
Informacja o śmierci Adama Galanta pojawiła się w największych mediach ogólnopolskich i regionalnych. To pokazuje, jak wielkim talentem był i jak mocno zapisał się w pamięci środowiska sportowego mimo upływu wielu 50 lat od swoich największych sukcesów.
Ci, którzy go znali, podkreślają, iż był człowiekiem życzliwym, serdecznym i koleżeńskim. Wspominał o tym Wiesław Wojciechowski, wówczas młody zawodnik Górnika Wałbrzych biegający na średnich dystansach:
„Zawody ligowe w Krakowie były moim debiutem w tak ważnej imprezie. Bardzo się stresowałem. Adam to zauważył i zaprosił mnie na spacer. Podczas rozmowy pomógł mi opanować nerwy przed startem co pamiętam do dziś.”
Rysiek Wyszyński















